Kolejny powód to imponująca wiedza o kobietach. Każdy mężczyzna, który z racji bycia nerdem nie miał do kobiet zbyt wielkiego dostępu, chciał się przynajmniej czegoś o nich dowiedzieć. I tak nerdy zadziwiają mnie od lat praktyczną wiedzą na mój temat, poczynając od anatomii, a kończąc na modzie. Taki facet wie, na czym polega menstruacja, a jednocześnie potrafi powiedzieć, że mam figurę klepsydry i powinnam włożyć kopertową sukienkę. Jest jeszcze jeden istotny powód, dla którego na serio warto iść z nimi na randkę: będą wdzięczni. Tak rzadko spotykali się z zainteresowaniem ze strony kobiet, że będziemy się przy nich czuły naprawdę docenione. Próżno szukać wśród nich zblazowanych playboyów, nerdy poświęcą nam uwagę i będą się starać. Naprawdę cholernie mocno się starać. W dodatku, pozbawieni praktyki i doświadczeń, będą w swoich staraniach oryginalni i pomysłowi.

Artyści

Tak, wiem, że neuroza i popieprzenie, bo jednak jak ktoś pracuje emocjami, to tak wychodzi, że często wrażliwość przekłada się na problemy w codziennym funkcjonowaniu. Ale warto rozważyć. Zwłaszcza jeśli akurat nam się strasznie nudzi i chcemy konkretnie oderwać się od rzeczywistości. I poczuć coś mocnego. Na takich randkach ktoś się uprze, że zrobi gipsowy odlew waszego biustu. Ktoś inny przeczyta wam swoje wiersze. Jakiś gość posadzi was w domowym studio i będzie wam tłumaczył, jak robi muzykę do filmu, który pojawi się niedługo w kinie. U innego zobaczycie w domu ciekawe rzeźby, obrazy, rysunki.

Rozmowy będą fascynujące, nawet jeśli połowy nie zrozumiecie. Atmosfera na takich randkach jest trochę podniosła, trochę tajemnicza, no i zwykle kończy się to w łóżku, a tam, jak wiadomo, takie rzeczy jak fantazja mają cholernie duże znaczenie. Jeśli macie dość rozmów o stopach procentowych, kolesi w gajerach, prawników, którzy na randce dają wam wizytówki, eleganckich restauracji i biurowych żartów, to przesuńcie artystę w prawo. Zabawa praktycznie gwarantowana, najwyżej będzie trochę zbyt intensywnie i dojdziecie do wniosku, że wracacie do oswojonej, bezpiecznej rutyny.

Książka ukazała się nakładem wyd. Krytyka Polityczna