Dzisiaj toczy się walka na śmierć i życie między cywilizacją zachodniochrześcijańską a wschodniosemicką, która wszystkimi porami przenika nawet do wnętrza twierdz katolicyzmu. Prowadzą tę walkę w sojuszu: Żydzi, masoneria potężnie zorganizowana i protestantyzm germański – pisała w 1921 r. „Gazeta Warszawska”, wskazując tuż po zwycięskiej wojnie z bolszewikami na nowe zagrożenie. Piętnaście lat później endecki „Warszawski Dziennik Narodowy” rozwijał tę spiskową teorię i sugerował, że odrodzenie niepodległej Polski było dziełem… masonerii. Jego publicyści dowodzili, że światowe wolnomularstwo wspierało plany wskrzeszenia Rzeczypospolitej, gdyż „po pierwsze na terytorium polskim skupia się główna masa ludu żydowskiego, a po drugie dlatego, że powstanie państwa polskiego było następstwem realizacji wspólnego programu żydostwa i masonerii – zniszczenia katolickiej Austrii i osłabienia Rosji”. Brzmiało to tak absurdalnie, że Marian Hemar, Antoni Słonimski i Julian Tuwim pokpiwali w szopce noworocznej:

Gdy noc już zapada I ciemność wszystko przesłoni Wtedy wychodzą masoni I słychać kielni stuk Ciche wiodą narady Jak poobsadzać posady I mówią, że nie ma Boga Jest tylko Andrzej Strug.


Pisarz Andrzej Strug był w dwudziestoleciu międzywojennym jednym z przywódców polskiej masonerii, Wielkim Mistrzem Loży Narodowej. Nie aspirował ani do roli Boga, ani diabła. Podobnie jak inni wolnomularze opowiadał się za wolnością światopoglądową i występował przeciwko temu, czego zawzięcie bronili demonizujący go przeciwnicy – nietolerancji, nacjonalizmowi, klerykalizmowi, religijnemu dogmatyzmowi.

Ówczesne loże nie wywierały większego wpływu na życie umysłowe II Rzeczypospolitej, co jednak nie przeszkadzało w obwinianiu ich o wszelkie możliwe zło. Roman Dmowski widział w nich forpocztę „ideowej kolonizacji angielskiej”, Jędrzej Giertych – „narzędzie żydowskie”, publicyści „Gazety Warszawskiej” – na przemian agenturę Niemiec, bolszewickiej Rosji i międzynarodowej finansjery. Prymas Hlond zarzucił masonom dążenie do „usunięcia Ducha Chrystusa z życia narodu” i apelował do Polaków, by „nie kładli karku w masońską pętlicę”; w kościołach jedną z modlitw za ojczyznę kończono słowami: „Wybaw nas, Matko Boża, od masonii”.

Od tych czasów minął już niemal wiek, świat i Polska są dziś zupełnie inne, ale poglądy na temat wolnomularstwa pozostały niezmienne – dla jednych jest to niegroźny klub dyskusyjny, dla innych – realne śmiertelne zagrożenie.

– Masoneria ma ogromny wpływ na kształtowanie współczesnego świata. Jest ona inicjatorem propagandowych i fizycznych ataków na Kościół katolicki, buntów, przewrotów, rewolucji, mordów, powstawania państw i ich unicestwiania, jak również szerzenia i uprawomocniania herezji, sekularyzacji, ateizmu, spirytyzmu, reinkarnacji, radykalnego feminizmu, pornografii, sztucznej antykoncepcji, sterylizacji, rozwodów, aborcji i eutanazji – pisze Peter Bielik („Masoneria – nieszczęście naszych czasów”, 2008). Kto nie czytał, mógł posłuchać rozmowy ze słowackim autorem na antenie Radia Maryja. Gdyby wszystko, o czym mówił, było faktycznie dziełem masonerii, z jej potęgą nie mogłoby się równać żadne światowe mocarstwo.

W CIENIU GOTYCKICH KATEDR