Czy możesz odpowiadać za przestępstwo, - które popełniłeś przez sen? W 2008 roku Brian Thomas udusił swoją żonę Cristine. Twierdził, że gdy to się stało, śnił mu się straszy koszmar o walce z włamywaczem, który zaatakował jego i żonę podczas snu w ich kamperze. W czasie procesu sędzia uznał, że Thomas nie ponosi odpowiedzialności za morderstwo i uwolnił go od zarzutów. Zalecił mu jednak poddanie się leczeniu z lęków nocnych – zaburzenia snu, którego objawy to ekstremalne przerażenie i trudność z dobudzeniem się. Cierpiący na to zaburzenie niekiedy ranią siebie i innych. Poza lękami nocnymi Thomas często lunatykował. W takich sprawach oskarżeni bronią się twierdząc, że w czasie popełniania przestępstwa nie mieli kontroli nad swoim ciałem.

Kiedy ludzie lunatykują, ich kora przedczołowa – odpowiedzialna za planowanie, kontrolę i podejmowanie decyzji – jest nieaktywna, choć inne rejony mózgu pracują pełną parą. Stając przed sądem, nie można jednak przyjąć opisanej wyżej linii obrony, kiedy utrata kontroli miała inną przyczynę. Przykładem jest sprawa Zacka Thompsona, który został oskarżony o gwałt popełniony w czasie wakacji w Portugalii. Thompson twierdził, że lunatykował, jednak nie uznano tego za okoliczność łagodzącą, ponieważ przed snem wypił 7–8 piw.
 

Wraz ze swoim zespołem poddał niektórych więźniów z Ashworth kompleksowym badaniom, łączącym testy kognitywne i skany mózgu. Okazało się, że wielu miało niezdiagnozowane wcześniej urazy mózgu. Oczywiście to niekoniecznie stanowi usprawiedliwienie ich czynów, bo przecież wielu ludzi po urazie mózgu nigdy nie schodzi na złą drogę. – Obrażenia mózgu nie obudzą w nikim skłonności przestępczych – wyjaśnia dr Pitman. – Mogą jednak pozbawiać ludzi niektórych zahamowań. Z tych odkryć można wyciągnąć praktyczne wnioski dotyczące traktowania przestępców. Gdy zwykły człowiek doznaje urazu mózgu, trafia pod opiekę zespołu psychologów i psychoterapeutów, którzy zajmą się jego rehabilitacją w razie potrzeby. Kryminalista trafiający do więzienia z reguły nie jest badany w kierunku zaburzeń pracy mózgu i nie ma takiego wsparcia.

– Możliwe, że z tego właśnie powodu resocjalizacja w więzieniach nie sprawdza się. Ludzie po urazach mózgu często nie są w stanie uczyć się i współpracować z terapeutą – mówi dr Pitman. – Być może moglibyśmy im pomóc, zmieniając podejście. Dr Pitman prowadzi teraz badania na szerszych grupach więźniów – nie tylko tych skazanych za najcięższe przestępstwa. Analizy przeprowadzone w Leeds wykazały, że prawie połowa osadzonych doświadczyła w przeszłości urazu mózgu, a z tej grupy ok. 15 proc.
przypadków to uszkodzenia umiarkowane i ciężkie. I choć urazów tych nie da się wyleczyć, można nauczyć dotknięte nimi osoby, jak radzić sobie z życiem bez krzywdzenia innych. – Jeśli pozostawimy ich samym sobie, nic się nie poprawi. Wręcz przeciwnie, po wyjściu z więzienia mogą znów kogoś skrzywdzić – ostrzega dr Pitman.