64-letni inżynier-samouk z zawodu był kaskaderem. Mówił o sobie, że jest ”największym ryzykantem” na Ziemi. Zginął, bo w jego rakiecie nie otworzył się żaden ze spadochronów. Obdarzony pseudonimem ”Szalony”, Mike swoje ostatnie chwile spędził wewnątrz pocisku mknącego ku planowanemu pułapowi 1500 metrów.

 

 

- Wszyscy byli w szoku, nie wiedzieli jak mają zareagować. Rakieta spadła niecały kilometr od platformy z której startowała – świadkowie tragedii komentowali później w lokalnych mediach. Obserwatorzy zwrócili uwagę, że problem nastąpił już w momencie startu, bo wznosząca się rakieta urwała spadochron i w konsekwencji zmieniła trajektorię z pionowej na łuk.

Poproszona o komentarz, przedstawicielka biura patologa sądowego dla hrabstwa San Bernardino stwierdziła jedynie, że spodziewa się długiego śledztwa. Według Discovery.com, lot rakiety Hughesa miał znaleźć się w jednym z odcinków programu ”Homemade Astronauts”. Opowiada się w nim o ludziach decydujących się na ”eksplorację kosmosu ze skromnym budżetem”.

 

 

- Michael “Szalony Mike” Hughes zmarł tragicznie podczas próby lotu własną rakietą domowej produkcji. W tych trudnych chwilach kierujmy do jego rodziny i przyjaciół nasze myśli i modlitwy. Start tej rakiety był jego marzeniem a Science Channel był na miejscu, by utrwalić jego podróż – stacja napisała w komunikacie.

Hughes od dziesiątków lat ryzykował życiem dokonując wyczynów kaskaderskich. Miał on na koncie nawet skok w dal limuzyną. W ostatnich latach zaczął interesować się rakietami. W 2018 roku maszyną własnej konstrukcji wzniósł się na wysokość ponad 500 metrów i bez problemu wylądował w jej środku na spadochronie

W rozmowach z dziennikarzami ”Szalony Mike” przekonywał, że Ziemia jest płaska (użył słów ”ma kształt frisbee”) a lot w kosmos miał to potwierdzić. Agent zajmujący się promowaniem popisów Hughes’a uważa, że zmarły tragicznie kaskader nie wierzył w ”teorię o płaskiej Ziemi” a jedynie podpierał się nią w celu zdobycia rozgłosu. 

- Nie sądzę, by w to wierzył. Owszem, był przekonany o istnieniu kilku rządowych spisków, ale nie należy tego mieszać z ”płaską Ziemią”. To była PR-owa zagrywka. On wiedział, że nie dożyje 80-ki. Spędziłem z nim kupę czasu. Coś zawsze pchało go do przodu, za każdym razem dalej - tłumaczy Darren Shuster.