Najlepsze pomysły przychodzą mu do głowy pod wodą. Uważa, że ludzki mózg jest najbardziej wydajny w ostatnich sekundach życia. Dlatego Nakamatsu nurkuje i czeka, aż dozna olśnienia. Pół sekundy przed śmiercią (jak on to mierzy?) wypływa na powierzchnię. Aby nie zapomnieć, co wymyślił, opracował specjalny pleksiglasowy notes, w którym może zapisywać pomysły jeszcze pod wodą. Przy okazji 80. urodzin wynalazcy duński artysta Kaspar Astrup Schroeder nakręcił o nim film dokumentalny „Wynalazki doktora NakaMats”, pokazany na tegorocznym festiwalu Planete Doc Review (wynalazca zapowiedział swoją obecność na festiwalu!). Dziarski staruszek wcale nie wybiera się jeszcze na tamten świat. Udowadnia swoją sprawność, regularnie walcząc w sumo oraz utrzymuje, że będzie żył ni mniej ni więcej tylko 144 lata. Chce tego dokonać, prowadząc dość osobliwy tryb życia. Nakamatsu śpi zaledwie (podobnie jak Thomas Edison) cztery godziny na dobę – uważa bowiem, że sen trwający dłużej niż sześć godzin pogarsza wydajność mózgu.

Od 35 lat Nakamatsu fotografuje i analizuje każdy zjedzony przez siebie posiłek, za co w 2005 roku otrzymał Ig Nobla (tzw. antynobla, przyznawanego za dziwaczne odkrycia). Ma zresztą na tym punkcie prawdziwego bzika. Zjada tylko jeden posiłek dziennie; nie chce słyszeć o papierosach czy alkoholu. Pod swoją marką Dr NakaMats sprzedaje – ponoć cudowne – mieszanki ziołowe i batoniki wspomagające wydajność mózgu. Dwa razy na dobę ucina sobie 20-minutową drzemkę w niezwykłym fotelu Cerebrex. Fotel pulsuje ze specjalnie dobraną częstotliwością, stymulując przepływ krwi i zwiększając sprawność mózgu. Po takiej drzemce głowa wynalazcy jest podobno świeża i wypoczęta jak po ośmiu godzinach zwykłego snu.

Od silnika do biustonosza

Odkąd jako 14-latek zaprojektował dla swojej mamy pompę do sosu sojowego – by łatwiej można go było wydobyć z dużej butli – nie ustaje w ulepszaniu świata. Opatentował m.in. płytę kompaktową, zegarek elektroniczny i taksometr. Jeszcze w latach 50. obmyślił zasadę działania dysku elastycznego z czytnikiem – czyli „dużej” dyskietki – który to patent, wraz z 15 innymi, odkupiła od niego firma IBM. Do najbardziej efektownych wynalazków Nakamatsu należy silnik na wodę (urządzenie rozkładające wodę na tlen i wodór), buty sprężynowe odciążające stawy i pozwalające szybko chodzić (skakać) oraz dom zasilany tajemniczą energią kosmiczną (ponoć domostwo przyszłości). W salonie trzyma wyłącznie meble własnego projektu, w tym stół z nietłukącym się szklanym blatem. Ostatnio zabrał się także za oryginalne krawiectwo – wymyślił model biustonosza, wspaniale podkreślający piersi, wszywany od razu w sukienkę. W instytucie badawczym, w którym wszędzie wymalowane jest jego nazwisko, zatrudnia 110 osób, rozwijających kolejne pomysły oraz przygotowujących prototypy.

Japoński dziwak

Doktorat (podobno nie jedyny) zdobył na wydziale inżynierii Uniwersytetu Tokijskiego; później wykładał na tej uczelni. Regularnie startuje w wyborach na gubernatora Tokio, które zresztą sromotnie przegrywa. Szczyci się tym, że jedno z amerykańskich stowarzyszeń wynalazców zaliczyło go do grona pięciu najważniejszych naukowców wszech czasów (obok Michaela Faradaya, Nikoli Tesli, Marii Skłodowskiej-Curie i Archimedesa). Trzeba przyznać, że Nakamatsu, podobnie jak wielu ekscentryków, sprawia odpychające wrażenie. Jest pewny siebie, próżny i zarozumiały. Podczas przygotowań do imprezy urodzinowej chciał nadać sali hotelowej, w której odbywała się uroczystość, swoje nazwisko. Gdy dyrekcja odmówiła, zwymyślał menedżerów od idiotów. Nie ma w nim nawet śladu pokory ani skromności. Bez cienia zażenowania robi awanturę swoim dzieciom, bo nie spodobał mu się sposób, w jaki złożyły mu życzenia. Twierdzi, że jego wynalazki mają ratować Japonię (jak ubogacający życie seksualne tajemniczy spray „Love Jet”, opracowany w trosce o przyrost naturalny Japończyków), ale nosi francuskie garnitury i włoskie krawaty, jeździ niemieckim mercedesem, a brodę goli holenderską golarką. Wielu rzeczy w Nakamatsu można się czepiać – ale czyż nie takim jak on „szalonym naukowcom” zawdzięczamy kształt dzisiejszego świata?