Połowa ludzi na świecie mieszka już w miastach. W archaicznych tworach zakładanych w czasach, gdy nikomu nie śniło się nawet o elektryczności, kanalizacji czy motoryzacji. Wprowadzanie nowych technologii w te struktury nie wytrzymało próby czasu, a miasta nie wytrzymały obciążeń, jakimi je obarczyliśmy. Życie w zakorkowanych, zanieczyszczonych, przeludnionych i rozrośniętych molochach stało się zbyt uciążliwe. Zwłaszcza, że funkcjonują na bazie kurczących się zasobów naturalnych, a na ich marnotrawstwo już nas nie stać.

Pojedyncze usprawnienia niewiele zmienią – potrzeba rozwiązań globalnych. Dlatego najlepiej miasta tworzyć od podstaw. Racjonalnie je planować i budować z wykorzystaniem nowoczesnych technologii, tradycyjne źródła energii zastępując odnawialnymi i ekologicznymi. Taki wniosek nasuwa się po obejrzeniu kilku planowanych czy nawet realizowanych już projektów miast przyszłości. Miast czystych, samowystarczalnych energetycznie, zużywających minimum energii, wody i paliw, w których nie ma miejsca na jakiekolwiek marnotrawstwo. Na razie na takie fanaberie mogą sobie pozwolić kraje najbogatsze, ale skoro to one wyznaczają światowe trendy – możemy przyjąć, że i nasze miasta będą kiedyś pozbawione wad.

Pierwsze ekologiczne miasto

Budowane w Arabii Saudyjskiej Masdar City to flagowy projekt programu Żyjąca Planeta organizacji ekologicznej WWF. Spełnia 10 podstawowych założeń życia w harmonii z naturą:

1. Zerowa emisja dwutlenku węgla
2. Zero odpadów
3. Ekologiczny transport
4. Lokalne i ekologiczne materiały
5. Lokalne i ekologiczne jedzenie
6. Ekologicznie pozyskiwana woda
7. Środowisko naturalne i dzika przyroda
8. Rozwój i dziedzictwo kulturowe
9. Równość i uczciwość w handlu
10. Zdrowie i szczęście



KINO KŁAMIE

Filmy – takie jak „Piąty element” czy „Łowca androidów” – wmówiły nam, że miasta przyszłości zapełnią ciemne drapacze chmur, pomiędzy którymi latać będą hałasujące prywatne rakiety. Zieleni miejskiej i gołębi brak. To na szczęście science fiction – realny świat zmierza w inną stronę. Miasta zasilane energią z elektrowni węglowych, pełne tkwiących w korkach samochodów, oświetlane niewydajnymi lampami, produkujące tony śmieci są dziś największym wrogiem szczęśliwej ludzkości. Ich miejsce mają zająć zielone cuda wypełnione kosmiczną technologią. Jedno z pierwszych powstaje parę tysięcy kilometrów od nas.

Masdar w Zjednoczonych Emiratach Arabskich to pierwsze, w pełni ekologiczne miasto. „Ekologiczne” znaczy w tym przypadku „samowystarczalne” energetycznie, niepotrzebujące tradycyjnych paliw. Miasto powstające kosztem 15 miliardów dolarów pomieści 50 tysięcy mieszkańców – tylu, ilu mieszka w Ełku. Budowa trwa już od roku, a ma zakończyć się za sześć lat.

Masdar (po arabsku „źródło”) będzie korzystać wyłącznie z energii wiatrowej, słonecznej i ogniw wodorowych. Żadnych gazów cieplarnianych, odpadów ani samochodów spalinowych. Z jednej strony to trochę dziwne, że za projekt zabierają się żyjący ze sprzedaży ropy szejkowie, ale najwyraźniej i oni dostrzegają na horyzoncie zmierzch gospodarki opartej na paliwach kopalnych. Pustynne tereny Półwyspu Arabskiego to idealne miejsce na podobne eksperymenty: praktycznie nieograniczone środki finansowe, mnóstwo przestrzeni, żadnych kłopotów z wykupem działek. Do tego niemal cały rok słońce, dostarczające „paliwa” do baterii słonecznych. Jak wyliczyli projektanci, współczesne „czyste” technologie pozwalają na pokrycie jednej trzeciej potrzeb energetycznych nowoczesnego miasta. Pozostałe dwie trzecie trzeba zwyczajnie zaoszczędzić. Ponieważ w gorącym klimacie mnóstwo energii zużywa się na zasilanie wszechobecnej klimatyzacji, opracowano zmyślne systemy wentylacji i ochrony przed słońcem. A zatem Masdar poprzecinany jest wąskimi uliczkami, by zapewnić maksimum cienia; budynki nie są wysokie, najwyżej pięciopiętrowe. Ponieważ beton magazynuje ciepło i powoli je uwalnia, ściany domów i biurowców będą lekkie, od zewnątrz pokryte metaliczną warstwą odbijającą promienie słoneczne. Miasto będzie ograniczone w rozmiarach i zamknięte – każdy „nadmiarowy” budynek doklejony do projektu mógłby zakłócić delikatną równowagę energetyczną całości. Sercem ekomiasta będzie Masdar Headquarters, czyli „Centrala”. Pierwszy na świecie budynek, który w pewnym sensie będzie budował sam siebie. Najpierw wykończony zostanie dach pokryty bateriami słonecznymi – z pozyskanej zeń energii będą zasilane maszyny budowlane. Docelowo centrala będzie produkować więcej energii, niż mają wynosić jej potrzeby.

W Masdarze praktycznie nie przewidziano transportu indywidualnego. Ale nie chodzi o to, by po prostu oddać ulice tramwajom czy autobusom. Cały układ drogowy miasta zaprojektowano oryginalnie: ciągi piesze, chodniki i place zajmą sto procent powierzchni. Transport będzie odbywał się na poziomie „minus jeden”, niczym w metrze. Pod „ziemią” zmieści się cały system transportowy oraz instalacje miejskie, dzięki czemu nie wystąpi kolizja ruchu pieszego z kołowym; nie trzeba też będzie rozkopywać chodników, gdy pęknie rura. Niemal każdy budynek będzie dziełem samym w sobie, nad czym czuwają architekci z pracowni Normana Fostera.

Podobny do arabskiego projekt mają Chińczycy. W ich przypadku myślenie perspektywiczne jest szczególnie istotne – w ciągu 40 lat aż 600 mln mieszkańców tego kraju przeniesie się ze wsi do miast.