Naukowcy zobaczyli pozornie znajomy, choć jednak obcy świat rozległych równin, zwrotnikowych wydm oraz buzujących energią polarnych strumieni i jezior. Prawie jak u nas, ale wszystko inaczej. Wydmy pokrywa warstwa cząstek organicznych a w czarnych jeziorach zamiast wody jest ciekły metan. Zachowuje on tę formę, bo temperatura przy gruncie ma średnio -179 st. C.

Wydmy na powierzchni Saturna  NASA / Cassini

Nic dziwnego, że jest zimno. Na powierzchnię dociera tylko 1 proc. światła słonecznego jakim cieszymy się na Ziemi. Podobnie jednak, jak na naszej planecie, na Tytanie niemal niewidoczne są kratery po uderzeniach kosmicznego ”gruzu”. To oznacza, że gdzieś, za niemal nieprzenikalną warstwą gazów otulających księżyc, aktywne są procesy formujące jego powierzchnię.

Badacze Tytana z NASA opublikowali w ”Nature Astronomy” raport z badań rozpraszających nieco tę mgłę tajemnicy i pokazujących mało znaną twarz księżyca Saturna. Pracami naukowców kierowała geolog planetarna Rosaly Lopes z, będącego częścią Agencji, Jet Propulsion Laboratory. Pod jej kierunkiem powstała pierwsza kompletna mapa geologiczna wskazująca gdzie dokładnie znajdują się liczne jeziora, wydmy czy inne geologiczne ”atrakcje”.

Geomorfologiczna mapa Tytana NASA /JPL /Caltech/ASU

- Krajobraz Tytana często przypomina nasz, ziemski, ale tworzące go elementy powstały z innych materiałów. Deszcz metanu! Organiczne wydmy! Jest kupa zabawy przy wskazywaniu różnic i podobieństw między Ziemią a Tytanem – powiedział serwisowi Gizmodo współautor mapy i planetolog Michael Malaska z, należącej do NASA, Planetary Ices Group. 

Geomorfologiczna mapa przedstawia największy księżyc Saturna z 6 różnymi typami ukształtowania terenu. Są tam więc jeziora, kratery po uderzeniach asteroidów, wydmy, tereny górzyste, ”labirynty” (obszary popękane po silnych ruchach tektonicznych) oraz równiny. Tytan ma tych ostatnich szczególnie dużo.

- Fakt, że dominują tam niezróżnicowane równiny jest dość dziwny. W rozdzielczości aparatów badawczych sondy Cassini wyglądają na niemal pozbawione bardziej rozpoznawalnych cech. Ale co byśmy zobaczyli, gdyby udało się na nie spojrzeć z nieco mniejszej wysokości? Jak wyglądałyby wówczas? Czy zobaczylibyśmy koryta rzek? Czy może małe wydmy albo wielkie głazy? Piach? Pył? – zastanawia się Malaska.

Odpowiedzi na wiele z tych pytań udzielić będą mogły instrumenty drona o nazwie Ważka (Dragonfly). NASA w czerwcu tego roku zatwierdziła plan misji badawczej. Rozpocząć się ma w 2026 roku startem rakiety wynoszącej Ważkę a zakończyć 8 lat później lądowaniem na Tytanie.

Mały pojazd wyposażony w dwa zestawy śmigieł będzie ”skakał” z miejsca na miejsce po całym Tytanie. Tym razem obcy świat będziemy oglądać z widoku ptaka a nie z perspektywy łazika. Przelatując przez wypełnioną azotem atmosferę księżyca, Ważka zobaczy więcej powierzchni w kilka dni niż np. pojazdy marsjańskie przez całe lata. Jakich obrazów możemy się spodziewać za te 16 lat?

Jeżeli dron latać będzie w okolicy równika, zobaczymy obszar zwany Morzem Piachu Shangri-La, olbrzymią wydmę w centralnej części księżyca. By dotrzeć do mrocznych jezior metanu, Ważka będzie musiała wznieść się nad bieguny. Po drodze mijać będzie potężne blizny skał popękanych na skutek tektonicznej aktywności. W okolicy zwrotników instrumenty drona zbadają równiny. – Może uda się wówczas zrozumieć, dlaczego powierzchnia Tytana jest tak mocno podzielona na jednorodne strefy – przekonuje planetolog Michael Malaska.