Producenci aut nie wytwarzają karawanów seryjnie. Takimi przeróbkami zajmują się wąsko wyspecjalizowane warsztaty, bo na pojazdy pogrzebowe – co oczywiste – jest niewielkie zapotrzebowanie. Wpływa na to cena (60 i więcej tysięcy euro za popularny model, odmiany lepiej wyposażane są ekstrapłatne) oraz fakt, że budowa karawanu wymaga autorskiego podejścia. Nie chodzi o to, że projekt jest szczególnie skomplikowany, ale raczej o elastyczność w podejmowaniu decyzji. Każdy taki pojazd stanowi spore wyzwanie dla grupy doświadczonych rzemieślników: spawaczy, stolarzy i tapicerów. Karawany najczęściej powstają według niefabrycznych planów, w dodatku z wykorzystaniem podzespołów, których nie znajdziemy w autach kupowanych w salonach.

Jak się buduje karawany? Potrzebny jest duży samochód kombi lub sedan. Warsztaty wytwarzające pojazdy funeralne nie kupują jednak normalnych aut, ale zamawiają tzw. nadwozia do zabudowy. Są to gotowe do jazdy samochody, w których wyposażono tylko przednią część kabiny – dla kierowcy i siedzącego obok pasażera. Wszystko, co znajduje się za ich plecami – kanapa, tapicerka, wygłuszenie drzwi i podłogi – tylko przeszkadza. Do przyszłych karawanów jeszcze na taśmie montuje się wzmocnione tylne zawieszenie i skuteczniejsze hamulce. Prace zaczynają się od gołej blachy. Robotnicy odcinają dach wraz ze słupkami, często także dzielą samochód na dwa kawałki, żeby po wstawieniu podłużnic i dospawaniu konstrukcji utrzymującej blachy nadwozia otrzymać pojazd z przedłużonym rozstawem osi. Zadaniem blacharzy jest przede wszystkim rozbudowanie przestrzeni ładunkowej – najlepiej nie tylko wzdłuż, ale też na wysokość. Nadwozie jest następnie zabezpieczane antykorozyjnie, lakierowane, a potem następuje montaż instalacji – elektrycznej i hydraulicznej, zabudowa wnętrza (w tym podstawy z rolkami do łatwiejszego wsuwania trumny) oraz roboty wykończeniowe (tapicerskie i stolarskie). Proces budowy auta funeralnego właściwie nie różni się od realizacji customów czy hot rodów, jest tak samo drogi, jak czasochłonny.

Nawet na to jest moda!

Jaki kolor karawanu jest najpopularniejszy? Bez wątpienia czerń, ale w USA spotyka się też modele srebrne lub granatowe, zaś w Japonii – białe. A w tylnej części auta lepsze są szyby czy może blacha? To też – jak się okazuje – zależy od mody. Podobno za oceanem powszechniejsze są modele całkowicie osłonięte i z dachem obciągniętym tworzywem sztucznym, zaś po tej stronie świata preferowane są raczej duże przeszklenia (z roletami na oknach). Amerykanie najchętniej do przeróbek wybierają solidne cadillaki bądź luksusowe lincolny, w Europie bardziej popularne są mercedesy. Ale nie tylko! Podczas pogrzebu pary prezydenckiej Lecha i Marii Kaczyńskich użyto karawanów na bazie maserati i chryslera (dwa takie auta sprowadzono z Włoch, płacąc za nie – jak pisze dziennik „Fakt” – niemal milion złotych). W Wielkiej Brytanii wytwarzane są funeralne odmiany Jaguarów XJ, Volvo S80, Fordów Mondeo i Vauxhalli Insignia, zaś w Polsce w ten sposób przerabiano nawet... polonezy.

Które marki samochodów cieszą się największym wzięciem w branży funeralnej? Amerykanie cenią karawany z firmy Accubuilt, na Starym Kontynencie modny jest niemiecki Binz. Accubuilt chwali się wielofunkcyjnym wyposażeniem: prócz miejsca na trumnę przewidziano też odpowiedni uchwyt do zamocowania urny z prochami, w ofercie jest także model Florale ze specjalnie ukształtowaną przestrzenią na dachu, która służy do... układania wiązanek i wieńców. Wyposażenie? Karawany można zamówić z oknami prostokątnymi, owalnymi bądź okrągłymi, podstawy do trumien mogą się wysuwać elektrycznie, przewidziano też odpowiedni zestaw świateł... Binz wytwarza trzy typy aut pogrzebowych: Omniel, Vito oraz najnowszy Otheos – wszystkie powstają na bazie mercedesów. Do napędu Otheosa wykorzystano oszczędny silnik Diesla 250 CDI, który bez trudu wytrzymuje długą jazdę na jedynce. Do wykończenia Niemcy stosują prawdziwe drewno, na suficie montowane są diodowe girlandy świetlne, zaś bagażnik – ze względów higienicznych – jest odpowiednio wentylowany i klimatyzowany. Karawany Binza w porównaniu z amerykańskimi są skromne. Ale to łatwo wytłumaczyć – w Europie pogrzeby po prostu są skromniejsze.

Coś dla motocyklistów

Pamiętacie film „Harold i Maude”? Główny bohater był 19-letnim chłopakiem, którym owładnęła mania śmierci. Harold odwiedzał wszystkie możliwe pogrzeby, wielokrotnie fingował własne samobójstwo, zaś Jaguara E-type podarowanego przez rodziców przerobił na karawan. Głupota? Kiepski żart? Niekoniecznie, o czym przekonują nie tylko liczne grupy- -kluby miłośników takich aut (szczególnie wiele jest ich w USA i Wielkiej Brytanii; wielkim fanem karawanów jest piosenkarz Neil Young), ale też fakt, że pogrzeby czasami odbywają się również na wesoło. Prawdopodobnie to właśnie dla funeralnych „wesołków” i fanów czarnego humoru są przeznaczone karawany motocyklowe. Oficjalnie ich twórcy (a może lepiej – budowniczowie) przekonują, że każdy fan jednośladów chciałby na cmentarz pojechać właśnie motorem, ale naszym zdaniem prawdziwe pobudki są inne. Trumną na takim karawanie zadaje się niezłego szyku. Fajne, ale – mimo wszystko – nikomu czegoś takiego nie polecamy. W końcu chyba nie spieszy się wam w ostatnią drogę, prawda?