O czym jest Pana nowa powieść Zero?

„Zero” opowiada o istocie tożsamości w erze cyfryzacji – dotyka tematów inwigilacji, gromadzenia danych, przetwarzania dużych ilości informacji, analiz prognozujących oraz wspomagania codziennego życia zdobyczami techniki. Nie jest tajemnicą, że jesteśmy stale kontrolowani przez państwa, tajne służby, policję, administrację oraz organizacje biznesowe. Ma to miejsce w stopniu dotkliwszym niż za czasów dyktatorów byłego bloku wschodniego. Gromadzenia i analizowanie danych pozwala nie tylko odkryć nasze najskrytsze sekrety, ale także dokładniej przewidzieć nasze przyszłe działania. Wspomaganie codziennego życia elektroniką umożliwia nam poprawę jakości naszej egzystencji. Pytaniem pozostaje tylko, kto definiuje, co jest dla nas lepsze? 

Skąd wziął się pomysł napisania tej powieści?

Z obserwacji procesu rozwoju cyfryzacji oraz analiz dyskusji dotykających tego tematu prowadzonych przez ostatnie dwie dekady. 

Przy pisaniu Blackoutu zgłębiał Pan tajniki bezpieczeństwa energetycznego. Jak przygotowywał się Pan do napisania Zera?

Zgłębiając literaturę tematu oraz rozmawiając ze specjalistami z branży.

Zero przypomina science-fiction sprzed lat – Nowy wspaniały świat Aldousa Huxleya czy 1984 George’a Orwella. Tylko że teraz jesteśmy o krok od takiej rzeczywistości. Czy powstanie platforma internetowa, która nie tylko wie wszystko o nas, ale może manipulować naszym zachowaniem?

Wyprzedziliśmy już uniwersum 1984 w kwestii poziomu inwigilacji. Różnica jest taka, że w przypadku książki 1984 inwigilacja była wymuszana, natomiast dzisiaj zachęcani jesteśmy do jej samodzielnego uprawiania. Platformy wiedzące o swoich użytkownikach niemalże wszystko istnieją już o dłuższego czasu i stosowane są do manipulacji. Jednym z najpopularniejszych eksperymentów stanowiących potwierdzenie postawionej tezy był test przeprowadzony przez administrację Facebooka w roku 2012 (jego wyniki opublikowano w roku 2014, na tydzień przed premierą niemieckiego wydania książki ZERO).  Facebook bez pytania zmodyfikował listę aktualności 800 000 użytkowników, dowodząc tym samym, że jest on w stanie manipulować ludzkimi emocjami. Kolejnym problemem jest fakt, że nie wiemy, kiedy się nami manipuluje, a kiedy działania takie nie mają miejsca.  

Pomimo tematu podejmowanego w Pana książce, ma Pan konto na Facebooku, jest obecny w mediach społecznościowych. Nie obawia się Pan o swoją prywatność?

Tak jak każda osoba żyjąca w cywilizowanym świecie – straciłem swoją prywatność. Pytaniem nie powinno być, w jaki sposób można utracić rzeczony przywilej, ale raczej – jak go odzyskać. Media społecznościowe są tylko jednym z organów gromadzących dane. Informacje o nas zbierają także telefony komórkowe, dostawcy usług telekomunikacyjnych, czy firmy, których kart używamy (banki, supermarkety, firmy kolejowe, linie lotnicze).

Czy w zamian za wygodę, szybkość zdobywania informacji, lepsze życie zaprzedajemy internetowi życie?

Oddaliśmy je za odrobinę komfortu na krótką metę, jednakże nie za lepsze warunki życia w dłuższej perspektywie. Oddaliśmy je o wiele za tanio. Oto powód, dla którego firmy takie jak Facebook albo Google stały się jednymi z najbogatszych przedsiębiorstw na świecie w ciągu zaledwie kilku lat. Zaoferowały nam bardzo niekorzystny układ, w ramach którego bez walki oddaliśmy im nasze prywatne dane. 

W Blackoucie pokazuje Pan, jak w ciągu kilku dni bez prądu życie w Europie zostaje sparaliżowane. To nie tylko brak światła czy telewizji w domu, ale śmierć tysięcy ludzi, głód, groźba epidemii, awarie elektrowni atomowych. A przecież kilkadziesiąt lat temu ludzie w wielu miejscach żyli bez prądu, choćby przez całą okupację w Warszawie. Jesteśmy już uzależnieni i nie ma dla nas odwrotu?

Blackout opowiada o organizacji współczesnego świata. Obecny model znacznie odbiega od tego, który był stosowany trzydzieści czy siedemdziesiąt lat temu. Rozważmy przykład okupowanej Warszawy. Sytuacja mieszkańców była niewyobrażalnie niekorzystna, jednakże w dzisiejszych czasach byłaby ona jeszcze gorsza. W przeszłości nie istniały bowiem globalne sieci zaopatrujące ludzi w produkty niezbędne do codziennego życia.  Żyjemy obecnie w świecie, którego komponenty są ze sobą nierozerwalnie połączone – nie chodzi mi tylko o komunikację przez Internet, ale także o strukturę naszej egzystencji. Uzależnieni jesteśmy nie tylko od elektryczności, ale także od tych źródeł energii, komunikacji, dóbr, usług i funduszy mających zasięg globalny. Jest to sieć, której rozerwanie mogłoby mieć daleko idące skutki.  

Pokazuje Pan w swoich książkach, jakie zagrożenia niesie za sobą nasza cywilizacja. Czy myśli Pan czasem, że lepiej byśmy żyli bez jej zdobyczy?

Powiedziałbym raczej, że moje książki naświetlają wyzwania, z jakimi musi się zmierzyć cywilizowany świat. Nie uważam, że bez zdobyczy cywilizacyjnych byłoby nam łatwiej – wręcz przeciwnie. Nowoczesne systemy organizacji świata umożliwiają miliardom ludzi życie na poziomie o wiele wyższym niż ich przodkowie. Istotne jest jednakże dalsze poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, jak można zapewnić dostęp do zdobyczy cywilizacji coraz większym grupom ludzi przy jednoczesnej trosce o ich zrównoważone i właściwe wykorzystanie. 

Czy ma Pan już pomysł na temat kolejnej książki?

Obecnie pracuję nad nową książką, jednak chciałbym, aby jej temat pozostał na razie tajemnicą.

Rozmawiała: Karolina Antoniewska