Zmiany prowadzące do raka płuc były dotychczas uznawane za trwałe i utrzymujące się nawet po rzuceniu palenia. Tym większą sensacją jest odkrycie opisane w „Nature”. Okazuje się, że komórki, które nie uległy uszkodzeniom, mogą naprawić płuca.

Nowe badania udowodnia, że do uszkodzenia i mutacji DNA w komórkach płucnych dochodzi jeszcze przed zachorowaniem na raka. Substancje chemiczne zawarte w wyrobach tytoniowych powoli przekształcają zdrowe komórki w komórki nowotworowe.

– Można je traktować jak mini bomby zegarowe, które czekają na kolejne uderzenie, które spowoduje, że w końcu staną się rakiem – komentuje dr Kate Gowers, współautorka badań.

Większość komórek pobranych z dróg oddechowych palaczy została zmutowana przez tytoń. Jednak niewielka część pozostała nietknięta. I choć badaczom nie udało się do końca wyjaśnić, jak to się dzieje, że część komórek nie zostaje zniszczona i przekształcona, to dowiedli, że zdrowe komórki – po rzuceniu palenia – zaczynają rosnąć. Rozrastają się i zastępują uszkodzone komórki płuc.

U osób, które rzuciły palenie, nawet 40 proc. ich komórek wyglądało tak samo jak u osób, które nigdy nie paliły papierosów.

– Byliśmy całkowicie nieprzygotowani na to odkrycie – przyznał dr Peter Campbell z Sanger Institute.

– Jednym z niezwykłych odkryć byli pacjenci, którzy rzucili palenie nawet po 40 latach, a ich komórki były zregenerowane tak, że część z nich była całkowicie nietknięta ekspozycją na tytoń – opisuje wyniki dr Campbell.

Naukowcy teraz będą musieli dokładniej przyjrzeć się regeneracji tkanek płuc. Obecne badania skupiały się raczej na głównych drogach oddechowych, a nie np. pęcherzykach płucnych. W kolejnym etapie badacze będą chcieli ocenić, jak duża część tkanek rzeczywiście ulega samonaprawie.

Badania mogą być przełomem dla palaczy, bo udowadniają, że – bez względu na „staż palacza” – w każdym momencie warto rzucić palenie, bo od momentu zerwania z nałogiem płuca zaczynają się regenerować.

W Polsce raka płuc diagnozuje się u blisko 23 tysięcy osób rocznie. Także ponad 20 tys. chorych rocznie umiera z powodu raka płuc. Jest to zresztą jeden z najczęściej diagnozowanych w naszym kraju nowotworów złośliwych. Tragiczne statystyki są skutkiem późnej wykrywalności tego nowotworu, który na późnym etapie nie daje dużych szans na wyleczenie.