Jest zupełnie nowy. Co o nim wiemy?

2019-nCoV jest typem koronawirusa, dużej rodziny wirusów wywołujących problemy z układem oddechowym, od zwykłego przeziębienia po Ciężki Ostry Zespół Oddechowy (SARS), który w latach 2002 – 2003 zabił w Chinach kontynentalnych i Hongkongu ponad 600 osób. Aranud Fontanet, szef wydziału epidemiologicznego paryskiego Instytutu Pasteur’a powiedział, że nowy wirus jest w 80 proc. zgodny genetycznie z SARS. Naukowcy z Chin rozumiejąc nagłość sytuacji przekazali do placówek badawczych na świecie zsekwencjonowany materiał genetyczny 2019-nCoV. 

 

Przenosi się między ludźmi

Według Światowej Organizacji Zdrowia pierwszym i głównym źródłem infekcji były zwierzęta. Władze miasta Wuhan ustaliły, że wirus przeskoczył na ludzi na miejscowym targu rybnym. Miejsce to zostało już zamknięte i otoczone kordonem. Kontakt z pierwszymi zainfekowanymi miało ponad 2000 osób. Pojawiły się już niezbite dowody, że 2019-nCoV może przechodzić z człowieka na człowieka drogą kropelkową (kichanie, kaszlenie). W zależności od modelu rozprzestrzeniania się wirusa (laboratoria w Hongkongu, Londynie), szacuje się aktualną liczbę chorych na 1400 do 1700. Tymczasem władze Chin 22 stycznia powiadomiły o 453 potwierdzonych przypadkach infekcji na ich terytorium.

 

 

Jest łagodniejszy niż SARS

W porównaniu z wirusem sprzed blisko 20 lat, 2019-nCoV daje łagodniejsze symptomy. Wydaje się być mniej agresywny i prawdopodobna liczba ofiar śmiertelnych będzie niższa, niż w przypadku SARS. Wiadomo np., że spośród 450 zainfekowanych w Wuhan i poddanych kwarantannie, przynajmniej 25 osób odesłano już do domu. Według zajmujących się chorymi lekarzy, nowy szczep wirusa w mniejszym stopniu (niż SARS) uszkadza płuca. Paradoksalnie, łagodność przebiegu choroby czyni 2019-nCoV groźniejszym. Według prof. Antoine Flahault, dyrektora Instytutu Zdrowia Globalnego na Uniwersytecie Genewskim, nie czując silnych dolegliwości, ludzie są w stanie dłużej podróżować, pokonywać większe dystanse i zarażać większą grupę osób.

NOWE PRZYPADKI 

2019-nCoV pokonał Pacyfik

Stany Zjednoczone potwierdziły pierwszy przypadek nowego koronawirusa na swoim terytorium. Centrum Kontroli Chorób Zakaźnych (CDC) ogłosiło, że zdiagnozowano go u obywatela USA który przybył do Seattle z Chin. 30-letni mężczyzna wrócił z Wuhan do Stanów 15 stycznia. Z objawami wskazującymi na 2019-nCoV zgłosił się do lokalnej placówki zdrowia. Tam też został poddany leczeniu. 20 stycznia laboratorium potwierdziło, że faktycznie został on zainfekowany nowym szczepem.

 

Korea Północna zamyka granice

W obawie przed przeniesieniem choroby na swoje terytorium, władze Korei Północnej zdecydowały się tymczasowo zakazać wjazdu obcokrajowcom. Informację podało jako pierwsze zlokalizowane w Chinach biuro podróży Young Pioneer Tours, specjalizujące się w organizacji wycieczek do KRLD. Ostrzeżenie podało też na Twitterze kolejne biuro, Koryo Tours. 

 

 

Poza Stanami Zjednoczonymi, dwa przypadki infekcji odkryto w Tajlandii, oraz po jednym w Japonii, Korei Południowej i na Tajwanie. Pojedynczy przypadek stwierdzono też w Makau, chińskim specjalnym regionie administracyjnym. W Australii kwarantannie i obserwacji poddano osobę, która z objawami infekcji 2019-nCoV przyjechała niedawno z Wuhan.

 

WŁADZE CHIN: NIE PRZYJEŻDŻAJCIE

Wuhan miastem odciętym

21 stycznia, gdy oficjalnie podawana liczba chorych dochodziła do 300 a zabitych przez wirusa było 6 osób, władze Chin wystąpiły z oficjalną prośbą do świata, a bardziej własnych obywateli: nie przyjeżdżajcie do miasta Wuhan. – A ci, którzy już tam są, niech nie opuszczają miasta. Bardzo prosimy wszystkich mieszkańców Wuhan, by unikali dużych zgromadzeń tak, by powstrzymać ryzyko roznoszenia się wirusa. Tymczasowo zakazujemy też sprowadzania na obszar miasta zwierząt, zarówno hodowlanych jak i dzikich – podczas konferencji prasowej ogłosił wiceminister Li Bin, reprezentujący Narodową Komisję Zdrowia i Planowania Rodziny. Władze miejskie przygotowały dodatkowe 2000 łóżek szpitalnych.