Wyobraź sobie, że wchodzisz do urzędu, wyciągasz telefon z kieszeni, otwierasz aplikację i wybierasz w niej sprawę, którą chcesz załatwić. Od razu dostajesz powiadomienie, że masz trzecie miejsce w kolejce i możesz kierować się do pokoju numer 5 na pierwszym piętrze budynku. Nie musisz niczego szukać, nikogo nie pytasz o drogę, nie błądzisz. Telefon kieruje cię pod właściwe drzwi, podobnie jak nawigacja samochodowa na wskazaną ulicę. Taki system zaczyna już działać w warszawskich urzędach. Przyda się przede wszystkim niewidomym, dla których telefon komórkowy może stać się doskonałym przewodnikiem.

„Do niedawna smartfony nie wiedziały, gdzie dokładnie jesteśmy i co robimy. Przecież ponad 80 proc. czasu spędzamy w pomieszczeniach, a tam nie możemy polegać na GPS. Teraz pojawiła się technologia umożliwiająca lokalizowanie nas wewnątrz budynków. Dzięki niej wiele codziennych czynności będzie dużo prostsze” - mówi Chris Wacławek z krakowskiej firmy Estimote, która produkuje własne sensory, umożliwiające mikronawigację i mikrolokalizację, sprzedając je odbiorcom z całego świata.

Nadajnik w każdym kącie

Sercem tego systemu jest nowa generacja technologii Bluetooth - radiowej komunikacji między urządzeniami, działającej na nieduże odległości. Zasięg transmisji w tym przypadku to 50-70 metrów. Do niedawna służyła ona głównie do podłączania akcesoriów, takich jak słuchawki lub klawiatury, do telefonów, tabletów czy komputerów. Nowa wersja to Bluetooth 4.0, zwany też Bluetooth Smart albo Bluetooth Low Energy. Ta ostatnia nazwa wskazuje na ważną cechę - technologia jest energooszczędna, więc mogą się nią posługiwać także urządzenia wyposażone w niewielką baterię.

Z Bluetooth Smart korzystają tzw. beacony - małe nadajniki, które umieszczamy w dowolnych miejscach, oznaczając np. lokalizację biura w urzędzie. Każdy beacon ma swój unikatowy identyfikator oraz zaprogramowaną wcześniej treść, którą przesyła do znajdujących się w pobliżu urządzeń mobilnych. Dzięki temu smartfony czy tablety mogą dowiedzieć się, gdzie jesteś, a także otrzymać dodatkowe informacje: tekst, zdjęcia czy adres przydatnej strony internetowej. „Aplikacja mobilna w naszym urządzeniu może wówczas zapamiętać miejsce na parkingu, w którym zostawiliśmy samochód, albo zaprowadzić nas do kawiarni, która ma wolny stolik” - wyjaśnia Adam Jesionkiewicz, współwłaściciel firmy Inventica, tworzącej technologię mikrolokalizacji ifinity.

Ważny jest fakt, że urządzenia mobilne nie potrafią same odczytywać informacji z beaconów. Muszą mieć zainstalowaną odpowiednią aplikację, która na to pozwoli, przy czym nie namierza ona wszystkich nadajników w okolicy, a tylko te, dla których została napisana. Zatem aplikacja, z którą zwiedzaliśmy muzeum, nie będzie odbierała sygnałów z beaconów w centrum handlowym - tutaj będziemy potrzebowali innej aplikacji. Z tego wynika też, że beacony nie mogą się komunikować z naszymi smartfonami bez naszej zgody. Mamy więc możliwość decydowania o powiadomieniach.

Polacy w czołówce

Ważną rolę w popularyzowaniu technologii Bluetooth Smart odegrała krakowska firma Estimote. Tego samego dnia, gdy Apple zaprezentował swój nowy system operacyjny iOS7, wyposażony w protokół iBeacon, Polacy zaczęli sprzedawać gotowe nadajniki po 99 dolarów za trzy sztuki. Firma zrobiła międzynarodową karierę. W ciągu pięciu miesięcy jej beacony kupiło 10 tys. deweloperów na całym świecie, którzy testują ich możliwości i tworzą dla nich aplikacje. Estimote aktywnie wspiera kilkanaście najciekawszych wdrożeń, aby na ich podstawie pokazać potencjał swojego produktu. Więcej: www.estimote.com