Mirosław Bańko, Jadwiga Linde-Usiekniewicz i Marek Łaziński wspólnie opracowali rekomendacje dotyczące języka niedyskryminującego. Dużo miejsca poświęcili feminatywom – czyli formom żeńskim.

„Nie bójmy się tworzyć nazw żeńskich od rzeczowników na -log, choć w słownikach na razie ich nie ma” – piszą w komentarzu dotyczącym nazw żeńskich.

Równocześnie podkreślają, że użycie formy żeńskiej bądź męskiej, np. w przypadku słowa „profesor/profesorka” należy skonsultować z osobą, której wypowiedź dotyczy. Pokazano to na przykładzie zdania „Wykład z fizyki powierzono profesor Piotrowskiej”.

„Nie profesorce Piotrowskiej, chyba że wiadomo, iż zainteresowana preferuje taką formę. Formy tytularne, tzn. umieszczane przed nazwiskiem lub po słowie pani, np. Witamy panią profesor, zachowują postać bez przyrostka żeńskiego”.

 

Co jest dozwolone?

Wśród wskazówek znalazły się też rady dotyczące stosowania nazw etnicznych, nazywania osób ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową, wyznanie, wiek, wygląd i sprawność intelektualną bądź fizyczną.

I tak, zdaniem językoznawców, lepiej jest użyć sformułowania „osoby homoseksualne” lub „osoby o orientacji homoseksualnej” niż „homoseksualiści” czy „osoby o preferencjach/skłonnościach homoseksualnych”.

W poradniku podkreślono, że słowa „gej” i „lesbijka” nie są obraźliwe. Co innego „pederasta” jako określenie mężczyzny o orientacji homoseksualnej, czy terminy „hermafrodyta” i „obojnak”, które obecnie uważane są za stygmatyzujące, a odnoszą się do osób interpłciowych.

Językoznawcy podkreślili też, że lepiej używać określenia „seniorzy/seniorki” niż „staruszek/staruszka”. „Nie wypomina wieku, a podkreśla status i doświadczenie” – wyjaśniają.

W odniesieniu do nazw związanych ze sprawnością intelektualną lub fizyczną, bardziej trafny jest termin „osoba z niepełnosprawnością” niż „osoba niepełnosprawna”. „Unikać należy określeń inwalida, kaleka, kalectwo i podobnych, właściwe określenie to osoby z niepełnosprawnościami. W powszechnym użyciu jest też określenie osoby niepełnosprawne, przez niektórych odbierane jako gorsze, gdyż sugeruje, że niepełnosprawność jest cechą definiującą daną osobę” – czytamy w poradniku.

Eksperci Uniwersytetu Warszawskiego przestrzegają też przed podkreślaniem koloru skóry, gdy mówimy o przynależności etnicznej. „Studenci z Afryki”, „Afrykanie”, „Afrykańczycy” będzie lepsze niż „czarnoskórzy mieszkańcy Afryki” czy „mieszkańcy czarnej Afryki”.

„Zwykle nie ma powodu, aby mówiąc o ludziach, eksponować kolor ich skóry, zwłaszcza że kojarzy się to z rasizmem” – wyjaśniają autorzy poradnika.

 

O stereotypach, komplementach i żartach

„Język nie jest przezroczysty. Można niechcący kogoś obrazić lub wywołać niepotrzebne napięcie, używając słów, które uważamy za neutralne. Decydująca jest tu wrażliwość odbiorcy” – napisano w preambule do rekomendacji.

W uwagach końcowych wiele miejsca poświęcono stereotypom, komentowaniu wyglądu oraz „rubaszności” rozumianej jako „dowcipy i aluzje o podtekście seksualnym”

„W środowisku akademickim niewłaściwe są dowcipy i aluzje o podtekście seksualnym. (…) Ponieważ autorzy i autorki takich żartów stoją wyżej w hierarchii akademickiej niż osoby, do których ich żarty są kierowane lub których dotyczą, osoby takie, choć często zażenowane lub oburzone, nie mogą wprost zwrócić uwagi ‘dowcipnemu’ wykładowcy czy – rzadziej zapewne – ‘dowcipnej’ wykładowczyni” – przestrzegają eksperci.

Podkreślają także, że „niedopuszczalne jest publiczne komentowanie czyjegoś wyglądu, ubioru, makijażu itd.”. Wyjątek stanowią komplementy, ale tylko w sytuacji dużej bliskości towarzyskiej. „Należy bardzo uważać, aby nie przekroczyć granicy między komplementowaniem a molestowaniem”.