Dlaczego do jednej pracy chodzimy chętnie, a w drugiej się męczymy? Co sprawia, że niektóre skwery w miastach są oblegane, a inne świecą pustkami? I z jakiego powodu pewne skrzyżowania są mniej bezpieczne od innych? Spośród wielu czynników, które mają na to wpływ, jest jeden wspólny: sposób zagospodarowania przestrzeni. „Lubimy, kiedy przestrzenie z nami flirtują, ale nie zagrażają celom, jakie chcemy osiągnąć” – przekonuje Brytyjka Lily Bernheimer, autorka książki „Potęga przestrzeni wokół nas”, zajmująca się psychologią środowiskową. Dlaczego budujemy miasta pełne alienacji i przestępczości? – pyta. – Dlaczego projektujemy parki, z których nikt nie korzysta?

Psychologia środowiskowa jest jedną z najmłodszych interdyscyplinarnych dziedzin psychologii, która od lat 70. XX wieku bada wpływ otoczenia na ludzi. Otoczenie może być uciążliwe jak sąsiad, który w sobotni ranek włącza wiertarkę z udarem, lub przyjazne jak kelner zgadujący potrzeby gości. Bywa, że źle zaprojektowany budynek działa na nas niczym czerwona płachta na byka, wyzwalając agresję, dyskomfort, niezadowolenie. Psychologowie środowiskowi są więc trochę jak terapeuci par – analizują relacje przestrzenne i w porozumieniu z architektami, urbanistami, ekologami, a wreszcie urzędnikami miejskimi uzdrawiają je tam, gdzie trzeba.

ULICE PEŁNE ŻYCIA

Decyzja, by w godzinach porannego szczytu, akurat wtedy, gdy wielu rodziców zawozi dzieci do szkoły, zakazać w części miasta ruchu samochodowego, mogłaby się wydać nielogiczna. A jednak zapadła niedawno w wiedeńskiej dzielnicy Leopoldstadt. Dlaczego? Obliczono, że aby zredukować emisję dwutlenku węgla, trzeba ograniczyć o jedną czwartą liczbę przejazdów samochodami osobowymi. Do ideału brakuje niewiele – w tej chwili 73 proc. mieszkańców tej dzielnicy wybiera komunikację miejską lub rower. Docelowy pułap to 80 proc.

Pomysł Austriaków przetestowali już Włosi w stutysięcznym Bolzano. Tam z kolei panował chaos komunikacyjny spowodowany tym, że rodzice podjeżdżali jak najbliżej wejścia szkoły, żeby dziecko bezpiecznie do niej dotarło. Zamknięte w godzinach 7.45 - 8.15 ulice zaroiły się od pieszych, uczniów na rowerach i biegaczy. Prof. Donald Appleyard, urbanista i autor książki „Livable Streets”, nie ma wątpliwości co do tego, że w miastach istnieje konflikt między kierowcami i pieszymi. Dowodzi, że na obszarach mieszkalnych trzeba wytyczać wąskie, kręte uliczki, które wyegzekwują po ruszanie się kierowców po osiedlu z minimalną prędkością skuteczniej niż znaki zakazu.