Akupunktura to metoda stosowana od tysięcy lat w Chinach do leczenia bólu i stanów zapalnych. Chciałoby się napisać, że to część „tradycyjnej medycyny chińskiej”, lecz czegoś takiego nie ma.  Ani to medycyna, ani tradycyjna, ani chińska.

Istnieje zbiór ludowych recept stosowanych w Chinach, ale takie praktyki zebrano w spójny system dopiero za czasów Mao. Przywódca zalecał ich jej stosowanie, by przykryć niedostatki opieki zdrowotnej w komunistycznym państwie (sam Mao podobno w „medycynę chińską” zupełnie nie wierzył).

Chiński system opiera się na teorii, że istnieje energia qi (czy też, z angielska, chi). To jej zaburzony przepływ rzekomo spowodowuje schorzenia. Rzecz jasna dowodów na istnienie takiej energii nigdy w historii medycyny nie odnaleziono.

Co ciekawe, istniały jednak naukowe dowody, że akupunktura może w pewnych przypadkach pomagać – bardziej niż efekt placebo. Bez wątpienia nakłuwanie nie przywraca równowagi przepływu tajemniczej energii. Jak w takim razie może pomagać metoda leczenia oparta na zupełnie błędnych przesłankach?

Jak akupunktura może w ogóle działać? Sekretem jest nerw błędny

Zajęli się tym problemem badacze z Wydziału Medycyny samego Uniwersytetu Harvarda. W pierwszych badaniach przeprowadzonych w 2014 roku dowodzili, że za skuteczność tzw. elektroakupunktury – czyli nakłuwania ciała za pomocą igieł, przez które następnie przepuszczany jest słaby prąd elektryczny – może odpowiadać pobudzenie nerwu błędnego.

Nerw błędny, który prowadzi z mózgu ku organom w klatce piersiowej i jamie brzusznej, może wpływać na pracę większości organów ciała. Jest częścią tzw. przywspółczulnego układu nerwowego. To ta część układu nerwowego odpowiada m.in. za reakcję „odpoczywania i trawienia”. Pobudzenie przywspółczulnego układu nerwowego m.in. spowalnia pracę serca, zwiększa skurcze jelit i ukrwienie narządów wewnętrznych.

Główne narządy układu odpornościowego – grasica, śledziona, wątroba, węzły chłonne – również są połączone z nerwem błędnym. Naukowcy porównują ten nerw do autostrady, która dostarcza informacje z wnętrza organizmu do mózgu. Z kolei neuroprzekaźniki uwalniane z zakończeń nerwu błędnego wpływają na pracę komórek układu odpornościowego, takich jak limfocyty T. W ten sposób mózg może wywołać stan zapalny w jakiejś części organizmu lub go wygasić.

Jeśli nakłucie skóry w pośredni sposób pobudza nerw błędny – a naukowcy wciąż nie są pewni, w jaki sposób do tego dochodzi – mogłoby to tłumaczyć skuteczność akupunktury. Pobudzenie nerwu błędnego mogłoby „uspokajać” organizm i zmniejszać przewlekłe stany zapalne związane z niektórymi schorzeniami.

Akupunktura działa. Ale prawdopodobnie tylko w kończynach

W ubiegłym roku ten sam zespół odkrył, że efekt leczniczy ma tylko elektroakupunktura w obrębie kończyn. Zupełnie nie działa na klatce piersiowej czy brzuchu. Jeśli istnieją więc jakieś „receptory nakłuć”, występują tylko w kończynach – stawiali hipotezę badacze.

Teraz w „Nature” donoszą o odkryciu takich receptorów. Są to to neurony czuciowe, które mają receptory PROKR2Cre. Neurony takie występują także w innych częściach ciała, ale w kończynach jest ich trzy do czterech razy więcej niż gdzie indziej. Ukrywają się w powięzi. To błona zbudowana z tkanki łącznej, której zadaniem jest osłona mięśni. Częścią powięzi są także włókna kolagenowe skóry, ścięgna, więzadła i torebki stawowe.

Badacze udowodnili swoje odkrycie, hodując genetycznie zmodyfikowane myszy pozbawione takich neuronów – u nich elektroakupunktura nie wywoływała żadnych skutków. Wyhodowali też myszy, u których takie neurony reagowały na światło. To pozwoliło dowieść, że pobudzanie takich neuronów wywołuje właśnie reakcję nerwu błędnego, która „uspokaja” organizm.

Przy okazji badacze odkryli, że takich neuronów jest znacznie więcej w przedniej części kończyn dolnych niż w tylnej. Jeśli więc nakłuwać, to wierzch stopy oraz przód nogi.

Czy akupunktura pomoże w leczeniu „burzy cytokinowej”?

– Rozmieszczenie takich włókien nerwowych pozwala nam niemal dokładnie przewidzieć, gdzie stymulacja elektryczna zadziała, a gdzie nie – mówi prof. Qiufu Ma, neurobiolog z Harvard Medical School.

Te trzy odkrycia stanowią pierwsze solidne wytłumaczenie, dlaczego akupunktura w ogóle może działać – mówi prof. Ma. Dodaje też, że choć badania były prowadzone na myszach, budowa układu nerwowego ssaków jest na tyle podobna, że identyczny mechanizm musi występować u ludzi.

Badacze mają nadzieję wykorzystać swoje odkrycia w leczeniu wielu schorzeń, w których istotne jest zahamowanie reakcji zapalnych. Szczególnie interesuje ich możliwość zahamowania tak zwanej „burzy cytokinowej”. To stan w którym nadmierna reakcja układu odpornościowego uszkadza wiele organów. Śmiertelność w takich wypadkach waha się między 15 a 30 procent.

Do tej pory nie odkryto skutecznego leku, który mógłby zahamować taki proces. W badaniach na myszach wyniki elektroakupunktury w hamowaniu ostrej odpowiedzi na stany zapalne były jednak obiecujące.

Źródła: Harvard Medical School, Nature.