Gdy miliarder Elon Musk, twórca internetowego systemu płatności PayPal oraz założyciel fabryki aut elektrycznych Tesla Motors, przedstawił pomysł nazwany Hyperloop, zachwytom nie było końca. Mimo że na 58 stronach opisano tylko zarys koncepcji, projekt został uznany za wizjonerski. Już od kilku miesięcy media na całym świecie ekscytują się planem linii kolejowej, która odległość 550 kilometrów z Los Angeles do San Francisco ma pokonać w ciągu pół godziny. Pojazd będzie jeździł w umieszczonej na pylonach naziemnej tubie o obniżonym ciśnieniu, dzięki czemu opór powietrza wewnątrz zostanie zredukowany do minimum. Śmigające z prędkością ponad 1000 km/godz. niewielkie składy, mieszczące do 28 pasażerów, miałyby być wyposażone w kompresor zasysający powietrze z przodu pojazdu i kierujący je do tyłu oraz na boki. Dzięki temu powstałaby poduszka powietrzna, unosząca wagony wewnątrz tuby.

Ekscytację Hyperloop, który ma być szybszy niż samolot i tańszy w budowie niż tradycyjna kolej, łatwo można by zrozumieć, gdyby nie jeden drobny szczegół.

Elon Musk odkurzył pomysł, który amerykański wynalazca Robert Goddard opracował już ponad 100 lat temu. Goddard zaproponował wtedy bardzo podobny do Hyperloop system zbiorowego transportu dla największych miast w USA. Dokumenty dotyczące pociągu jeżdżącego w podziemnych tunelach próżniowych zostały odkryte dopiero po śmierci wynalazcy w 1945 r. Co zaskakujące, niektóre elementy obu projektów są bardzo podobne. Np. i Goddard, i inżynierowie Hyperloop przyjęli, że pojazdy wewnątrz tuby poruszają się na dwóch oddzielnych torach (w zasadzie są to więc dwie równoległe tuby). Goddard chciał wytworzyć w tubach sztuczną próżnię, natomiast Musk zwraca uwagę, że jej utrzymanie będzie bardzo trudne. Stąd optuje za wariantem pośrednim – i proponuje obniżenie ciśnienia wewnątrz do 1 hPa.

Niektóre elementy projektu są jeszcze starsze niż pociąg próżniowy Goddarda. Tunel do transportu mniejszych obiektów, np. poczty, był powszechnie stosowany już w drugiej połowie XIX w. głównie w urzędach rozrastającej się wtedy w ekspresowym tempie administracji państwowej w Wielkiej Brytanii. System pneumatycznych tub w Londynie łączył banki, placówki poczty i ministerstwa. W XX w. ten sposób komunikacji zaczęły stopniowo wypierać przesyłki kurierskie, faks, e-mail czy też biurowe drukarki, dające możliwość drukowania elektronicznych dokumentów bez konieczności ich fizycznego transportu. Technologia tub do transportu przedmiotów nie zniknęła jednak zupełnie. W czeskiej Pradze sieć pneumatycznej poczty zamknięto dopiero podczas ostatniej powodzi, ale sieci hipermarketów, niektóre szpitale czy banki dalej z niej korzystają.