Na ekrany kin wszedł  film „Ajami” – pierwsza w historii Izraela produkcja duetu palestyńsko-żydowskiego. Wspólny język musieli znaleźć i reżyserzy (Scan- dar Copti i Yaron Shani), i aktorzy. Scenariusz nie zawierał dialogów, były improwizowane. Dzięki temu w realistyczny sposób przedstawiono konflikty między Arabami a Żydami oraz między Arabami wyznającymi islam i Arabami wyznającymi chrześcijaństwo rozdzierające tytułowe Ajami – dzielnicę Jafy. „Aktorzy często mylili fikcję z rzeczywistością. Czasami musieliśmy przerywać zdjęcia, aby nie doszło do nieszczęścia” – wspomina Yaron Shani. Praca nad filmem zajęła blisko siedem lat. Ukoronowaniem wysiłku była nominacja do Oscarów w 2010 r. Oczywiście nie obyło się bez zamieszania. Dzień po brutalnym stłumieniu w Jafie arabskiej demonstracji Copti stwierdził, że choć oficjalnie film jest produkcją izraelską, a on sam ma izraelski paszport, nie może reprezentować kraju, który jego nie reprezentuje. Jego wypowiedź od razu złagodził Yaron. „To jest film izraelski, ukazujący problemy, z którymi boryka się Izrael. Problem reprezentowania dotyczy kwestii polityki, które musimy rozwiązać. Droga do pojednania jest bardzo daleka, ale wciąż możliwa”.

Czekamy na zbawcę

Przekonany o tym jest też inny palestyńsko-izraelski duet – Achinoam Nini i Mira Awad. Podczas Eurowizji w 2009 r. artystki zaśpiewały piosenkę „There must be another way”. Mira – arabska część duetu – ściągnęła na siebie gromy. Uważano, że została „użyta” w celu ocieplenia wizerunku Izraela (w tym czasie pacyfikował strefę Gazy). Arabka reprezentująca Izrael, która na dodatek zaśpiewała fragment tekstu po arabsku, dała polityczny prezent Izraelowi, na który nie zasłużył – mówili Palestyńczycy dziennikarzom stacji telewizyjnej Al Jazeera. „Nasza piosenka niesie przesłanie, żeby podtrzymywać dialog na przekór czasom” – broni się Mira. „Najważniejsze to zachować nadzieję” – dodaje Noa. Obie wierzą, że porozumienie można osiągnąć małymi krokami na poziomie zwykłych ludzi. Potwierdzają, że wciąż jest możliwa przyjaźń między Arabką a Żydówką. Ich własna przetrwała już 10 lat i zaowocowała dwiema płytami, zimno przyjętymi przez obie strony konfliktu. Sari Nusseibeh, filozof i rektor Uniwersytetu Jerozolimskiego, przyznaje, że Palestyńczycy coraz częściej przychylają się do koncepcji dwóch niezależnych państw – Palestyny i Izraela, co jeszcze w roku 1967 było nie do pomyślenia. Również wśród Żydów ta idea znajduje coraz więcej zwolenników – przyznaje Amos Oz, pisarz i twórca ruchu „Pokój teraz”. „Aby wprowadzić ją w życie, po obu stronach musi pojawić się lider z wyobraźnią i wizją” – dodaje Sari Nusseibeh.

Grunt pod wzajemne poznanie położyli francuscy artyści JR i Marco projektem Face 2 Face. Zrobili portrety przedstawicielom kilkudziesięciu zawodów. Każdą twarz wykrzywia groteskowy grymas. Portrety pogrupowano parami, tak aby twarz rolnika, artysty czy sportowca żydowskiego spotkała się z arabskim „odpowiednikiem”. Olbrzymie fotografie zawisły na ścianach domów Tel Awiwu, Ramallah, Betlejem i Jerozolimy oraz na murze dzielącym Arabów i Izraelczyków. „Mamy nadzieję, że projekt pozwoli Żydom i Arabom lepiej się zrozumieć” – mówią jego twórcy. Na małą skalę działają też lokalne organizacje, takie jak The Parents Circle – Families Forum. Skupia ona izraelskie i palestyńskie rodziny, które straciły bliskich w toczącym się konflikcie. Rusza kolejna faza projektu Valley of Peace – sztucznego kanału, który ma połączyć Morze Czerwone z Morzem Martwym. Wzdłuż niego ma powstać izraelsko-jordańsko-palestyńska strefa wolnego handlu, kurorty turystyczne, instytucje finansowe. Wśród 50 członków zespołu Galilee Circus są zarówno dzieci arabskie, jak i żydowskie z okolic miasta Karmiel. „Cyrk jest bardzo specyficznym miejscem” – mówili instruktorzy reporterom stacji BBC. „Artyści, niezależnie od religii i narodowości, muszą sobie zaufać, szczególnie jeśli wykonują akrobacje czy żonglują płonącymi pochodniami”. Fundacja Makom Bagalil, która sponsoruje przedsięwzięcie, organizuje też seminaria „Meet our neighbours” dla nastoletnich uczniów arabskich i żydowskich szkół oraz wolontariuszy z zagranicy.

Kierunek: spokój