WOLFRAM ALPHA

Na pierwszy rzut oka to zwykła wyszukiwarka – ale w odróżnieniu od kuzyna Google’a nie znajduje po prostu linków: udziela gotowych odpowiedzi. Chcesz wiedzieć wszystko o dziwnym składniku twoich płatków śniadaniowych? Proszę bardzo. Głowisz się, jak udowodnić, że lim(x–>0) x/sin x=1? Wolfram Alpha podpowie ci regułę de l'Hospitala, a po drodze pokaże wykres i rozwinięcie w szereg. Zastanawiasz się nad tym, jaki kraj na świecie ma najmniejszy PKB na głowę? Dostajesz odpowiedź: Burundi. A może interesuje cię to, jak na tle rywali wypada Microsoft? Wpisujesz „Msft vs. Apple vs. IBM" i twoim oczom ukazuje się dokładna analiza finansowa wielkiej trójki. W ciągu kilku sekund. Ta inteligentna aplikacja pracuje na potężnej bazie ponad 10 bilionów danych, dysponuje pulą ponad 50 tys. algorytmów i równań, zna się na około 1000 dziedzin. Jest dziełem Stephena Wolframa, brytyjskiego naukowca specjalizującego się w fizyce cząsteczek, automatach komórkowych i algebrze komputerowej, który swoją pierwszą pracę naukową opublikował w wieku 15 lat, a pięć lat później cieszył się już doktoratem z fizyki teoretycznej. 

Program radzi sobie też z mniej fachowymi pytaniami: komuś, kto ocknął się po wesołej nocy, poda dane lokalizacyjne („Where am I?") i podpowie, czy może prowadzić („Am I too drunk to drive?"). Ale spytaj ją gdzie twój samochód („Where is my car?"). Rzuci z przekąsem: tam, gdzieś go zostawił.

WHAT U HEAR

Choć nieprzeznaczona do celów medycznych i nietożsama z konsultacją u audiologa, aplikacja What U Hear służy do wstępnego przesiewowego badania słuchu przy pomocy audiometrycznego testu tonowego oraz testu zrozumiałości mowy w szumie. What U Hear może pomóc wskazać ci, czy niedosłyszysz – i o ile wskaże, zmotywować cię do wizyty u specjalisty, który zweryfikuje taki wynik.

Aplikacja ta powstała pod kierownictwem prof. Andrzeja Czyżewskiego z Wydziału Elektroniki, Telekomunikacji i Informatyki Politechniki Gdańskiej. Z niektórymi rozwiązaniami autorstwa pomorskiego naukowca stykamy się na co dzień: jego system sygnalizacji dźwiękowej dla niewidomych działa na przejściach dla pieszych w całej Polsce. 

Algorytmy What U Hear zostały dostrojone na podstawie wyników badań ponad pół miliona osób. Już wkrótce na rynku ma ukazać się kolejna, ukończona właśnie aplikacja na iPhone'a opracowana przez zespół prof. Czyżewskiego, zmieniająca telefon w aparat słuchowy. Ale nie taki jak wszystkie: jego zadaniem jest spowolnienie sygnałów dźwiękowych, tak by ludzki mózg miał więcej czasu na ich rozszyfrowanie. Wynalazek przeznaczony jest dla osób z centralnym zaburzeniem słuchu i pozwala im słyszeć innych w zwolnionym tempie – przez słuchawki podłączone do telefonu.

GSTRINGS

„Bezskutecznie szukałem dobrego stroika do ukuleli, aż trafiłem na to"; „Gram na gitarze od 20 lat i to najlepszy stroik, jakiego używałem", „Wiele razy uratował mój zespół przed wpadką" – to niektóre z wielu pozytywnych opinii w sieci na temat gStrings – chromatycznego tunera mierzącego wysokość i intensywność dźwięku i umożliwiającego nastrojenie dowolnego instrumentu muzycznego. Ta darmowa aplikacja sprawia, że stosowanie jej tradycyjnych odpowiedników staje się niepotrzebne – i nieuzasadnione.

Po uruchomieniu gStrings naszym oczom ukazuje się analogowy zegar ze wskaźnikiem częstotliwości odpowiadającej danej nucie. Gdy reagując na dźwięk, wskaźnik zatrzyma się na chwilę dokładnie w połowie zegara, znaczy to, że dźwięk brzmi czysto. Do wyboru jest kilka metod strojenia – ale na strojeniu opcje się nie kończą: bardziej zaawansowanym gStrings oferuje zabawę z transformacją Fouriera czy oknem Gaussa – dlatego też można ją zaliczyć do aplikacji popularnonaukowych.

EASY STOP SMOKING

Darren Marks, czołowy brytyjski hipnoterapeuta, przygotował aplikację, która pomaga rzucić palenie metodą autohipnozy. Marks odwołuje się do młodej dziedziny nauki zwanej psychoneuroimmunologią, która bada relacje psychiki z układem nerwowym i immunologicznym. Na początku lat 90. skuteczność hipnozy w zrywaniu z paleniem potwierdziły badania opublikowane w „Journal of Applied Psychology”.

Na korzyść aplikacji Darrena Marksa przemawia eksperyment przeprowadzony na samej sobie przez dziennikarkę czasopisma „Medicine Today”. „Wybudziłam się ze stanu głębokiego relaksu z poczuciem senności, ale i jasności umysłu – całkowicie wolna: zarówno od niepokoju, jaki towarzyszył mi przez ostatnie kilka dni, jak i najmniejszej nawet chęci sięgnięcia po papierosa. Poczucie to utrzymywało się w ciągu następnych dni – nie paliłam i ani trochę mi na tym nie zależało" – pisała.

Aplikacja Easy Stop Smoking jest tańsza niż leki, plastry, gumy do żucia, tańsza niż same papierosy. Nie zaszkodzi spróbować, tym bardziej że – jak wskazuje Marks na swojej stronie internetowej – każdy może poddać się hipnozie, jeśli tego chce i potrafi się skoncentrować.

THE ELEMENTS

„Jeśli myślisz, że widziałeś tablicę Mendelejewa, pomyśl jeszcze raz” – zachwala swoją aplikację Theodore Gray, publicysta magazynu „Popular Science” i współtwórca wspomnianej wyszukiwarki Wolfram Alpha. Za pomocą zwykłego, wydawałoby się, układu okresowego pierwiastków Gray przenosi tego, kto chciałby ów układ zgłębić, w magiczny świat Harry'ego Pottera i biblioteki w Hogwarcie, której dzieła żyją własnym życiem.

 

Każdy pierwiastek przedstawiony jest obrazowo: jeśli chcesz przyjrzeć się cynie, dotknij cynowego żołnierzyka, jeśli wolisz poczytać o złocie, wybierz złotą bryłkę. Zobaczysz swój model w dużym rozmiarze i wysokiej rozdzielczości, obracający się dookoła. Sam też możesz go obracać, przeciągając palcem. Obok – garść danych. Ba, garść – dane o złocie to np. jego aktualna cena za uncję plus sto różnych innych faktów, dostępnych dzięki osadzonemu w aplikacji silnikowi Wolfram Alpha. Od Au przechodzisz do Cu, a tam przykładowe przedmioty: perski łańcuch, obrączka z mosiądzu, chińskie brązy. I dane – masa atomowa, gęstość, temperatura wrzenia i topnienia, procent we wszechświecie i ludzkim ciele... Niektóre podstrony zawierają nawet filmy wideo z eksperymentami prezentującymi ciekawe właściwości pierwiastków. Ale prawdziwa magia zaczyna się, gdy podziwiasz układ w trójwymiarowych okularach na nosie, a modele pierwiastków „wyskakują” z ekranu i wirują ci przed oczami. 

Cena i rozmiar tej aplikacji są pokaźne – kosztuje 45 złotych i zajmuje prawie 2 GB powierzchni dyskowej. Ale czy może istnieć lepsza rekomendacja niż ta udzielona The Elements przez laureata Nagrody Nobla w dziedzinie chemii Roalda Hoffmanna? „Ta tablica przyćmiewa wszystkie inne pod względem stylu i treści” – napisał Hoffmann.

SOLARCHECKER

Nie jesteś pewien, czy opłaca ci się montować w domu kolektory słoneczne? Solarchecker sprawdzi, jak intensywne są promienie słońca oświetlające twój dach, ile energii możesz uzyskać oraz czy – i ile – mógłbyś zaoszczędzić.

Solarchecker, opracowany przez niemiecką firmę SMA, dostawcę przetwornic słonecznych oraz systemów monitorowania urządzeń fotowoltaicznych, działa tak: wdrapujesz się na dach. Ustawiasz iPhone'a tam, gdzie ma być zamontowany panel. GPS w telefonie ustala, gdzie się znajdujesz, kompas odczytuje orientację budynku, a inklinometr sprawdza nachylenie dachu. Aplikacja uzyskuje później dostęp do danych pogodowych dla twojej okolicy, a tobie pozostaje już tylko określić wymiar wolnej przestrzeni na dachu lub rozmiar samego kolektora. Biorąc wszystko pod uwagę, Solarchecker szacuje roczną wydajność (kWh/kWp/a) oraz redukcję emisji CO2 przez okres żywotności systemu. Niemiecki „inspektor” oszacuje też opłacalność montażu kolektorów, zestawiając dochód z jednej kilowatogodziny z kosztem ich uruchomienia i utrzymania.

SKEPTICAL SCIENCE

Ta aplikacja ma za zadanie przekonać tych, którzy nie wierzą, że to ludzie odpowiadają za globalne ocieplenie. Gromadzi argumenty i przeciwstawia im to, co mówi nauka. Na pierwszy ogień idą najczęściej poruszane kwestie. „Klimat zmienia się nie od dziś”. Owszem, tyle że dziś do jego zmian najbardziej przyczyniają się ludzie. „To przez słońce”. Niezupełnie, na co wskazuje ostatnie 35 lat. „To nie szkodzi”. Przeciwnie – negatywy w odniesieniu do zdrowia, środowiska i rolnictwa znacznie przewyższają pozytywy. „Nie ma zgody”. Jest, 97 proc. klimatologów mówi, że winić za globalne ocieplenie należy nas samych.

Skeptical Science zawiera dziś 173 podobne argumenty, a jego baza jest regularnie uaktualniana. Każdy użytkownik może dodawać kolejne zastrzeżenia.

Aplikacja – z wyjątkiem kilku opcji – nie wymaga połączenia sieciowego, by działać. Jej autorem jest Australijczyk John Cook, fizyk – sam nie prowadzi badań z zakresu klimatologii. Wiedza zebrana przez niego w aplikacji pochodzi ze źródeł zewnętrznych – recenzowanych prac naukowych. I to właśnie mają mu za złe sceptycy. Podkreślają, że Cook nie ma nawet doktoratu. Że wkłada im w usta wymyślone argumenty, by później móc je zbić. Że sam nigdy nie opublikował żadnej pracy w uznanym czasopiśmie. Że naciąga fakty i wybiera te badania, które są dla niego wygodne. Pozostaje ocenić samemu.

EXOPLANET

Planety krążące wokół Słońca można  w większości łatwo dojrzeć, posługując się amatorskim teleskopem. Ale już eksploracja planet w pozasłonecznych układach planetarnych pozostaje domeną profesjonalnych astronomów. Z tego powodu jeden z nich, Hanno Rein z Uniwersytetu Princeton, postanowił przybliżyć świat egzoplanet wszystkim zainteresowanym – o ile tylko dysponują iPhone’em. Rein stworzył nań aplikację będącą spisem wszystkich znanych egzoplanet i ich cech, takich jak: masa, okres orbitalny, mimośród, rok i metoda odkrycia. Gdzie dana planeta jest zlokalizowana i jak się ma co do wielkości do Ziemi, Jowisza, Uranu czy Neptuna oraz jaka jest jej pozycja na nocnym niebie. Wszystko uzupełnione pięknymi animacjami i ilustracjami.

Kto chce wiedzieć więcej o tym, jak astronomowie wykrywają i obserwują egzoplanety, może przejść do działu „dodatkowe informacje”. Wyjaśnienia tam zawarte są na tyle przystępne, że nie odstraszą nawet zupełnych laików. A kto chciałby być na bieżąco, wybiera dział „wiadomości", gdzie kryją się dane o aktualnych projektach badawczych, linki do najnowszych prac naukowych, artykuły i komunikaty prasowe. 

Ale najbardziej ekscytującą opcją tej aplikacji, plasującą zwykłego użytkownika telefonu w awangardzie nauki jest otrzymywanie powiadomień push o nowo odkrytych egzoplanetach. O tym, jak szybko ich przybywa, niech świadczy fakt, że dziś znamy ich około 760; rok temu znaliśmy o ponad 200 mniej.

LHSee

LHSee to znakomita aplikacja spod szyldu Uniwersytetu Oksfordzkiego, która pozwala zgłębić, co dzieje się wewnątrz Wielkiego Zderzacza Hadronów (ang. Large Hadron Collider), zrozumieć jak przebiegają doświadczenia z jego udziałem i na własne oczy ujrzeć zderzenia cząstek – na żywo.

LHSee zawiera materiały wideo z CERN-u, animowany, dokładny instruktaż na temat działania akceleratora czy trójwymiarowe symulacje zderzeń, jakie ten przeprowadza. Dowiemy się także, co to jest ATLAS (ang. A Toroidal LHC ApparatuS, jeden z detektorów cząstek elementarnych i zarazem eksperyment mający na celu poznanie kosmosu) i zagramy w dedukcyjną grę „Wytrop Higgsa”. (Chodzi oczywiście o tzw. bozon Higgsa, hipotetyczną, jedyną nieodkrytą dotąd cząstkę elementarną, „Świętego Graala” fizyki).

SWIFTKEY

 

Na koniec aplikacja nie popularnonaukowa w sensie ścisłym, ale bardzo inteligentna i przydatna. SwiftKey to nakładka na klawiaturę. Nie byle jaka, bo z biegiem czasu uczy się zwyczajów użytkownika, a im dłużej się uczy, tym lepsze osiąga wyniki. Bazując na modelu sztucznej inteligencji, potrafi  przewidywać to, co piszący chce napisać zanim ten w ogóle dotknie klawisza, co sprawia, że ma się wrażenie, że ta wysoce przydatna aplikacja potrafi czytać w myślach. SMS-ujesz ze swoją dziewczyną i chcesz właśnie wstukać jej imię, gdy na ekranie pojawia się słuszna sugestia: „Dominika". Wszystko to jest możliwe za sprawą analizy, jakiej SwiftKey poddaje twój styl i sposób pisania kiedy używasz telefonu, a także integrując się opcjonalnie z twoim kontem pocztowym Facebookiem, Twitterem czy blogiem. By poznać cię lepiej, przygląda się temu, co – i jak – piszesz, co skutkuje nie tylko trafnymi propozycjami kolejnych słów, ale i zamianą „ebed zz plo godxwyn" na „Będę za pół godziny". 

Aplikacja mierzy też, ile zyskałeś na jej używaniu: jak procentowo wzrosła twoja wydajność w posługiwaniu się klawiaturą, wpisywania ilu znaków uniknąłeś, jak wiele twoich błędów zostało skorygowanych i ile dobrych podpowiedzi otrzymałeś. 

Od kiedy SwiftKey zadebiutował na rynku w 2009 r., pobrano go ponad 5 milionów razy i użyto do napisania 31 miliardów słów i 155 miliardów znaków. Z kolei 39 miliardów to liczba znaków, których dzięki programowi wpisywać nie musiano: gdyby znaki te poustawiać jeden na drugim, a każdy byłby literą 12-punktowej czcionki, to powstała konstrukcja sięgnęłaby połowy odległości między Ziemią a Księżycem.