Potyczka z mężem

Nie tylko w Egipcie emancypacja w sferze publicznej pozostawiła daleko w tyle emancypację w sferze prywatnej. Najlepiej świadczy o tym popularność chirurgicznego przywracania błony dziewiczej przed ślubem. Największy popyt na tego typu zabiegi istnieje nie tylko w krajach islamskich, ale także w Chinach, Indonezji. W Armenii, gdzie teoretycznie są już możliwe rozwody, ponowne zamążpójście i aborcja, a rodzice przestali wybierać córce męża, seks przedmałżeński nadal jest tabu. Po nocy poślubnej matka pana młodego daje matce panny młodej czerwone jabłko – symbol przerwania błony dziewiczej. Nawet wtedy, gdy teściowie i pan młody nie przywiązują wagi do dziewictwa żony, stary obyczaj jest nadal przestrzegany. W wątpliwych przypadkach zdarza się, że o przedmiocie sporu rozstrzyga lekarz, wydając zaświadczenie, że panna młoda była dziewicą.

Jeden z bardziej ponurych rytuałów związanych z seksualną inicjacją praktykowany jest w Etiopii w rejonie Amhara. Kobieta ma w noc poślubną ze wszystkich sił bronić się przed mężem. Pan młody musi stoczyć z żoną walkę. Towarzyszy mu dwóch–trzech doświadczonych krewnych lub przyjaciół. Jeśli jest niepewny, nieśmiały, brakuje mu siły i sam nie potrafi podołać zadaniu, najstarszy rangą, zwykle już żonaty, przejmuje jego rolę. Po czym prezentuje zebranym splamione ubranie jako dowód, że defloracja się odbyła. W rejonie Amhara dziewczyny wydawane są za mąż w wieku 8–14 lat. Później stają się mało atrakcyjne i zwykle mają szansę tylko u dużo starszych mężczyzn. Jeśli żona nie zaczęła jeszcze miesiączkować, mąż składa przysięgę przed starszyzną, że jej nie tknie. Ale – jak wskazują badania organizacji Save the Children – najczęściej słowa nie dotrzymuje.

Leczenie gwałtem

Kobieca cnota nie tylko ma wysoką cenę. Wiara w jej zdolności ratowania życia jest zaskakująco szeroko rozpowszechniona, nawet w XXI wieku. Dziewicze lekarstwo – to stosunek z dziewicą mężczyzny chorego na chorobę przekazywaną drogą płciową. W XVIII-wiecznym Londynie jeden na pięć gwałtów dokonanych na dziecku wynikał z wiary w uzdrowicielską moc takiego aktu. Chorzy na AIDS tak- że próbują się w ten sposób ratować w południowej Afryce, w Indiach i na Jamajce. W plemieniu Zulu zamieszkującym Republikę Południowej Afryki kultywowany jest stary obyczaj sprawdzania, czy dziewczynka jest dziewicą. Dowodem na jej cnotę jest biały znak robiony na czole. Zwyczaj ten pomaga ograniczać seksualną aktywność, a tym samym przedwczesne ciąże, ale także naraża dziewczynki. Według statystyk blisko 60 dzieci dziennie pada tam ofiarą gwałtu.

Cnota? A co to?

O dziwo są na świecie miejsca, gdzie do cnoty nie przywiązuje się żadnego znaczenia. Kiedy dziewczyna z brazylijskiego plemienia Indian Cashinahua zapragnie męża i uzyska pozwolenie ojca, proponuje wybrankowi, aby w nocy zakradł się do jej hamaka. Ten stopniowo przenosi dobytek do domu ukochanej, nikt jednak nie myśli serio o ślubie, dopóki dziewczyna nie zajdzie w ciążę. Na Wyspie Dobu nieopodal Nowej Gwinei chłopcy po osiągnięciu dojrzałości przez kilka lat sypiają w domach dziewcząt, często je zmieniając. Równie mało restrykcyjnie odnoszą się do seksu młodzieży Indianie Pueblo z Nowego Meksyku. Jeśli dziewczyna chce chłopca, jej matka przygotowuje im posłanie i młodzi kładą się spać razem... W języku buszmenów zamieszkujących Pustynię Kalahari nie istnieje nawet słowo określające dziewictwo – pisze w książce „Anatomia miłości” amerykańska antropolog Helen Fisher. „Członkowie plemienia Kung uwielbiają seks, który jest dla nich niczym pożywienie. Są przekonani, że jeśli młoda dziewczyna nie nauczy się czerpać rozkoszy ze współżycia, jej umysł nie będzie się rozwijał normalnie i biedaczka zacznie jeść trawę”.

Trauma rozdziewiczania

Przerwanie błony dziewiczej narażało mężczyznę na kontakt z krwią, co wywoływało niepewność i lęk. Niektóre ludy uznały, że lepiej w ogóle uwolnić mężczyzn od konieczności wypełnienia niebezpiecznego obowiązku. W XIII-XIV-wiecznej Kambodży i Tajlandii zwracano się o pomoc do… mnichów buddyjskich. Było to sprzeczne z zasadami dyscypliny klasztornej, ale hojne ofiary, jakie składano za przysługę robiły swoje. Wybrany mnich mógł przeprowadzić tylko jeden zabieg defloracji w roku - przerywał błonę palcem, krwią spryskiwał nowożeńców, co miało im zapewnić szczęście i pomyślność. Podobne  praktyki w Azji Środkowej uprawiano jeszcze na początku XX wieku, do czasu, gdy zakazały ich władze Chin. Najsprytniejszy wybieg stosowano na Nowej Gwinei i w niektórych rejonach Tybetu - dziewice oddawano podróżnym, którzy traktowali to jako dowód niezwykłej gościnności. Tymczasem w przeświadczeniu domowników byli naiwniakami, którzy ruszając w dalszą drogę zabierali ze sobą nieczyste siły, jakie wyzwoliły się wraz z wypływającą krwią.