Na początku znajomości przyjmowaliśmy razem psychodeliki, co jeszcze bardziej pogłębiło nasz związek. Wraz z upływem czasu nasz związek przeszedł wiele zmian. Kiedy spłodziliśmy dzieci, nasze serca otworzyły się na oścież. Gdybyśmy postanowili zostać bezdzietną parą, nigdy nie doświadczylibyśmy czegoś takiego. Z drugiej jednak strony odkryliśmy, że każde z nas może mieć własne życie poza naszym małżeństwem. Kiedy więc spędzamy razem czas, wymieniamy się wieloma niezwykle intensywnymi przeżyciami. Można powiedzieć, że każde z nas surowo i krytycznie odnosi się do działań współmałżonka, a jednocześnie przez cały czas udziela mu wsparcia, zwłaszcza w trudnych chwilach.

Psychodeliki dawno temu nauczyły mnie odczuwać głęboką wdzięczność, że w ogóle przyszliśmy na świat, a także że dostaliśmy niezwykłą możliwość pomagania innym i że możemy się przy tym dobrze bawić. Dorothy i ja uważamy, że istota zarządzająca naszym zakątkiem wszechświata przez cały czas nas nagradza, pozwala nam cieszyć się sobą nawzajem i regularnie daje nam okazje do tego, abyśmy stawiali czoło nowym wyzwaniom zawodowym.

Napisałem kilka książek, nauczałem na kilku uniwersytetach, udzielałem porad wielu firmom i poprowadziłem niezliczoną ilość warsztatów. Dorothy zrealizowała kilkadziesiąt filmów, była nominowana do Oscara i otrzymała wiele nagród. Jest producentką filmową i aktywistką, a zarazem niesamowicie skuteczną i poruszającą emocjonalnie prelegentką.

Psychodeliki były jednym z czynników, za sprawą których zaczęliśmy być razem. Łączy nas coś więcej niż zwykła miłość. Aktywnie pomagamy sobie nawzajem, a nadzór, poprawki i wskazówki współmałżonka w ogromnym stopniu pomagają nam osiągać coraz lepsze wyniki.

Książka "Czy psychodeliki uratują świat" ukazała się nakładem wydawnictwa Krytyka Polityczna