Eksperymenty

Doświadczenia na UNIGE przeprowadzono z udziałem 22 ochotników. Każda z osób obserwowała serię krótkich filmów z twarzami 300 osób, które poruszały oczami. Czasami spojrzenie osoby z ekranu skierowane było bezpośrednio w oczy obserwatora, czasem spojrzenia się mijały. W przeciągu 20 minut uczestnicy eksperymentu musieli dokonać subiektywnej oceny czasu trwania (1 lub 2 sekundy, standardowa długość spojrzeń rzucanych na ulicy przez obce sobie osoby) tych społecznych interakcji.

Okazało się, że gdy oczy się nie spotykały, ocena czasu trwania klipu była prawidłowa. Gdy postać z ekranu i uczestnik eksperymentu patrzyli sobie w oczy, siedzący przed ekranem ochotnik lub ochotniczka niemal zawsze niedoszacowywał mijającego czasu. Test ten wykazał, że kontakt wzrokowy niekoniecznie musi angażować nasze emocje, a raczej wywołuje przetwarzanie uwagowe i blokuje naszą zdolność prawidłowej oceny mijającego czasu.

Kolejny eksperyment powtórzono jednak zamiast człowieka na ekranie były przedmioty. Co ciekawe, brak zaburzeń odnotowano także przy statycznych twarzach. Sugeruje to, że sam wzrok do przykucia naszej uwagi nie wystarczy, konieczny jest też ruch. Naukowców zaskoczyło, że efekt zaburzenia percepcji czasu wywołało patrzenie na animowaną grafikę symulującą ruch samych oczu bez narysowanej twarzy.

Jak autorzy badania wyjaśniają w notatce prasowej, ich eksperymenty wykazały, że kontakt wzrokowy i bodźce społeczne najpierw wpływają na naszą atencję. – To wyjaśnia to uczucie towarzyszące nam, gdy ktoś patrzy na nas choć my sami jeszcze nie zdążyliśmy spojrzeć mu w oczy – wyjaśnia Nicolas Burra.  Szwajcarscy badacze kontynuują swoje eksperymenty z dziećmi i seniorami by sprawdzić, czy zaobserwowane już u dorosłych ochotników reakcje zmieniają się z upływem czasu.