Po powrocie z egzotycznej podróży, Szkotkę męczyły krwawienia z nosa. Okazało się, że ich przyczyną była pijawka o długości 7,5 centrymetra, która zasiedliła się wewnątrz jej nosa. 

24-letnia Daniela Liverani z Edynburga podróżowała po Azji Południowo-Wschodniej. Kobieta była przekonana, że krwawienie z nosa jest wynikiem wypadku motocyklowego, który miała przed wyjazdem. Krwawienie z nosa rozpoczęło się w czasie pobytu w Wietnamie i utrzymywało przez kilka tygodni. Gdy Liverani  po raz pierwszy poszła do lekarza z powodu krwawienia z nosa, usłyszała, że ma wrócić, jeśli taki stan będzie się powtarzał - mówiła w rozmowie z BBC Radio Scotland

To, co przydarzyło się turystce jest określane jako hirudiniasis, czyli stan, w którym pijawki (Hirudinea) przyczepiają się do skóry człowieka, lub zasiedlają wnętrze jamy ustnej lub nosa. Nie wiadomo, jak często takie przypadki przytrafiają się ludziom. Turystka twierdzi, że czuła, jak coś porusza się wewnątrz jej nosa, ale myślała, że to tylko zakrzepła krew.

Pijawka mogła dostać się do nosa w czasie kąpieli w Wietnamie lub przez usta, w trakcie picia wody - podsumował Mark Siddall, badacz związany z Muzeum Historii Naturalnej w Nowym Jorku. Siddall wraz z zespołem naukowców zajmuje się badaniem zachowania i bioróżnorodności pijawek i ich siedlisk. Naukowcy badają m.in. specyficzne białka przeciwzakrzepowe, które produkują pijawki w śliniankach i które sprawiają, że udaje im się przetrwać.

Pijawki mogą dziennie spożyć pięć razy więcej niż same ważą, nie oznacza to jednak, że istotnie zmieniają swoje rozmiary. Pijawka z nosa szkockiej podróżniczki prawdopodobnie była dość duża jeszcze zanim znalazła się w jej nosie - twierdzą specjaliści.

Pijawki rosną szczególnie szybko, gdy są jeszcze młode i małe. Nie do końca wiadomo, w jaki sposób można nie zauważyć tak dużego zwierzęcia wewnątrz własnego nosa. Jednak pijawki są bardzo miękkie i łatwo zmieniają swój kształt, dlatego łatwo dopasowują się do wnętrza nosa. Naukowcy podkreślają, że zazwyczaj ludzie orientują się, że mają w nosie pijawkę po tym, jak pijawka przesuwa się wewnątrz, po częstych krwawieniach lub po prostu po tym, jak pijawka wystawia głowę na zewnątrz.

Tak było w przypadku Szkotki. Jednego dnia kobieta pod prysznicem w końcu zauważyła pijawkę, która wysunęła się z jej nosa. Wtedy zdała sobie sprawę, że zwierzę żyło w jej nosie przez ok. 4 tygodnie. Lekarze szybko usunęli pijawkę za pomocą kleszczy i pincety. "Oni również byli przerażeni i zaintrygowani," - podsumowała Liverani.

Czytaj więcej: GROZA TROPIKÓW. ZABEZPIECZ SIĘ PRZED EGZOTYCZNĄ PODRÓŻĄ