– W życiu inżyniera Karwowskiego dzieci były tłem, ojciec wkraczał głównie wtedy, gdy trzeba było je skarcić. Natomiast bohater „39 i pół” już bardzo angażuje się w ich życie. Dziś zaangażowany ojciec jest już dobrze widoczny w dyskursie i przestrzeni publicznej – mówi dr Małgorzata Sikorska i wymienia książki oraz blogi, których autorzy opisują swoje ojcowskie doświadczenia. Jest też wiele filmów, artykułów i reklam, które pokazują tatę w bliskim kontakcie z dzieckiem. Mężczyźni coraz częściej chcą być obecni w życiu potomka od momentu zapłodnienia. Chodzą z ciężarną partnerką na USG i szkoły rodzenia, trzymają ją za rękę na sali porodowej, a potem angażują się w opiekę nad
niemowlęciem.

EKSPERT OD ZABAW

Według dr Małgorzaty Sikorskiej duża zmiana w podejściu do ojcostwa nie oznacza jednak, że zupełnie odeszliśmy od modelu tradycyjnego i że powszechne jest dzielenie się opieką nad dzieckiem po równo, nawet jeśli młodzi rodzice twierdzą, że tak powinno być. – Kiedy w ramach swoich badań w 2017 i 2018 r. pytałam rodziców o wyobrażenie dobrego ojca i matki, słyszałam, że oni w zasadzie nie powinni się niczym od siebie różnić. Natomiast kiedy prosiłam o przedstawienie ich konkretnej sytuacji, badani odtwarzali bardzo tradycyjny podział ról: matka odpowiedzialna za karmienie, ubieranie, rozwój emocjonalny, a ojciec głównie za edukację i naukę nowych umiejętności, jak jazda na rowerze.

Okazało się, że mama jest kimś w rodzaju „menedżerki codzienności”, a tata pełni rolę „eksperta od zabaw” i wciąż pozostaje „rodzicem pomocniczym” – mówi dr Małgorzata Sikorska. Ciekawy miks nowego i starego podejścia oraz różnic między poglądami i rzeczywistością widać w badaniach polskich ojców „Być tatą” przeprowadzonych w 2014 r. przez Fundację Dzieci Niczyje i Uniwersytet Warszawski. Warto spojrzeć zwłaszcza na stosunek do czynności, które do niedawna były uznawane za domenę kobiet. 82 proc. badanych uważa, że ojciec i matka powinni w równym stopniu angażować się w opiekę nad chorym dzieckiem (ale już tylko 68 proc. deklaruje, że tak właśnie jest w ich domu). 72 proc. ojców sądzi, że rodzice powinni po równo dzielić się opieką nad niemowlakiem (53 proc. mówi, że tak właśnie było w ich przypadku). 63 proc. utrzymuje, że ta równowaga powinna być widoczna także w przygotowywaniu posiłków dziecku (55 proc. badanych wciela to w życie). Niemal we wszystkich przypadkach, jeśli rodzice nie są zaangażowani w równym stopniu w opiekę nad dzieckiem, to zaangażowana jest bardziej kobieta. Wyjątkiem jest uprawianie sportów. 31 proc. ojców twierdzi, że to głównie ich domena.

Mniej więcej co trzeci ojciec uważa, że niemowlakiem powinna zajmować się głównie matka. 65 proc. uznaje, że jest to zadanie, którym rodzice powinni dzielić się w równym stopniu. Taką opinię częściej mają młodzi ojcowie. Oni „…jako jedyne zadanie związane z opieka nad niemowlęciem, którego nie są w stanie realizować, podawali karmienie piersią. Być może jest to oznaka pokoleniowej zmiany w podejściu do opieki nad najmłodszymi dziećmi, a zarazem dobry wskaźnik omawianego procesu upodabniania się ojcostwa i macierzyństwa” – pisze autorka opracowania Joanna Włodarczyk.

PRAWDZIWY MĘŻCZYZNA

Model rodzicielstwa polegający na naśladowaniu matki przez ojca bywa nazywany tacierzyństwem i ma w Polsce także swoich krytyków. Sceptycznie odnosi się do niego miedzy innymi Jacek Masłowski: – Tacierzyństwo to sytuacja, w której mężczyzna chce być rodzicem pozytywnym, a ponieważ nie może wzorować się na własnym ojcu, bo ten był zwykle nieobecny, wycięty emocjonalnie, sięga po drugi wzorzec rodzicielstwa, jaki ma pod ręką, czyli macierzyństwo. Wpada na prosty pomysł: jeśli będę postępował tak jak matka, będę miał dobry wpływ na dziecko – tłumaczy i dodaje, że to podejście ma swoje zalety, ale też wady, bo ojciec zamiast dostarczać dziecku doświadczeń innych niż matka, nierzadko zaczyna z nią rywalizować. – Młodzi ojcowie rywalizują często nawet z położną, kłócąc się o to, jak ma przebiegać poród czy w jakiej temperaturze kąpie się dziecko. I to jest bardzo ważny dla mnie dowód, że tak realizowane tacierzyństwo wynika z kompleksów, a nie z rzeczywistej chęci uczestniczenia w rozwoju dziecka.