Society of Vertebrate Paleontology (stowarzyszenie paleontologii kręgowców) skierowało w kwietniu otwarty list m.in. do 300 czasopism naukowych, by powstrzymały się przed publikacją prac bazujących na badaniach bursztynowych ”skamielin” wydobytych w Birmie po czerwcu 2017 roku. Wówczas Siły Zbrojne Mjanmy (Tatmadaw), przejęły kontrolę nad wydobyciem we wspomnianym stanie Kaczin.

Miejsce to od ponad wieku znane jest z płytko zakopanego bursztynu o głęboko czerwonej barwie, nazywanych nawet w sąsiednich Chinach (gdzie nielegalnie się je przemyca) ”krwawymi bursztynami”. W tym przypadku, twierdzi organizacja SVP, chińska nazwa oddaje dobrze dramatyczne tło pozyskiwania tego ważnego dla paleontologów źródła informacji o historii Ziemi.

Na całym świecie można znaleźć rośliny, owady czy fragmenty zwierząt złapanych w pułapkę z żywicy. Jednak do rzadkości należą bursztynowe sarkofagi dla organizmów uwięzionych przed 100 mln lat, czy generalnie przed wyginięciem dinozaurów. Akurat kopalnie w Birmie są miejscem, gdzie o nie relatywnie łatwo. Choć ceną często jest życie ludzkie.

Problem w tym, że na wyłącznej sprzedaży tego surowca zarabiać chciały władze centralne. Wysłane tam oddziały Tatmadaw od lat walczą z Armią Niepodległego Kaczin (ShangLawt Hpyen), zbrojnego ramienia organizacji KIO skupiającej wszystkie plemiona grupy etnicznej Kaczinów.

Według dokumentów ONZ z 2018 roku przejmujący kontrolę nad stanem, żołnierze Tatmadaw regularnie dopuszczali się tortur, porwań, gwałtów i przemocy seksualnej na miejscowej ludności. Świadkowie tych zajść i ofiary wyjaśniali, że te działania miały pozwolić na zapanowanie nad lokalnym przemysłem wydobywczym i złożami bursztynu.

- Mamy dowody na naruszanie praw człowieka bezpośrednio powiązane z pozyskiwaniem bursztynu. Jako paleontolodzy, ale też jako zwykli ludzie, musimy myśleć o etycznych konsekwencjach tego, co robimy – stwierdziła prof. Emily Rayfield, wykładająca na Wydziale Nauk o Ziemi Uniwersytetu w Bristolu oraz szefowa SVP.

Do wezwania stowarzyszenia odnieśli się zarówno wydawcy, inne organizacje naukowe oraz poszczególni badacze zajmujący się badaniem skamielin. Jednym z nich jest emerytowany profesor i paleobiolog z uniwersytetu stanowego w Oregonie, George Poinar.

 

Uważa, że embargo na bursztyn z Birmy niesie za sobą wymierne szkody dla powiększania naszej wiedzy o historii Ziemi. Szczególnie, że utwardzona na dnie mórz i oceanów żywica stanowi unikalne okno przez które można obserwować życie na Ziemi w czasach, gdy żyły na niej dinozaury.

Poinar wie co mówi, bo to jego odkrycie z 1982 roku pokazało, że żywica więżąc żywy organizm zachowuje w niezmienionej postaci także jego międzykomórkową strukturę. Badania, które prowadził na bursztynach zainspirowały Michaela Crichtona do napisania w 1990 roku powieści ”Park Jurajski” i otwarcia wrót dla serii filmów fabularnych i animowanych.

Poinar nie podważa faktu, że birmańskie wojsko popełniało przestępstwa względem ludności etnicznej stanu Kiczan. Zwraca on jednak uwagę na brak bezpośredniego dowodu, że ”pieniądze ze sprzedaży birmańskich bursztynów używane w owych aktach przemocy”.

Wątpliwości i obawy naukowca z Oregonu podzielają też paleoentomolodzy. To grupa badaczy najczęściej posługująca się w swojej pracy organizmami zastygłymi w żywicy. Ciężko o skamielinę owada, a bursztyn z komarem czy ważką uwięzioną w żywicy sprzed 100 mln lat da się kupić na przygranicznym targu w chińskim mieście Tengchong nawet za równowartość kilkuset złotych.

W czerwcu tego roku na łamach czasopisma “Paleoentomologia” kierownictwo Międzynarodowego Stowarzyszenia Paleoentomologicznego (IPS), w tym para polskich naukowców, określiła akcję SVP jako kontr-produktywną.

- Bojkot handlu, zakupów muzealnych czy naukowych publikacji nie pomoże ludności Mjanmy w wydobyciu się z ich trudnej sytuacji. W zamian napędzi nielegalny handel, doprowadzi do utraty materiałów badawczych i informacji naukowych przy jednoczesnym powiększaniu się prywatnych kolekcji [bursztynu], co niesie za sobą negatywne skutki zarówno dla Mjanmy, jak i reszty świata – stwierdzili m.in. dr. hab. Agnieszka Soszyńska-Maj, polska entomolog, adiunkt Instytutu Ekologii i Ochrony Środowiska Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Łódzkiego a także dr hab. Jacek Szwedo, prezes IPS i Kierownik Pracowni Entomologii Ewolucyjnej i Muzeum Inkluzji w Bursztynie Uniwersytetu Gdańskiego.

Podobne odczucia ma 55 sygnatariuszy listu z Niemiec, Polski, Rosji czy Hiszpanii opublikowanego w sierpniu niemieckim czasopiśmie ”Paläontologische Zeitschrift”. W blokowaniu prac na bursztynach z Birmy widzą źródło szczególnego ryzyka dla osób na początku swojej naukowej kariery; podobnie jak koledzy z Polski, nie wieżą by takie bojkotowanie przyniosło pozytywne skutki dla mniejszości etnicznych Mjanmy. – Nauka służy zdobywaniu wiedzy o rodzaju ludzkim. Pozbawiając się możliwości pracy nad birmańskim bursztynem pozbawiamy się możliwości poznania historii życia na Ziemi – napisano w liście.

Z drugiej strony są naukowcy w pełni zgadzający się z propozycjami SVP. – Nie ma żadnego powodu, by skamielina, niezależnie od tego jak ważna, miała wartość większą niż ludzkie życie – napisał w liście do CNN Alessandro Chiarenza, paleontolog z University College London.

Phil Barden z New Jersey Institute of Technology, autor naukowej publikacji stworzonej w oparciu o birmański bursztyn z mrówką w środku (pozyskany przed 2017 rokiem) zapewnił, że jego laboratorium przestrzegać będzie rygorystycznie kwestii dat i pochodzenia próbek. – SVP napisało ten list mając dobre intencje i sądzę, że w naszej pracy też powinny obowiązywać standardy zapobiegające badaniom wspierającym, nawet pośrednio, nieetyczne zachowania – stwierdził.

Niektóre czasopisma, jak redakcja wydawanego w Polsce od 1956 roku przez Instytut Paleobiologii im. Romana Kozłowskiego PAN ”Acta Paleontologica Polonica”, jednoznacznie zgodziły się przestrzegać zaleceń członków Society of Vertebrate Paleontology dotyczących bursztynów pozyskanych po 2017 roku. Inne, jak magazyn ”Nature” odmówiły całkowitego zakazu.

To drugie wydawnictwo, słynące ze szczególnie prestiżowych publikacji naukowych w komentarzu dla CNN potwierdziło, że ”sprzeciwia się przemocy i prześladowaniu ludzi na Ziemi, pozwalając swoim autorom na publikowanie jedynie prac badawczych poddanych rygorystycznej ocenie merytorycznej i spełniającej najwyższe standardy etyczne”.