Kilka miesięcy temu 26-letni Włoch Pierpaolo Petruzziello stał się znienacka gwiazdą światowych mediów. Można go było zobaczyć we wszystkich możliwych serwisach poświęconych medycynie i elektronice. A to dlatego, że był królikiem doświadczalnym włoskich naukowców z rzymskiego Universita Campus Bio-Medico – pierwszym człowiekiem na świecie, którego nerwy połączono na stałe z elektrodami, by mógł za pomocą myśli poruszać elektroniczną protezą. Miesięczny eksperyment z udziałem Petruzziello zakończył się pełnym powodzeniem, co pokazuje, w jakim kierunku zmierza współczesna medycyna. Już w niedalekiej przyszłości obleczone w silikonową skórę protezy pozwolą okaleczonym ludziom nie tylko chodzić, biegać czy jeździć na rowerze, ale i odbierać doznania zmysłowe. Zresztą nawet dziś to, co uznawaliśmy do niedawna za nieudolne kopie naszego ciała, zaczyna budzić kontrowersje. Najlepszym tego przykładem są zrobione z włókna węglowego „gepardy” – sztuczne nogi południowoafrykańskiego biegacza Oscara Pistoriusa. To jeden z najszybciej biegających ludzi świata – niekwestionowany król sprintu paraolimpijskiego, który teraz stara się o możliwość udziału w normalnej olimpiadzie. Twierdzi, że w żaden sposób nie ustępuje pełnosprawnym zawodnikom. Jego prośby są jednak odrzucane przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych. Wielu ekspertów sądzi bowiem, że lekkie protezy dają mu niesportową przewagę. Potwierdzają to analizy Petera Weyanda z Southern Methodist University oraz Matthew Bundle’a z University of Wyoming. Ich zdaniem dzięki niskiej masie protez Pistorius może przemieścić dolne kończyny o 15,7 proc. szybciej niż pięciu ostatnich rekordzistów świata w biegu na 100 metrów.

Z żyłami i włoskami

Takie protezy można dziś kupić w wielu odmianach – nie tylko sportowych, ale i „wyjściowych”. Aimee Mullins – sprinterka, aktorka i modelka, która podobnie jak Pistorius przeszła amputację obu dolnych kończyn poniżej kolan – ma w sumie 12 par sztucznych nóg. „Cztery są wykonane z silikonu i wyglądają tak jak prawdziwe – mają żyły, ścięgna, mieszki włosowe. Każda para przystosowana jest do innej wysokości obcasa w butach, więc gdy wyjeżdżam gdzieś na dłużej, muszę zabierać ze sobą całą walizkę nóg” – wyjaśnia. W przypadku rąk wybór też jest całkiem spory. Wielką popularnością cieszą się urządzenia opracowane przez szkocką firmę Touch Bionics – w ciągu kilku lat sprzedała ich już kilkaset, choć kosztują tyle, co średniej klasy samochód. Protezy i-LIMB są dostępne w różnych wersjach. Replika może obejmować dowolny fragment – zarówno samą dłoń, jak i przedramię czy całą kończynę. Ukryte w środku mechanizmy pozwalają na swobodne nią poruszanie. Jednak największym osiągnięciem inżynierów z Touch Bionics jest dłoń. Każdy z jej palców może ruszać się niezależnie od innych. Kciuk działa tak jak w naturze, umożliwiając precyzyjne chwytanie przedmiotów.

Wygląd dłoni także można dopasować do indywidualnego gustu. Jedna z opcji to i-LIMB Skin – cienka warstwa bardzo elastycznego materiału dostępna w wersji przezroczystej (widać przez nią działanie mechanizmów protezy) oraz smoliście czarnej, co kojarzy się ze sztuczną ręką Ankina Skywalkera (alias Dartha Vadera) z „Gwiezdnych wojen”. Dla mniej ekscentrycznych użytkowników przygotowano silikonowe imitacje prawdziwej skóry w 10 różnych odcieniach. Skóra wygląda bardzo naturalnie – jest dyskretnie rozjaśniona na kostkach oraz wewnątrz dłoni, a całość uzupełniają niewielkie różowawe paznokcie. Model luksusowy to LivingSkin – w tym przypadku Touch Bionics dobiera kolor, fakturę i inne detale indywidualnie, tak by sztuczna skóra jak najpłynniej łączyła się z naturalną. Paznokcie można malować lakierem, a karnację zmieniać samodzielnie dzięki preparatom wywołującym „syntetyczną” opaleniznę. Niedawno firma wzbogaciła swą ofertę o protezę ProDigits przeznaczoną dla tych, którzy stracili jeden lub więcej palców, ale nadal mają sprawną dłoń. Na ten rodzaj niepełnosprawności cierpi na całym świecie 1,2 mln osób. ProDigits zbudowano na bazie i-LIMB, więc ma wszystkie zalety swojej poprzedniczki. Wśród pierwszych odbiorców urządzenia znalazła się hiszpańska pianistka Maria Antonia Iglesias, która na skutek ciężkiej infekcji bakteryjnej utraciła wszystkie palce dłoni łącznie z kciukiem. Dzięki protezie może samodzielnie wykonywać takie czynności jak przykręcanie śrub, nalewanie wody z butelki czy pisanie grubym mazakiem.

Rękę czuje na piersi