Nie wiemy wszystkiego o dzia łaniu leków na nasze organi zmy. Ale im dłużej stosujemy te substancje i im większe grupy pacjentów je zażywają, -- tym obraz staje się jaśniejszy. Odkrywamy, że niektóre środki mogą wywoływać zaskakują- ce efekty psychologiczne, a nawet wpływać na nasz charakter i zachowania.

 

PARACETAMOL: BRAK WIARY W SĄSIADA

Po paracetamol chętnie sięgamy, gdy dokucza nam ból. To lek łatwo dostępny, bo sprzedawany bez recepty. Jednak znieczula nie tylko fizycznie, ale też psychicznie. Spłyca empatię, obniża zaufanie, zmienia sposób, w jaki podejmujemy decyzje. Psycholodzy badający te skutki uboczne nazywają paracetamol wręcz lekiem antyspołecznym, ponieważ w subtelny sposób może zmieniać
jakość relacji między ludźmi. Największe przeprowadzone do tej pory badanie na ten temat, opisane na łamach „Nature”, objęło ponad 3 tys. osób, które w ciągu miesiąca poprzedzającego doświadczenie zażywały z jakiegoś powodu paracetamol. Kanadyjski psycholog dr Ian Roberts z Uniwersytetu Toronto pytał, na ile w swoim odczuciu mogą polegać na sąsiadach, czy zwrócą się do nich o pomoc w potrzebie, czy czują się bezpiecznie, wracając do domu pustą ulicą. Sprawdzał także poziom społecznej integracji: czy czują, że przynależą do lokalnej społeczności, czy jest dla nich
wsparciem.

Okazało się, że i poziom społecznej integracji, i zaufanie do sąsiadów było najniższe u ludzi, którzy zażywali paracetamol codziennie lub kilka razy w tygodniu. I choć wyniki były przekonujące, dr Roberts przeprowadził jeszcze doświadczenie w laboratorium, którego uczestnicy po zażyciu dużej dawki (1000 mg) paracetamolu grali w specjalną grę badającą poziom zaufania. Wyniki potwierdziły wnioski płynące z sondażu – największe zaufanie do innych mieli ci, którym leku nie podano. Tego skutku ubocznego nie ma w ulotce załączanej do opakowania leku. Podobnie jak tego, że paracetamol zmniejsza dyskomfort odczuwany przy podejmowaniu trudnych decyzji, np. przy sprzedaży osobistych rzeczy po zaniżonej cenie. Co gorsza, obniża również empatię – zdolność współodczuwania cierpienia i radości innych ludzi. Także to działanie potwierdzono w eksperymencie, w którym podawano dużą dawkę paracetamolu w płynie i po upływie godziny proszono uczestników o przeczytanie poruszającego opisu sytuacji przytrafiających się innym osobom.

Tym razem naukowcy wykorzystali rezonans magnetyczny do skanowania mózgu. Paracetamol obniżał aktywność tych jego partii, które zarządzają empatią – przedniej części wyspy i zakrętu obręczy. – Paracetamol m.in. działa na układ serotoninowy, a serotonina jest jedną z substancji wpływających na naszą podatność na ból. Ten neuroprzekaźnik ma także wiele innych różnych funkcji: odgrywa rolę w uczeniu się i zapamiętywaniu, zmianach nastroju, odczuwaniu bólu, pracy jelit czy funkcjonowaniu układu sercowo-naczyniowego. Ponadto przyjmując ten lek, musimy pamiętać, że działa także na centralny układ nerwowy, więc można spodziewać się różnego typu działań niepożądanych – wyjaśnia dr hab. Jarosław Woroń, farmakolog kliniczny zajmujący się działaniami niepożądanymi leków w Zakładzie Farmakologii Klinicznej Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

 

STATYNY: PIRACKA JAZDA SAMOCHODEM

Statyny obniżają poziom cholesterolu we krwi, przeciwdziałając zawałom i udarom mózgu. Od pół wieku są w powszechnym użyciu, m.in. dlatego, że są dobrze tolerowane przez organizm. Rośnie jednak liczba dowodów na to, że wywołują też zaburzenia nastroju, kłopoty ze snem i gorszą percepcją, a nawet zmiany osobowości. Często widzą to tylko osoby z rodziny lub najbliżsi współpracownicy. Dr Beatrice Golomb z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego od lat bada skutki uboczne statyn. W tym celu założyła stronę internetową, na którą każdy może zgłosić zaobserwowane u siebie zmiany. Wśród 324 e-maili, które dr Golomb otrzymała, co trzeci informuje o depresji, lęku lub zwiększonej drażliwości. Z kolei w przeprowadzonym przez nią sondażu, z 843 pacjentów dwie trzecie narzekało na zwiększony niepokój i gwałtowne zmiany nastroju, zaś pozostali na pogarszające się objawy depresji.

STATYSTYKI. PREPARATY DOSTĘPNE BEZ RECEPTY

SPOŻYCIE LEKÓW PRZECIWBÓLOWYCH W POLSCE

89 proc.Polaków regularnie zażywa leki dostępne bez recepty.Często niepotrzebnie

Substancje przeciwzapalne i przeciwbólowe, takie jak paracetamol - są jednymi z najczęściej zażywanych przez pacjentów na własną rękę. Z raportu Najwyższej Izby Kontroli wynika, że Polacy kupują ich więcej niż np. Holendrzy, Włosi czy Ukraińcy. Są powszechnie dostępne – nie tylko w aptekach, ale również na stacjach benzynowych i supermarketach – można je kupić w dowolnych ilościach bez recepty. Paracetamol i leki o podobnym działaniu bywają przyjmowane zbyt często i w zbyt dużych dawkach. 

 

W przypadkach skrajnie silnych zaburzeń osobowości, leczące się statynami osoby stawały się bardzo drażliwe, agresywne wobec innych, groziły im, przyznawały się wręcz do morderczych myśli, nękały je koszmary nocne. Niektórzy ryzykownie zachowywali się za kierownicą. Zmiany w zachowaniu narażały na szwank ich kariery zawodowe i małżeństwa, ale też stanowiły zagrożenie dla nich
samych – część badanych próbowała popełnić samobójstwo. Na łamach czasopisma „Drug Safety – Case Reports” dr Golomb zaprezentowała 12 przypadków osób z bardzo gwałtownymi objawami ubocznymi. Zaburzenia osobowości szybko ustępowały, gdy badany przestawał przyjmować statyny. W kilku przypadkach, gdy wznowiono terapię, objawy powróciły. – Obawiamy się cholesterolu, ale poza tym, że powoduje zmiany miażdżycowe, pełni też liczne różnorodne funkcje fizjologiczne. Wyłączając lekami enzymy biorące udział w jego syntezie, możemy zmieniać nasze psychiczne funkcjonowanie – podkreśla dr Woroń. – Jednak zawsze należy pamiętać, że korzyści z prawidłowego przyjmowania leków znacznie przewyższają ryzyko psychicznych skutków ubocznych. W wielu
sytuacjach lekarz nie może zaproponować pacjentowi innych środków, które byłyby wolne od działań niepożądanych. Ponadto ci, którzy muszą brać statyny, zwykle przyjmują także na stałe inne leki.

Skutki uboczne mogą być również efektem interakcji między wieloma substancjami. Wiadomo też, że u osób z zaburzeniami nastroju często występuje bardzo niski poziom cholesterolu. Szczególnie dotyczy to pacjentów z silną depresją. Badania wykazały, że prawidłowy poziom cholesterolu to klucz do normalnego funkcjonowania receptorów serotoniny – neuroprzekaźnika odgrywającego kluczową rolę w regulowaniu nastroju i leczeniu depresji.

 

ANTYDEPRESANTY: ZAKUPOHOLIZM

Lekom zwalczającym tę chorobę także przypisuje się szkodliwe działanie na psychikę. Emocjonalne odrętwienie, „niebycie sobą”, osłabienie pozytywnych uczuć, mniejsza troska o innych – tak niektórzy pacjenci opisywali swoje samopoczucie w trakcie leczenia antydepresantami (a konkretnie selektywnymi inhibitorami zwrotnego wychwytu serotoniny – SSRI), choć jednocześnie 80 proc. z nich przyznawało, że ich depresja zmniejszyła się w trakcie farmakoterapii. Jej biologiczne skutki uboczne (np. skłonność do tycia czy nudności) są dobrze poznane, natomiast wpływ antydepresantów na psychikę czy relacje z innymi do tej pory były pomijane albo wręcz zaprzeczano, by coś takiego w ogóle następowało. Tymczasem są one alarmująco częste, co wykazało badanie prowadzone wśród blisko 1,8 tys. chorych na depresję w wieku 18–25 lat przez prof. Johna Reada, psychiatrę z University of East London w Wielkiej Brytanii.

FIZJOLOGIA JAK DZIAŁA SEROTONINA

HORMON SZCZĘŚCIA

Serotonina jest chemicznym przekaźnikiem, który komórki mózgu wykorzystują do komunikowania się

Serotonina przenosi sygnały przez synapsę, czyli szczelinę między neuronami. Serotonina jest produkowana po jednej stronie szczeliny przez wypustkę neuronu wysyłającego informację. Gdy neuroprzekaźnik dotrze do neuronu odbierającego impuls, zostaje wchłonięty i znika. Dzięki lekom z grupy selektywnych inhibitorów wychwytu zwrotnego serotoniny (SSRI) to wchłanianie jest spowolnione, więc poziom tego neuroprzekaźnika w mózgu wzrasta. U pacjentów z depresją prowadzi to do poprawy nastroju. Skutkiem ubocznym może być jednak także zmniejszenie poziomu odczuwanych emocji i zobojętnienie.

– Zaliczana do inhibitorów wychwytu zwrotnego noradrenaliny i serotoniny wenlafaksyna, którą leczymy depresję, może u niektórych powodować kompulsywne zakupy, kleptomanię, niepohamowany apetyt – tłumaczy dr Woroń. – Działając nawet tylko na jeden neuroprzekaźnik, wpływamy na wzajemne regulacje między serotoniną, dopaminą i noradrenaliną. Taka zmiana pozwala pacjentowi z jednej strony normalnie funkcjonować, ale z drugiej może powodować działania niepożądane o bardzo różnym obrazie klinicznym. Na listę potencjalnie szkodliwych dla psychiki leków dostały się nawet antybiotyki. – Np. przeciwbakteryjne fluorochinolony bardzo rzadko, ale jednak mogą stać się przyczyną bezsenności, zaburzeń nastroju, zaburzeń widzenia, kłopotów z koncentracją czy pamięcią – ostrzega dr Woroń.

 

ANTYKONCEPCJA: ZABURZENIA PAMIĘCI

Te ostatnie zaburzenia wywołują także doustne środki antykoncepcyjne. Kobieta przyjmująca syntetyczne hormony lepiej zapamiętuje informacje czy wydarzenia, z którymi wiążą się emocje, natomiast ta, która nie bierze pigułki, lepiej pamięta szczegóły. Ale, jak uspokaja autorka badania Shawn Nielsen z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Irvine, hormonalna antykoncepcja nie pogarsza pamięci, a jedynie zmienia rodzaj informacji, które są trwalej przechowywane. To odkrycie nie zdziwiło neurobiologa prof. Larriego Cahilla, który od ponad dekady bada różnice między męską i kobiecą pamięcią. Pigułka obniża poziom hormonów płciowych estrogenu i progesteronu, a te właśnie hormony w badaniach prowadzonych w jego laboratorium powiązano z kobiecym sposobem zapamiętywania, za który odpowiada lewa półkula mózgu. Tymczasem mężczyźni bardziej polegają na prawej półkuli.

Badania przeprowadzone przez Shawn Nielsen składały się z dwóch etapów. Początkowo zaproszonym kobietom (część z nich była na antykoncepcji hormonalnej, część przechodziła naturalny cykl owulacyjny) pokazywała fotografie przedstawiające matkę i syna oraz wypadek samochodowy. Połowie kobiet z każdej grupy przedstawiano dwie wersje wypadku. Jedna usłyszała, że samochód uderzył w krawężnik, druga natomiast, że samochód najechał na chłopca i bardzo mocno go zranił. Po tygodniu sprawdzano, co uczestniczki doświadczenia zapamiętały. Kobiety przyjmujące pigułkę opowiadały, że był wypadek, chłopiec został odwieziony do szpitala, a lekarze uratowali mu życie. Natomiast kobiety nie stosujące hormonalnej antykoncepcji pamiętały więcej szczegółów, np. że
tuż przy samochodzie znajdował się hydrant i jaki był kolor ubrań osób na zdjęciu.

Dr Nicole Petersen, neurolog z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles, przeskanowała mózgi 90 kobiet, z których część była na antykoncepcji hormonalnej. Te, które codziennie brały pigułkę, miały mniejsze tylny zakręt obręczy oraz boczną część kory oczodołowej-czołowej. Te obszary mózgu biorą udział w sterowaniu emocjami, procesem podejmowania decyzji i odczuwaniem przyjemności. Być może to odkrycie przynajmniej w części wyjaśnia, dlaczego niektóre kobiety wybierające tabletkę antykoncepcyjną stają się niespokojne i podatne na załamania nastroju. Nie oznacza to, że należy wpadać w panikę – nie ma dowodów na szkodliwość takich zmian. Kobiety powinny być jednak poinformowane, czego mogą się spodziewać, by świadomie podejmowały decyzję o wyborze środka antykoncepcyjnego. Biorąc pod uwagę skalę – pigułkę przyjmuje 100 mln kobiet na całym świecie – wykonano zdecydowanie zbyt mało badań sprawdzających, jak ten środek działa na psychikę.

PRAWO WPŁYW LEKÓW NA PSYCHIKĘ. MORDERCZA TERAPIA

Duński reżyser Poul-Erik Heilbuth nakręcił film „Mroczna strona antydepresantów”, którego tematem są działania niepożądane tych leków Sugeruje on, że u nie których wywołują one - tragiczne konsekwencje. Jeden z bohaterów jego filmu – mężczyzna, który nigdy nie miał problemów z policją – nagle po kilku dniach od rozpoczęcia terapii depresji zabił nożem dwie córki. Inna historia wydarzyła się w Kanadzie, gdzie skazany zostaje zwolniony z więzienia po zaledwie 14 miesiącach odbywania kary za morderstwo, gdy udaje mu się udowodnić, że dokonał go pod wpływem fluoksetyny (najbardziej znanej pod nazwą Prozac). Program na temat gwałtownych czynów popełnianych w trakcie leczenia depresji wyprodukowała także brytyjska stacja BBC.

Z dochodzenia dziennikarzy wynika, że w ciągu trzech dekad przepisywania leków z grupy SSRI mogło w tym kraju dojść do 28 morderstw, które można powiązać ze skutkami ubocznymi terapii.