Życie polegające na redukcji bólu i rozczarowań od najmłodszych lat jest życiem na zatruty kredyt. Nieumiejętność przeżywania cierpienia wiąże się z nieumiejętnością przeżywania szczęścia. Mac Miller miał dwadzieścia sześć lat, przepiękną dziewczynę, która bardzo go kochała (piosenkarkę Arianę Grande) oraz miliony dolarów. Osiągnął bajkowy wręcz sukces. Żadna z tych rzeczy nie powstrzymała go przed przedawkowaniem opiatów, od których był uzależniony. Realizacja marzeń, do pogoni za którymi namawia nas współczesny, korporacyjny coaching, wcale nie gwarantuje redukcji cierpienia. Gwarantuje je za to sama pogoń, bieg w wyścigu społecznej presji. Ta trudna i piękna prawda znana jest od paru tysięcy lat, a wygłosił ją niejaki Budda Gautama. Może uratowałaby życie Macowi Millerowi, gdyby ktoś mu o niej opowiedział. Może uratowałaby mu życie medytacja zen, która jest najlepszym sposobem na uświadomienie i przeżycie tej prawdy. Ale to temat na inny felieton. Być może, w ogóle nie jest to temat na felieton.

W Polsce sytuacja jest trochę inna, w pewnym sensie odwrotna 

Jako kraj zapóźniony w stosunku do zachodu, traktujemy choroby psychiczne jako temat tabu. Do choroby wciąż wstyd się przyznać. Leczeniu poddaje się niewielka ilość zdiagnozowanych. Dużo więcej ludzi uśmierza swój ból psychiczny innym, powszechnie dostępnym oraz społecznie akceptowanym lekiem/narkotykiem, czyli alkoholem. To wciąż on jest przyczyną największej ilości uzależnień i zaburzeń w naszym kraju - ludzie niepijący są w Polsce traktowani jak specyficzna mniejszość, nad zaleczonymi alkoholikami wciąż wisi obowiązek tłumaczenia się i spowiadania ze swojego nałogu. W Polsce w kraju żołnierzy wyklętych i ofiarnych czynów, trzeba być twardym, i nie można się nad sobą rozżalać. Twardy jest ten, kto się nie mazgai, ten, kto pije dużo wódki.

Oczywiście, wódka to nie wszystko. W Polsce koncerny farmaceutyczne zarabiają rocznie około dziesięciu miliardów złotych. Chorym psychicznie wstyd się leczyć, ale Polacy walą drzwiami i oknami po leki na choroby wymyślane w obsługujących koncerny farmaceutyczne domach mediowych, takie jak halitoza czy zimne stopy i dłonie.

Lekomania w Polsce to mit - uważa prezes Polskiego Związku Producentów Leków bez Recepty.

Według Ministerstwa Zdrowia w Polsce żyje około 6 milionów osób nadużywających alkoholu.

Na małym ekranie obraz nie jest zbyt wyraźny, ale na pewno nie razi cię światło.