Już w 2014 roku Donnie i Ronnie hucznie świętowali urodziny, kiedy stali się najdłużej żyjącymi bliźniakami syjamskimi w historii. Ustanowili rekord i prześcignęli poprzednich rekordzistów – Changa i Enga Bunker. Chińscy bracia, którzy urodzili się w Tajlandii w 1811 roku, dożyli 62 lat. Donnie i Ronnie trafili do Księgi Rekordów Guinnessa – przeżyli 68 lat.

Współczynnik przeżycia dla bliźniąt syjamskich może wynosić od 5 do 25 proc. Dla bliźniaków Gaylon największe przeciążenie zdrowotne, jakiego doznali, miało miejsce w 2009 i 2010 roku. U Ronniego pojawiły się zakrzepy w płucach, w wyniku infekcji wirusowej. Donnie też został zainfekowany i obaj zostali osłabieni.

 

Własne ręce i serca

Ronnie i Donnie urodzili się 28 października 1951 roku. Ich rodzicami byli Eileen i Wesley Gaylonowie, którzy nie spodziewali się przyjścia na świat bliźniąt – a tym bardziej bliźniąt zrośniętych ze sobą brzuchami.

Chłopcy urodzili się zdrowi (razem ważyli ponad 5 kg), ale pierwsze dwa lata życia spędzili w szpitalu, gdzie lekarze starali się znaleźć sposób na ich bezpieczne rozdzielenie. Każdy z chłopców urodził się z oddzielnym sercem i żołądkiem, każdy miał też dwie ręce i dwie nogi. Byli złączeni ze sobą od mostka aż do pachwiny. Dzielili między sobą m.in. dolną część układu pokarmowego, odbytnicę i penis. Później okazało się, że kontrolę nad tymi wspólnymi narządami ma Dennie.

Kiedy po miesiącach badań lekarze powiedzieli rodzicom, że nie ma gwarancji, że obaj chłopcy przeżyją operację rozdzielenia, Wesley i Eileen odmówili poddania dzieci zabiegowi.

Bliźniacy nauczyli się chodzić, gdy mieli 29 miesięcy, ucząc się na zmianę, kto będzie chodził do tyłu, a kto do przodu. Ich rodzice zatrudniali terapeutów zajęciowych, którzy uczyli ich codziennych zadań, takich jak wiązanie butów, korzystanie z toalety i nauka współpracy, ponieważ obaj bracia urodzili się jako praworęczni, co wymagało intensywnej koordynacji.

Bliźniakom odmówiono uczęszczania do miejscowej szkoły. Urzędnicy stwierdzili, że ich obecność byłaby zbyt rozpraszająca dla innych uczniów. W czasie niezależnych testów ustalono, że ich IQ mieszczą się w średnim przedziale, ale wydają się powolniejsi od rówieśników z powodu braku formalnego wykształcenia.

Bracia urodzili się zdrowi, a rodzice nie zdecydowali się na ryzykowną operację (fot. Getty Images)

Życie w cyrku

Donnie i Ronnie nie byli jedynymi dziećmi Gaylonów. Wesley i Eileen mieli jeszcze siódemkę innych pociech. Aby zarobić na utrzymanie tak dużej rodziny oraz pokryć horrendalnie wysokie rachunki za dwa lata leczenia bliźniaków, ojciec postanowił znaleźć zatrudnienie dla chłopców – zaczęli występować w pokazach „World of Wonders”, organizowanych przez Warda Halla, legendarnego karnawałowego impresario. Wraz z całym zespołem show podróżował po Stanach Zjednoczonych i Kanadzie.

„To był nasz jedyny dochód. Byli żywicielami rodziny” – powiedział wiele lat później ich najmłodszy brat Jim, który urodził się, gdy Donnie i Ronnie mieli 11 lat.

W biografii Warda Halla można przeczytać, że matka bliźniaków odepchnęła je po urodzeniu, pozostawiając opiekę nad nimi ojcu, a później macosze Mary.

Donnie i Ronnie swoimi występami uświetniali pokazy karnawałowe i cyrkowe, aż do przejścia na emeryturę w 1991 roku, kiedy mieli już po 40 lat. Po latach, wspominając czas spędzony z trupą Halla, bracia przyznali, że nie czują żalu. Wręcz przeciwnie – „Dobrze się bawiliśmy, kiedy dorastaliśmy” – powiedział Ronnie.

Bracia występowali na pokazach od kiedy skończyli trzy lata (fot. Getty Images)

 

Bliźniacy przez większość swojej „kariery” wystawiali się na pokaz w klimatyzowanej przyczepie. Opalali się, oglądając telewizję, podczas gdy widzowie płacili za zaglądanie przez okno i obserwowali, jak prowadzą codzienne życie. Stare reklamy głosiły: „Sensacja! Bliźnięta syjamskie Gaylon – najczęściej odwiedzana atrakcja w USA!”.

Ronnie i Donnie przyznali, że wśród społeczności wykonawców i pracowników cyrków i parków rozrywki znaleźli społeczność, w której nie czuli się oceniani i izolowani. Ich przyjaciółmi byli m.in. Johann the Viking Giant; Mały Pete, który został uznany za najmniejszego mężczyznę na świecie, oraz Margaret Pellegrini, aktorka, która wystąpiła jako munchkin w Czarnoksiężniku z krainy Oz.

– Kiedy byliśmy w drodze, wszyscy byli jak jedna duża rodzina – powiedział Ronnie w wywiadzie z 2014 roku.

Gdy w latach 70. XX wieku pokazy „dziwactw i cudów” i karnawałowe występy stały się tematem kontrowersyjnym, „Sensational Siamese Twins” przenieśli swój występ do Ameryki Środkowej i Południowej, gdzie występowali jako pierwszoplanowi aktorzy cyrkowi, wykonując magiczne sztuczki.

– Tam byli traktowani zupełnie inaczej. Byli traktowani jak gwiazdy rocka – powiedział ich brat Jim.

 

Twarzą w twarz

Przez lata Donnie i Ronnie opanowali sztukę kompromisu, nie zawsze było to łatwe. Nie zawsze było to łatwe, szczególnie w wybuchowym okresie nastoletnim. Ich brat wspomina, że kiedyś w trakcie kłótni jeden z bliźniaków kopnął w przyczepę tak mocno, że złamał stopę. Z wiekiem jednak argumenty fizyczne ustały, co nie znaczy, że kłótnie w ogóle się nie pojawiały.

Jim przyznaje, że nie ma w tym nic dziwnego – trudno wytrzymać z jakąkolwiek inną osobą 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu… i tak przez 68 lat. Mimo mniejszych i większych nieporozumień, bracia zawsze twierdzili, że są najlepszymi przyjaciółmi.

Żaden z braci nigdy nie związał się z kobietą. Co ciekawe – bracia mieli oddzielne numery ubezpieczenia społecznego i każdy mógł oddać własny głos w wyborach, ale podróżowali tylko z jednym paszportem.

Z wiekiem braciom zaczęły dokuczać coraz poważniejsze schorzenia. Na komfort życia znacznie wpłynęło bolesne zapalenie stawów, które niemal uniemożliwiało im normalne funkcjonowanie. Osiedli w domu rodzinnym w Dayton w Ohio. Wymagali jednak stałej profesjonalnej opieki medycznej.

Lokalni mieszkańcy postanowili im pomóc i zebrali fundusze na budowę nowoczesnego domu, pełnego ułatwień dla bliźniaków. Opieką nad braćmi zajął się Jim, który zrezygnował z pracy, aby móc być przy nich.

 

Źródło: Daily Mail