Dodatkowe dane z eksperymentu w Fermilab mogą pomóc w budowie następnego pokolenia (bardzo drogich) akceleratorów cząsteczek. – Jestem podekscytowana. Zachowanie tej kruszyny mogło wstrząsnąć fundamentami wszystkiego o czym sądziliśmy, że wiemy – stwierdziła (niezwiązana z eksperymentem z mionami) szefowa wydziału fizyki teoretycznej w Fermilab.

 

Nierozwikłane sprawy

Fizycy lubią model standardowy, bo spójnie tłumaczy niemal wszystko co dzieje się w naszym świecie na poziomie subatomowym. Sęk w tym, że tworzona jego równaniami niego „powieść kryminalna” nadal kryje nierozwikłane tajemnice. Zupełnie, jakby autor powieści o przygodach detektywa celowo pomijał trudne dla siebie tematy, bo nie miał pomysłu, jak jego bohater miałby rozwiązać takie zagadki.

Mówimy tu choćby o ciemnej materii, stanowiącej szacunkowo 27 proc. „treści” wszechświata. Wiemy, że tyle tego jest a żaden naukowiec nie wie, z czego ta materia jest zrobiona. Trochę to dziwne, że nie mamy pojęcia jakie cząsteczki odpowiadają za ćwierć wszelkiego istnienia. Gdyby nowy eksperyment Muon g-2 potwierdziłby istnienie czegoś spoza modelu standardowego, jakiejś nowej cząsteczki mieszającej przy momencie magnetycznym miona, może to skierować naukowców na nowy trop i pozwolić zamknąć którąś z nierozwikłanych zagadek kosmosu.