Philips Ambilight – światło kluczem do udanego seansu przed telewizorem

Podobno technologia Ambilight Philipsa ma to do siebie, że jeśli raz się z niej skorzysta, żaden inny telewizor nie będzie już robić takiego wrażenia. Jako osoba sceptycznie nastawiona do tego rozwiązania powiem Wam, że… to prawda. A jak to się stało, że zmieniłem do niej nastawienie?
Philips Ambilight – światło kluczem do udanego seansu przed telewizorem

O Ambilight można dużo pisać lub mówić, ale najlepiej go… zobaczyć. Dlatego wzrokowców zapraszam od razu na nasz materiał wideo o technologii Philipsa.

Czym jest Philips Ambilight?

Zacznijmy od teorii. Gdybym miał określić Ambilight jednym zdaniem, powiedziałbym, że to podświetlenie umieszczone na tylnej części obudowy ekranu, którego kolor dopasowuje się do aktualnie wyświetlanych treści. Technologia Philipsa to jednak o wiele więcej niż tylko podświetlenie.

Ambilight, jeszcze nie jako opatentowana technologia, a sam fakt podświetlania obszaru za telewizorem, ma swój symboliczny początek jeszcze w czasach modeli kineskopowych i na starcie wcale nie miał walorów wizualno-estetycznych, a miał na celu chronić oczy. Stare telewizory emitowały duże ilości szkodliwego światła niebieskiego. Aby zniwelować różnicę w jasności ekranu względem ciemnego otoczenia, za telewizorem stawialiśmy lampkę. Można to sparafrazować popularnym memem – Synku, przecież mamy Ambilight w domu. Wbrew pozorom to nadal jest pozytywna czynność w kontekście dbania o wzrok, nawet pomimo dużego skoku technologicznego na przestrzeni lat. Choć są ekrany, w których emisja światła niebieskiego już prawie wcale nie występuje, jak w przypadku paneli OLED, tak w przypadku pozostałych typów urządzeń warto mieć za ekranem przynajmniej listwę LED, albo telewizor wyposażony w Ambilight. Już w 2005 roku badania przeprowadzone przez Centrum Badań nad Oświetleniem Politechniki w Rensselaer potwierdziły, że technologia Philipsa poprawia komfort widzenia i zmniejsza poziom zmęczenia oczu. Podobny wynik dały również późniejsze badania zrealizowane przez Uniwersytet Techniczny w Eindhoven. Według nich system Ambilight – zależnie od trybu wyświetlania obrazu i jego charakteru – zmniejsza zmęczenie oczu aż o 60–90%.

Skoro mamy element pozytywnie wpływający na nasze oczy, to dlaczego nie wykorzystać go do urozmaicenia seansu? Tutaj do gry wchodzi technologia Philipsa. Telewizory tej marki mają na tyle obudowy wbudowane diody LED. Są one częścią konstrukcji i to nie jest przyklejana, zewnętrza taśma. W trakcie pracy telewizor analizuje treść wyświetlanego obrazu, wychwytuje dominujące kolory lub te, które aktualnie znajdują się przy krawędziach ekranu i dopasowuje do nich kolor oraz intensywność podświetlenia. To tworzy na ścianie za telewizorem kolorową poświatę, która znacznie podnosi efektowność seansu. Obraz wydaje się bardzo dynamiczny, bardziej realistyczny i większy niż w rzeczywistości. Szczególnie w połączeniu z cienkimi ramkami telewizorami.

Ambilight TV to droga w jedną stronę. Kto raz spróbował, ten nigdy nie zdecyduje się na inny telewizor

Przyznaję, że byłem dosyć sceptycznie nastawiony do efektów Ambilight. Ot ciekawy bajer. Tak myślałem do czasu, aż w ubiegłem roku miałem okazję przetestować szereg rozwiązań oświetlenia Philips Hue. Jednym z nich była taśma LED widoczna powyżej. Czyli nieco uproszczony wariant Ambilightu. Po przyklejeniu jej do tyłu obudowy telewizora i sparowaniu efekt był zaskakująco dobry. Seanse były o wiele przyjemniejsze.

Kiedy niedługo po tym przyjechał do mnie telewizor Philips wyposażony w Ambilight, miałem tylko zrobić mu zdjęcia. No ale skoro jest i zostanie u mnie kilka dni, warto zobaczyć co potrafi. I to był błąd, bo po tym nastąpiło klasyczne – tester płakał jak odsyłał. Naprawdę ciężko było się rozstać z telewizorem, bo zobaczyłem coś, z czym nie miałem wcześniej do czynienia i w dodatku mi się spodobało.

Ambilight wyglądał świetnie! Faktycznie tworzy iluzję powiększenia obrazu, dodaje ciekawej atmosfery, ale przede wszystkim jest szalenie efektowny. Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie szybkość pracy światła. Bez względu na to, jak dynamiczne były sceny wyświetlane na ekranie, w filmach czy nawet grach, gra kolorów cały czas za nimi nadążała. Chyba nie byłbym w stanie jednoznacznie stwierdzić, przy jakich materiałach Ambilight sprawdza się najlepiej, ale największą satysfakcję sprawiał mi podczas grania w gry. Kiedy ma się jednocześnie władzę nad kierunkiem poruszania się bohatera w grze, kamery pokazującej otoczenie i jednocześnie zmieniającego się podświetlenia, to naprawdę robi wrażenie.

Ambilight może mieć różne oblicza

Philips TV oferuje różne rodzaje Amhilight. Podświetlone mogą być trzy krawędzie (boczne z górną) lub wszystkie cztery krawędzie telewizora. Ostatnia opcja sprawdza się najlepiej w momencie, kiedy powiesimy go na ścianie. Jeśli telewizor stoi np. na szafce, wiele może zależeć od rodzaju blatu, bo to w zasadzie on zadecyduje o tym, w jaki sposób światło będzie się rozchodzić. Należy jednak pamiętać o tym, że w każdej chwili możemy wyłączyć dolne podświetlenie.

Wraz z rozwojem technologii Ambilight się zmienia. Przede wszystkim diody są w stanie pokazać coraz więcej, o czym miałem okazję przekonać się podczas tegorocznych targów IFA w Berlinie, gdzie Philips zaprezentował nową generację technologii. Teraz Ambilight nie tylko w bardziej precyzyjny sposób odtwarza kolory widoczne na ekranie, ale też potrafi zaprezentować ich pełniejszą gamę. To już nie jest tylko niebieski w przypadku wody, ale ten niebieski może mieć różne odcienie, falujące razem z wodą.

Podświetlane mogą być nie tylko telewizory, ale również głośniki Philipsa.

Sama praca podświetlenia działa w kilku trybach do wyboru. Gra świateł i kolorów może być w mniej lub bardziej dynamiczny sposób dopasowana do obrazu, ale również do odtwarzanego dźwięku, zmieniając się rytmicznie. Do dyspozycji mamy też stałe podświetlenie w dowolnym kolorze lub możliwość wyświetlenia barw wybranej flagi. Szczególnie przydatne podczas wydarzeń sportowych. Wszystkim możemy sterować z poziomu dedykowanej sekcji Ustawień, do której skrót znajduje się na pilocie.

Philips Ambilight to nie jest tylko domena drogich telewizorów

Philips to jedyna marka telewizorów, która oferuje  opisaną technologię. Co ważne, Ambilight to nie jest funkcja zarezerwowana dla drogich modeli lub tylko jednej, konkretnej linii urządzeń. Znajdziemy ją w telewizorach każdej technologii i każdego rozmiaru – OLED, mini LED oraz LED od 32 do 86 cali. W cenie od 1 499 zł do… w zasadzie dokąd poniesie nas budżet. Albo ilość dostępnego miejsca, jakie przeznaczymy na telewizor.

Philips Ambilight to świetny przykład technologii, która jest jednocześnie efektowna i przydatna. Z jednej strony podnosi wrażenia wizualne z seansu przed telewizorem, ale z drugiej dba o dobrą kondycję naszych oczu. Takich rozwiązań chcemy i potrzebujemy jak najwięcej.

Materiał powstał we współpracy z firmą TP Vision.