Rok 2018 to zarówno w Europie jak i w USA wysyp zatruć spowodowanych dopalaczami. W jednym tygodniu w Polsce potrafiło trafić do szpitala 8 osób, które wymagały pomocy. Pierwsze pół roku przyniosło 11 zgonów. 

Wśród najpopularniejszych syntetycznych odmian marihuany królują te opisywane “K2”, “Spice”, “AK47”, ale nie brakuje i innych nazw. Naukowcy oceniają, że są około 30 razy bardziej niebezpieczne niż prawdziwa trawka. Niezależnie od tego w amerykańskich szkołach ocenia się, że około 7% starszych uczniów miało z nimi kontakt, a wśród dorosłych – 17%. 

- Nietrudno jest zrozumieć czemu syntetyczne substytuty są pociągające – pisze dla The Conversation C. Michael White, profesor i szef wydziału farmacji uczelni University of Connecticut – Łatwo je kupić, nie są zbyt drogie, są za to mocne i mają aromat typowy dla marihuany. Na dodatek znacznie trudniej je wykryć podczas badań moczu czy krwi. 

Naukowiec przez ostatnią dekadę badał narkotyki dostępne na ulicach USA, współpracował z lekarzami leczącymi zatrutych po przedawkowaniu pacjentów.  

Co jest w saszetce?  

Odpowiadając na to pytanie z pewnością trzeba by mieć małe przenośne laboratorium chemiczne i badać każdy “produkt kolekcjonerski” spod lady. Owszem, gdy rozerwiesz kolorową torebkę i wysypiesz zawartość na rękę możesz poczuć zapach marihuany, zobaczysz susz, który wydaje się do niej podobny. Jednak w środku może zawierać znacznie więcej innych psychoaktywnych roślin, na przykład dzikiej daggi. Niektóre ze sproszkowanych roślin mogą być zanieczyszczone metalami ciężkimi, pestycydami, pleśnią lub pałeczkami salmonelli. 

- Jednak syntetyczne kanabinoidy nie mają nic wspólnego z naturalnością – dodaje White – To masowo produkowane substancje, rozpuszczane w wodzie i mieszane z suszem roślinnym, który łatwo absorbuje płyn. Proces ten jest niedokładny i zawartość jednej saszetki może bardzo różnić się od drugiej. 

Syntetyczne kannabinoidy pobudzają typ 1 receptorów kannabinoidowych w mózgu, podobnie jak THC czyli aktywny składnik marihuany. Tyle wspólnych cech, bo syntetyki pobudzają także masę innych receptorów i ośrodków, przez co nie da się przewidzieć ich efektów, a mogą być naprawdę niebezpieczne. 

•    rozdrażnienie
•    obniżony nastrój
•    niepokój
•    zmniejszone łaknienie
•    trudności w zasypianiu i utrzymaniu ciągłości snu
•    bóle głowy i silne poty
•    drętwienie mięśni i drżenie kończyn

To tylko część lżejszych objawów wymienianych na stronach ostrzegawczych polskiego Ministerstwa Zdrowia. W przypadku przedawkowania istnieje duże ryzyko zawału serca, arytmii oraz zagrożenie nowotworami. Wciąż przybywa rejestrowanych przypadków śmiertelnego przedawkowania takich substancji. 

- Do tych wszystkich zagrożeń dochodzi kolejne – dodaje White – Syntetyczne kannabinoidy potrafią być wzmacniane chemikaliami, od opioidów, aż po trutkę na szczury. Syntetyczne kannabinoidy mogą uszkodzić nerki i mięśnie – ostrzega White. 

Spora część takich środków została stworzona do testowania działań niepożądanych podczas prac badawczych w laboratoriach. Nie były one przygotowywane ani testowane dla ludzi. Ich receptury zostały przejęte przez osoby zarabiające na ludzkim braku instynktu zachowawczego i chęci ryzyka w poszukiwaniu przyjemności. 

Źródło: Science Alert / Narkomania.org.pl