Joanna Nikodemska: Właśnie ukazała się pańska książka „Przyjemność”. Zanim ją przeczytałam, sądziłam, że przyjemność odczuwamy przez zmysły.

Prof. Paul Bloom: Tymczasem ona wywodzi się z tego, co sobie o danej rzeczy myślimy. Odnosi się to zarówno do przyjemności intelektualnych, takich jak podziwianie obrazów czy opowieści, jak i do przyjemności, które wydają się prostsze, jak zaspokojenie głodu czy pożądania. W przypadku obrazu liczy się, kto go namalował, a opowieści – czy jest prawdziwa.

Gdy chodzi o stek, dbamy o to, z jakiego zwierzęcia został przyrządzony, a w seksie ważne jest dla nas to, kim jest partner. Przyjemność ma głębię – to główny argument tej książki. Zawsze interesowało mnie, w jaki sposób dzieci rozumieją świat. Badania doprowadziły mnie do wniosku, że koncentrują się one zwykle na głębokich aspektach zjawisk. Nawet najmłodsze, gdy zastanawiają się, czym jest dany przedmiot albo co z nim zrobić, chcą wiedzieć, skąd się wziął i jakie są jego właściwości. Z wielu moich badań wyłania się ogólna idea, że nasz umysł nie skupia się wyłącznie na powierzchownych aspektach, lecz na tym, co tkwi głęboko, na istocie rzeczy.

Nazywa pan to esencją.

- Ludzie w naturalny sposób zakładają,że wszystko na świecie – włącznie z innymi ludźmi – ma niewidoczną esencję, która czyni to właśnie tym, czym jest. Psychologowie eksperymentalni utrzymują, że ta perspektywa leży u podstaw naszego rozumienia świata fizycznego i społecznego, psychologowie rozwojowi i międzykulturowi sugerują, iż jest ona instynktowna i uniwersalna. Jesteśmy urodzonymi esencjalistami. Kiedy nasi przodkowie spotykali jakąś osobę albo napotykali dziwny przedmiot lub nieznane zwierzę, ważne było dla nich, co to jest.

Ta myśl ukształtowała moje badania dotyczące przyjemności, która jest czymś głębokim. Kiedy sączymy wino, czujemy dotyk kochanka, jemy coś dobrego albo podziwiamy dzieło sztuki, skupiamy się na czymś, co uważamy za głębszą naturę tych doświadczeń. To z kolei determinuje sposób, w jaki na nie reagujemy.

Ja z pewnością mocniej reaguję na czarno-białe zdjęcia i filmy dokumentalne, włoską kuchnię, rękodzieło, pobyt na wsi. Potrafi pan wyjaśnić, dlaczego akurat te rzeczy sprawiają mi przyjemność?

- Lista pani przyjemności różni się od mojej listy i od list innych ludzi. Oczywiście nie wiem – chyba nikt nie wie – jakie zakręty naszej osobistej historii sprawiły, że lubi pani rzemiosło ludowe, podczas gdy na mnie nie robi ono żadnego wrażenia. Dlaczego ja lubię seriale o twardych gliniarzach, a pani są one obojętne? Dzięki psychologii i badaniom naukowym możemy jednak zrozumieć powiązania między zjawiskami.