Miałem już za sobą głębokie doświadczenia psychodeliczne, więc pozytywne założenia psychologów humanistycznych były dla mnie niezwykle zachęcające. Jednak wiele osób zaangażowanych w rozwój tego nurtu – między innymi jego założyciel Anthony Sutich – przez cały czas natrafiało na barierę w postaci antyduchowego nastawienia, które było pokłosiem psychoanalizy i behawioryzmu, ale także nauki jako takiej. W pewnym momencie zaczęliśmy odkrywać, że nasze przeżycia pod wieloma względami przypominały doświadczenia mistyków i świętych z wielu tradycji. Musieliśmy wówczas odejść od psychologii humanistycznej i stworzyć nurt, który obecnie jest określany mianem psychologii transpersonalnej. Mówiąc najprościej: psychologia transpersonalna to dziedzina zajmująca się nie tylko badaniem patologii i normalności, ale także kreatywności i duchowości.

Ten nowy nurt miał na mnie ogromny wpływ, ponieważ sprawił, że nawiązałem kontakt z nauczycielami duchowymi. Wielu z nich stało się dla mnie wzorami do naśladowania i udzieliło mi bezcennych nauk dotyczących tego, w jaki sposób mogę kontynuować swoje życie po ujrzeniu jądra wszechświata. Przestałem opierać się na nowo powstałych rusztowaniach zachodniej psychologii, która liczyła sobie wtedy zaledwie sto lat. Nagle zetknąłem się z tysiącami lat uważnej obserwacji duchowych przeżyć, wglądów i sekwencji leżących u podstaw naszego rozwoju. Czułem się tak, jakbym został wpuszczony do skarbca. Wszędzie widziałem drogocenne klejnoty.

Wraz z Robertem Fragerem założyliśmy wtedy ośrodek edukacyjny, którego program obejmował nie tylko pełne spektrum zagadnień poruszanych przez psychologię, ale również lekcje i praktyki przekazywane w ramach różnych tradycji duchowych. Po trzydziestu pięciu latach kształcenia doktorów i magistrów nasza szkoła uległa rozwojowi, a następnie zmieniła się w Sofia University, pierwszy uniwersytet transpersonalny.

Psychologia transpersonalna początkowo pomagała mi zrozumieć moje własne doświadczenia psychodeliczne. Obecnie oddaję część tego, czego się od niej nauczyłem.

Badał pan potencjał psychodelików jeszcze przed ich ogólnoświatową delegalizacją. Jak wspomina pan ten okres z perspektywy czasu?

- W latach 60. byłem pracownikiem organizacji International Foundation for Advanced Study, która dysponowała rządowym pozwoleniem na podawanie psychodelików w kontekście duchowo-terapeutycznym. W tym czasie studiowałem na Stanford University na wydziale, którego kadra albo nie miała pojęcia o doświadczeniach psychodelicznych, albo się ich bała. Czułem się jak podwójny agent. Zawsze pojawiałem się na uczelni w marynarce i krawacie, przez co wydawałem się bardziej ułożony niż moi profesorowie. Wieczorami natomiast czytałem święte księgi buddyzmu tybetańskiego, teksty sufizmu lub materiały dotyczące szamanizmu. Miałem również kontakt z Merry Pranksters i ich charyzmatycznym przywódcą Kenem Keseyem, a także z Timem Learym i Richardem Alpertem, którzy pracowali na Uniwersytecie Harvarda. Był to niesamowicie cudowny i zabawny okres. Gwałtowna fala psychodelicznych wglądów skutecznie napierała na najważniejsze instytucje takie jak uniwersytety czy wojsko, a ja unosiłem się na grzbiecie rewolucji kulturalnej i byłem zachwycony tym, że w swojej karierze zawodowej mogę zajmować się dążeniem do tego, aby substancje psychodeliczne były wykorzystywane w najlepszy możliwy sposób.

Żyliśmy na dzikiej granicy i byliśmy skłonni zrezygnować z bezpieczeństwa oferowanego przez istniejącą kulturę, aby móc skupić się na rzeczach, które odkrywaliśmy i tworzyliśmy. Na dwa lata wraz z żoną dołączyliśmy do grupy ludzi, którzy wspólnymi siłami budowały komunę Lama Foundation niedaleko miasta Taos w stanie Nowy Meksyk. Wszystkie te osoby starały się zrozumieć swoje postpsychodeliczne życie. Owa komuna jest obecnie wspólnotą, szkołą i ośrodkiem rozwoju duchowego. International Foundation for Advanced Study zostało zamknięta wkrótce po tym, jak rząd odebrał nam pozwolenie na podawanie psychodelików. Warto zaznaczyć, że pracownicy Uniwersytetu Stanforda aż do dziś mają niewielkie pojęcie o stosowaniu i wartości psychodelików.