Tylko 13 proc. pań sądzi, że mają się czego obawiać. O tym, że rak jest groźniejszy sądzi co druga.  Tymczasem na choroby wieńcowo-naczyniowe umiera średnio około 250 kobiet dziennie. To około 20 razy więcej niż z powodu raka piersi. Kobiety niepotrzebnie umierają bo nie potrafią rozpoznać objawów zawału i otrzymują gorszą opiekę medyczną niż panowie. Najnowsze odkrycia brytyjskich kardiologów z British Heart Foundation pokrywają się z doświadczeniami ich polskich kolegów.

- W ostatniej dekadzie w Anglii i Walii niepotrzebnie zmarło na serce 10 tys. kobiet. Istnieją wyraźne nierówności w diagnostyce i opiece medycznej kobiet i mężczyzn. Podświadome przekonanie, że zawał serca to męski problem zmniejsza szanse kobiet na przeżycie -  zauważa BBC. 

Istnieje błędne i szkodliwe przekonanie, sugerują autorzy raportu BHF, że kobiety i mężczyźni doświadczają kompletnie różnych objawów ataku serca. – Badania wykazały, że choć symptomy mogą różnić się między osobami, ból w klatce piersiowej pozostaje najczęstszym wskaźnikiem u obu płci – dodaje brytyjski serwis. Podstawowym problemem jest ignorowanie przez panie złego samopoczucia. BBC zilustrował to przypadkiem 45-letniej Esther Stanhope, która sygnały nadchodzącego zawału wzięła za objaw codziennego stresu.

- Coś dziwnego czułam w klatce piersiowej. To nawet nie był ból. Pojawiało się przez jakieś sześć tygodni. Czasem brakowało mi tchu. Podczas zajęć z fitnessu zrobiło mi się słabo i zaczęło ze mnie płynąć. Zadzwoniłam wtedy do lekarza domowego a on kazał mi natychmiast jechać na oddział ratunkowy szpitala – BBC cytuje panią Stanhope. Podobne podejście do własnego stanu zdrowia wydaje się dość powszechne. - Panie częściej niż panowie (32 proc. vs 21 proc.) przyznają, że powodem zwłoki [w zgłoszeniu do lekarza – red.] w ich przypadku mogłoby być przekonanie, iż ból jest skutkiem silnych emocji, czytamy w Wysokich Obcasach.

Choć aż 82 proc. Polek prawidłowo wskazuje, że ból w klatce piersiowej może oznaczać zawał lub problemy sercem, paradoksalnie to właśnie one później od mężczyzn dzwonią po pogotowie w przypadku podejrzenia incydentu sercowo-naczyniowego – serwis termedia.pl powołuje się na wnioski z badania ”Zawał serca – Opinie Polaków”, przeprowadzonego przez SW Research w ramach kampanii Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu.

Zgłoszenie się do lekarza nie zawsze gwarantuje szybką pomoc. Diagnostyka kardiologiczna u kobiet jest trudniejsza. Jak tłumaczy dr Grzegorz Religa, kardiochirurg, członek zarządu Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii im. prof. Zbigniewa Religi, często objawy zawału są u nich mniej specyficzne niż u mężczyzn. 

– Często są to nieswoiste objawy mogące sugerować grypę, przeziębienie lub niestrawność. Może to być ból ramienia lub karku promieniujący do pleców lub żuchwy. Może się pojawić nagłe poczucie osłabienia i duszności oraz potliwość. To powoduje, że rozpoznanie zawału u kobiety trwa średnio o 30 minut dłużej niż w przypadku mężczyzny – mówi dr Religa.

Panuje powszechna opinia, uważają eksperci, że serce kobiety w naturalny sposób chronią jej żeńskie hormony. Dzięki estrogenom rzadsze są np. stany zapalne tętnic (co prowadzi do miażdżycy) lub powstawanie skrzepów. I faktycznie, statystycznie, kobiety zapadają na choroby układu krążenia średnio o 10 lat później niż mężczyźni. Naturalna ochrona dotyczy jednak kobiet przed menopauzą. Potem zachorowalność bywa nawet wyższa niż u mężczyzn. Stąd profilaktyka chorób sercowo-naczyniowych jest u nich ważniejsza, niż u młodszych pań.