Rakieta wystartowała z lądowiska w Boca Chica w południowo-wschodnim Teksasie około godziny 15:25 tamtejszego czasu ze wsparciem trzech silników rakietowych Raptor. Pojazd wzniósł się na wysokość 10 kilometrów, stopniowo wyłączając silniki w drodze do góry.

Zawiódł jeden z silników

Używając tylko jednego silnika, w szczytowym momencie lotu pojazd unosił się przez około 30 sekund, po czym wyłączył silnik i opadł brzuchem w kierunku ziemi, co uwypukliło konieczność kontrolowania opadania z przestrzeni kosmicznej przy użyciu małych skrzydeł rakiety.

Gdy Starship spadał z powrotem na Ziemię, ponownie włączył silniki, próbując szybko obrócić się do pionu, jednak okazało się, że przynajmniej jeden z silników nie zdołał się ponownie uruchomić, co spowodowało, że statek przechylił się na drugą stronę i uderzył w betonową płytę podłoża pod kątem, następnie eksplodując. Kawałki rakiety poleciały setki metrów dalej, a gdy kurz i dym opadły, zostały tylko zwęglone szczątki Starshipa.

 Firma matka transmitowała lot rakiety na żywo. "Jak widać, mieliśmy – ponownie – kolejny wspaniały lot aż do 10-kilometrowego apogeum" – powiedział John Insprucker, inżynier lotniczy w SpaceX – "Musimy tylko trochę popracować nad tym lądowaniem".

Po eksplozji Starship Federalna Administracja Lotnictwa (FAA) ogłosiła, że będzie nadzorować dochodzenie w sprawie nieudanego lądowania – podobnie jak zrobiła, gdy lot poprzedniego prototypu nie poszedł zgodnie z planem.

"Głównym priorytetem FAA w regulowaniu komercyjnego transportu kosmicznego jest zapewnienie, że operacje są bezpieczne, nawet jeśli wystąpią anomalie" – oświadczył rzecznik FAA w rozmowie z magazynem “Insider” –  "Chociaż był to lot testowy bez załogi, dochodzenie pozwoli zidentyfikować pierwotną przyczynę dzisiejszej wpadki i ewentualne możliwości zwiększania bezpieczeństwa w miarę rozwoju programu".

Droga z przeszkodami

Firma SpaceX planuje przeprowadzenie kolejnych suborbitalnych lotów testowych z nowszym prototypem, rakietą Starship 10, która usiadł na stanowisku startowym obok swojej poprzedniczki, jednak jeszcze nie jest jasne czy odłamki z eksplozji Starship 9 nie uszkodziły jej następczyni.

Ostateczny plan zakłada wyniesienie Starship na orbitę i przetestowanie zdolności pojazdu do ponownego wejścia w atmosferę ziemską bez rozpadnięcia się na kawałki i eskplozji. Zanim jednak SpaceX podejmie taką próbę, musi uzyskać od FAA licencję na starty klasy orbitalnej.

Uzyskanie takiej licencji wymaga pokonania wielu regulacyjnych przeszkód, z których najbardziej pracochłonną jest National Environmental Policy Act, dotyczącą wpływu na środowisko naturalne. Raporty dotyczące oddziaływania na środowisko w przypadku startów z Boca Chica w 2014 roku zostały zatwierdzone pozytywnie, jednak dotyczyły rakiet Falcon 9 i Falcon Heavy, które były kilkukrotnie mniejsze.

Obecnie SpaceX czeka na rozpoczęcie procesu oceny środowiskowej, który może potrwać kilka miesięcy. Jeśli jednak ujawni ona zbyt niszczący wpływ na środowisko, firma może być zmuszona do przeprowadzenia kolejnej oceny tego wpływu, co może potrwać nawet do trzech lat.

W międzyczasie wyciekł projekt dokumentu, który świadczy o tym, że SpaceX ma w planach wykopanie studni gazu ziemnego w Boca Chica, by zasilić nim zarówno swoje rakiety, jak i elektrownie. Problem w tym, że większość tego terenu jest rezerwatem przyrody, co może mocno wpłynąć na decyzję dotyczącą wpływu projektu na środowisko.