Święta Bożego Narodzenia to dla większości z nas bardzo miły czas. Jednak zanim zasiądziemy do świątecznych stołów, bywamy często zabiegani. Łatwo wtedy zapomnieć, że wiele rzeczy, które nam smakują, zaszkodzą psu i kotu. Dobrze też pamiętać o bezpieczeństwie dzieci – przypomina na łamach „The Conversation” weterynarz i biolog dr Jaqueline Boyd. 

Kluczowe jest, żeby opiekunowie zwierzęcia i wszyscy domownicy wiedzieli, co może stanowić zagrożenie. Lepiej zapobiegać niż leczyć. 

Zacznijmy od dzieci. Nigdy nie zostawiajmy małych dzieci samych z psami ani kotami. Dzieci, chcąc się bawić, mogą pociągnąć zwierzę za ucho albo za ogon. Nawet najłagodniejsze stworzenie może wtedy w odruchu obrony malca przewrócić, podrapać albo ugryźć. Warto też już od najmłodszych lat uczyć dzieci – dla ich bezpieczeństwa – że zwierzęta też czują ból

Dorośli goście, zwłaszcza jeśli będzie ich wielu, mogą zestresować nasze psy i koty samą obecnością. Warto zadbać o to, żeby zwierzę miało swoje bezpieczne miejsce. Wydzielmy mu pomieszczenie, w którym będzie się dobrze czuło i do którego nikt nie będzie wchodził. 

Jednak to, co zagraża naszym zwierzętom najbardziej to jednak nasza lekkomyślność w kwestii karmienia. 

Ludzkie jedzenie szkodzi zwierzętom. Niektóre potrawy mogą być trujące 

Psy bywają szczególnie łase na częstowanie jedzeniem ze stołu. Nie róbmy tego jednak, nawet jeśli nasze potrawy im smakują. Niektóre są bardzo wrażliwe na zmiany diety. Potrafią odchorować nawet niewielką porcję pożywienia, którego zwykle nie jadają.  

Przede wszystkim jednak, nasze jedzenie zawiera naprawdę szkodliwe ilości cukru i tłuszczów. Nawet jeśli tego nie wyczuwamy (na przykład w pieczywie czy ciastach), zawiera sól. Nie jest to zdrowe dla żadnego zwierzęcia. Z podobnych powodów nie powinniśmy też dokarmiać ptaków zimą pieczywem (wybierzmy ziarna, na przykład słonecznika). 

Psy mogą szczególnie źle znosić tłuste, ludzkie potrawy – u części z nich mogą wywołać zapalenie trzustki. Nie należy im też dawać kości, bo ich drobne odłamki potrafią uszkodzić przewód pokarmowy i wywołać krwawienie. Oba stany zagrażają zdrowiu i wymagają szybkiej pomocy weterynarza. 

Osobnym rodzajem zagrożeń są zatrucia. Większość opiekunów psów wie, że nie należy im dawać czekolady. Zawarta w niej teobromina jest dla zwierząt trucizną. Zagrożenie jest tym większe, im mniejsza masa ciała zwierzaka – małe pieski mogą bardzo się zatruć nawet dwiema kostkami ciemnej czekolady. Czekolada zaszkodzi również kotom, ale one nie lubią słodyczy, nie ciągnie ich do słodkości. 

Mało kto wie jednak, że dla psów trujące są także winogrona, rodzynki oraz orzechy makadamia. Jak też ksylitol – używany jako słodzik lub substancja słodząca w wielu cukierkach i gumie do żucia. Spożycie nawet niewielkiej ilości ksylitolu lub kilku rodzynek może stanowić dla psa śmiertelne zagrożenie. 

Zarówno dla psów i kotów trujące są także czosnek, cebula, a nawet szczypiorek. Warto uważać na potrawy, które mogą je zawierać. 

Nie tylko jedzenie może zaszkodzić psu i kotu. Także jemioła, jałowiec, a nawet lilie 

Osobną kwestią jest alkohol, który szkodzi zwierzętom bardziej niż nam. Psy mogą upić się, zjadłszy nawet jedno zepsute jabłko, choć zawartość alkoholu w psujących się owocach jest bardzo niewielka! Zwierzętom szkodzi również kakao, kawa, a nawet herbata. 

Zagrożeniem mogą też być też rośliny. Popularne poinsecje, zwane gwiazdami betlejemskimi są trujące i dla ludzi. Podobnie szkodliwe związki zawierają także jemioła i jagody jałowca – uważajmy, by nie zjadły ich ani zwierzęta, ani dzieci. 

Koty mogą też zatruć się liliami – nawet ich pyłkiem. Dla tych czworonogów trucizną jest też aspiryna. Tu warto przypomnieć, że leki zawsze należy trzymać z dala od zwierząt i dzieci

Uważajmy na opakowania. Duże zwierzęta mogą je pogryźć i połknąć. Zwierzę może też się w pudełko lub torbę zaplątać albo wsadzić tam głowę. Gdy wpadnie w panikę, może wpaść na przeszkodę i się zranić. Dotyczy to także dzikich zwierząt, opakowania wyrzucajmy zatem do zamkniętych śmietników. Igły z choinek z kolei mogą wbijać się w psie i kocie łapy niczym drzazgi – co również może wymagać pomocy i opatrzenia łapy przez weterynarza. 

Za każdym razem, gdy sądzimy, że zwierzę mogło połknąć coś potencjalnie niebezpiecznego, nie należy czekać, tylko zawieźć zwierzę do lekarza weterynarii. Jeśli będziemy pamiętać o bezpieczeństwie naszych pupili, nasze święta będą też spokojne dla nich – oraz dla weterynarzy. 

Źródło: The Conversation