Ponad miliard osób na świecie wchodzi codziennie na Facebooka: czytają posty znajomych, wysyłają zdjęcia, chwalą się sukcesami. Typowy użytkownik spędza na tym serwisie 45 minut dziennie, logując się 10 i więcej razy każdego dnia (przyznało się do tego około jednej trzeciej osób poniżej pięćdziesiątki – wynika z badań przeprowadzonych w Stanach Zjednoczonych). I okazuje się, że wbrew powszechnemu przekonaniu fejsbukowe profile nie ukazują światu wydumanych, wyidealizowanych sylwetek, za którymi ukrywamy swoje prawdziwe „ja”.

Kiedy poproszono użytkowników portalu o napisanie, jak wyobrażają sobie swoje idealne życie i osobowość, zupełnie nie pokryło się to z tym, jak neutralni obserwatorzy ocenili ich profile. To, z czym się te profile rzeczywiście zgadzały, to wyniki kwestionariuszy osobowości, których psychologowie użyli do zbadania fejsbukowiczów. Nic więc dziwnego, że naukowcy z zapałem analizują, co użytkownicy publikują w tym serwisie – po pierwsze to kopalnia wiedzy psychologicznej, a po drugie dzięki takim odkryciom marketingowcy będą mogli jeszcze precyzyjniej bombardować nas reklamami.

Narcyz się fotografuje

Niezwykle interesujące dla naukowców są selfie – mówi Anna Oleszkiewicz z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Wrocławskiego. „Zdjęcia samego siebie to szczególna kategoria fotografii. Z psychologicznego punktu widzenia udostępnianie własnego wizerunku w bardziej lub mniej intymnych momentach niesie ze sobą zdecydowanie więcej informacji niż wszystkie inne zdjęcia”. Oleszkiewicz wspólnie z innymi naukowcami z Uniwersytetu Wrocławskiego opublikowała w 2015 roku badania, z których wynika, że najbardziej produktywni polscy fotografowie wysyłają na serwisy społecznościowe nawet 650 selfie miesięcznie. Średnio na przeciętnego użytkownika przypada 6,5 selfie na miesiąc. Także na Zachodzie boom na selfies trwa w najlepsze. W języku angielskim w roku 2013 w stosunku do 2012 częstotliwość używania słowa „selfie” wzrosła o 17 tys. procent!

Najciekawsze w badaniach psychologów z Uniwersytetu Wrocławskiego jest to, że częstotliwość publikacji selfie na Facebooku wiąże się z narcyzmem u mężczyzn: im więcej zdjęć samego siebie pan X wysyła na ściankę, tym większe prawdopodobieństwo, że ma osobowość narcystyczną. „Osoby narcystyczne odczuwają silną potrzebę wzbudzania podziwu u innych, mówienia o sobie, o swoich osiągnięciach, pokazywania swojej wyjątkowości. A Facebook jest doskonałym narzędziem do prezentowania siebie jako atrakcyjnej osoby” – mówi dr Aneta Przepiórka z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, również autorka badań nad psychologicznymi aspektami Facebooka.

Co ciekawe, u kobiet powiązania między narcyzmem a wysyłaniem selfie nie znaleziono. Anna Oleszkiewicz tłumaczy to tym, że takie kierowanie obiektywu na siebie u mężczyzn może być bardziej akceptowane społecznie niż u kobiet. „Możliwe, że duża liczba selfie publikowanych przez mężczyznę jest społecznie interpretowana jako oznaka statusu, a w przypadku kobiety może być odebrana jako oznaka próżności” – mówi. Dlatego w przypadku narcystycznej kobiety zalewanie znajomych swoimi zdjęciami może być interpretowane w innych kategoriach niż podobne zachowanie mężczyzny.

W ogóle Facebook przyciąga narcyzów. Wynika to z badań przeprowadzonych nie tylko w Stanach Zjednoczonych i Australii, ale i w Polsce. Odsetek narcyzów jest wyższy wśród osób korzystających z Facebooka niż wśród tych, którzy konta na tym serwisie nie mają. Narcyzi korzystają też z Facebooka częściej niż inni – do tego stopnia, że często nie potrafią sobie wyobrazić dnia bez wejścia na www.facebook.com.

Im więcej ciebie, tym mniej

Również liczba przyjaciół na Facebooku może coś powiedzieć o użytkowniku serwisu. W badaniu niemal 400 australijskich studentów duża liczba facebookowych znajomych wiązała się z większym poczuciem samotności. Zdaniem badaczy tłumaczyć można to tym, iż samotni studenci próbują kompensować braki w rzeczywistym życiu towarzyskim znajomościami online.

 

Co więcej, osoby, które mają wyjątkowo pokaźne „kolekcje” znajomych, nie są postrzegane przez innych zbyt pozytywnie. Uczeni z Michigan State University dali do porównania grupce woluntariuszy fikcyjne profile osób, które różniły się od siebie tylko liczbą znajomych – od 102 do 902. Kto wypadł najlepiej? Za najbardziej przyjaznych oceniający uznali użytkowników, którzy mieli 302 znajomych – a potem im więcej fejsbukowych przyjaciół, tym niższa była ocena. Osoby ze szczególnie pokaźnymi grupami znajomych były wręcz uznawane za fizycznie brzydsze od tych mniej pozaprzyjaźnianych.

Status osobowości

Wgląd w naszą osobowość daje oczywiście także to, co piszemy na swojej „ścianie”. Ludzie o osobowości neurotycznej (czyli nerwowe, przewrażliwione) mają tendencję do wywnętrzania się i dzielenia bardzo prywatnymi informacjami. Ich statusy są długie, pełne detali i słów naładowanych emocjonalnie, o negatywnych konotacjach. Wykazały to choćby analizy profili ponad 1300 studentów ze Stanów Zjednoczonych opublikowane w ubiegłym roku w piśmie „Computers in Human Behavior”. Naukowcy tłumaczą to zjawisko tym, że takie emocjonalne, głęboko prywatne wynurzenia o wiele częściej dostają lajki i sympatyzujące komentarze (wirtualne poklepanie po plecach) – czyli coś, czego osoby neurotyczne szczególnie łakną. Poza tym neurotycy częściej niż inni komunikują się ze znajomymi na „wallach”, zamiast wysyłać im prywatne maile. Chodzi o to, że takie wiadomości trudniej jest kontrolować. Często trzeba odpisywać sobie szybko, praktycznie na bieżąco, to zaś nie daje czasu na namysł i wyważenie słów. A neurotycy lubią panować nad tym, co pokazują innym.

Z kolei ludzie o osobowości narcystycznej często piszą o swoich dietach i postępach na siłowni: wszyscy wiedzą, ile schudli, ile pompek zrobili, jak wytrwale trzymają się reżimu Dunkana czy OXY. Skąd się to bierze? Z potrzeby zwracania na siebie uwagi i społecznej sankcji dla swoich wyborów – uważają psychologowie z Brunel University, którzy przeanalizowali zachowania ponad pół tysiąca fejsbukowiczów.

Zamiłowanie do wykrzykników cechuje ekstrawertyków (prawdopodobnie dlatego, że przykuwa uwagę), którzy też częściej niż inni używają pozytywnych słów, wysyłają więcej zdjęć i częściej niż introwertycy aktualizują swoje statusy.

Duża ilość udostępnianych na ściance artykułów informacyjnych – zarówno naukowych, jak i politycznych – to znak, że możemy mieć do czynienia z kimś o tzw. osobowości otwartej na doświadczenia. Są to osoby ciekawe nowości i tolerancyjne. Jeśli zaś ktoś pisze szczególnie dużo o swoich dzieciach, spore prawdopodobieństwo, że jest typem osobowości sumiennej (to ci, którzy przykładają dużą wagę do planowania i porządku).

Również i to, ile odkrywamy ze swojego życia miłosnego na Facebooku, jest powiązanie z cechami osobowości – i może też w niezamierzony sposób ujawnić informacje na temat naszych związków. Wyobraźmy sobie na przykład, że jedna osoba (nazwijmy ją Anią) praktycznie nigdy nie pisze o swoim chłopaku. Inna dziewczyna (Kasia) niemal codziennie wklepuje do internetu najnowsze doniesienia o tym, co robią z ukochanym: Krzysiek to, Krzysiek tamto, do tego wysyła zdjęcia i filmiki. O czym mogą świadczyć takie zachowania? Jak wynikło z badań przeprowadzonych przez psychologów z Kanady i Stanów Zjednoczonych, częste publikowanie doniesień o związku na publicznym forum Facebooka jest powiązane z lękiem – takie osoby jak Kasia uważają się za niegodne bycia kochanymi i obawiają się porzucenia. Po drugiej stronie skali jest Ania – czyli ci, którzy trzymają swoje związki w sekrecie i nie piszą o nich prawie wcale. Takie zachowanie może sugerować osobę unikającą bliskości, nie ufającą innym. Złoty środek, oczywiście, jest gdzieś pośrodku – czyli ani nie za dużo, ani za mało postów o ukochanym.

Co ciekawe, ludzie piszą więcej o swoich związkach w dni, w które nie czują się szczególnie pewni uczuć partnera.

 

Szczęście w sieci

W jednej kwestii jednak naukowcy nie mogą się zgodzić: jak powiązane jest przesiadywanie na Facebooku z poczuciem szczęścia. Czasem można odnieść wrażenie, że co badanie, to inny wynik. Z jednych eksperymentów wynika, że wchodzenie do serwisu poprawia nam samopoczucie, w innych – że pogarsza. W jednych eksperymentach osoby, które dużo czasu spędzają na Facebooku, jawią się jako mało zadowolone z życia, a w innych jako całkiem szczęśliwe.

Zdaniem dr Przepiórki powodem takich pozornych sprzeczności może być to, że stosunek między częstością korzystania z Facebooka a zadowoleniem z życia zależy od tego, kogo się bada. „To, jaki wpływ wywiera Facebook, zależy w dużej mierze od tego, kim jest użytkownik i jaką ma osobowość. Można by powiedzieć, że na Facebooku bogaty jeszcze bardziej się bogaci, czyli dzięki aktywności w serwisie jeszcze pełniej realizuje swoją potrzebę towarzyskości i odczuwa większą satysfakcję z życia”.

I choć badania naukowe nad tym, kto co i kiedy wysyła online, mogą nam dać wgląd w życie wewnętrzne fejsbukowiczów, nie oznacza to, że można zaraz biec i szufladkować znajomych na podstawie ich postów: „O, neurotyk! O, narcyz!”. Anna Oleszkiewicz zaleca ostrożność: przy określaniu osobowości psychologowie posługują się starannie opracowanymi kwestionariuszami. Pochopne osądzanie innych na podstawie kilku wpisów w internecie to nie to samo. Choć pewnie warto zastanowić się nad sobą i nad tym, co nasze zachowania w sieci mogą o nas mówić innym.