Wsiadasz do swojego cacka na wodór czy prąd, a ono planuje trasę tak, by zużyć jak najmniej energii albo dojechać do celu jak najszybciej. Później obiad na mieście? Wertujesz menu restauracji wyświetlone na desce rozdzielczej. I najważniejsze – do lokalu dojeżdżasz na autopilocie.

To wizja, którą Isaac Asimov opisał już w latach 50.: autonomiczne, naszpikowane elektroniką limuzyny miały poruszać się po drogach z połowy XXI wieku samodzielnie. Wszystko wskazuje na to, że pomysły amerykańskiego pisarza science fiction zostaną zrealizowane znacznie wcześniej. Już dziś kierowcy mogą się poczuć w samochodach niczym piloci myśliwców.

Jak w F16

Treść esemesa od znajomego, tytuł piosenki, która właśnie sączy się z głośników prowadzonego samochodu, albo ostrzeżenie o niskim poziomie oleju – wszystko to można odczytać bez odrywania wzroku od jezdni. Potrzebne informacje rozbłyskują jak neony, zawieszone w powietrzu około 2,5 metra od przedniej maski.

To efekt zastosowania w motoryzacji systemów HUD (Head-Up Display), używanych dotąd w wojskowych samolotach – wyświetlaczy, które nie zasłaniają pola widzenia, a generowany przez nie obraz rzucany na szybę jest transparentny i daje złudzenie głębi.

Na razie tylko 2 procent aut sprzedanych w ubiegłym roku na świecie (dane firmy badawczej IHS Automotive) było wyposażonych w takie systemy. Już w roku 2020 wartość ta ma wzrosnąć niemal pięciokrotnie. Jednym z pierwszych samochodów wyposażonych w HUD był Chevrolet Corvette. Podobny system zamontowano w niektórych modelach BMW, a do wprowadzenia go w swoich autach przymierza się Honda. – Nasz system nawigacji oparty na technologii HUD wykorzystuje również mechanizm rozszerzonej rzeczywistości (z angielskiego – augmented reality) – wyjaśnia Victor Ng-Thow-Hing z Hondy, lider projektu.

System ten potrafi już całkiem sporo: na przedniej szybie ukazują się na przykład nazwy ulic w taki sposób, by wydawały się „przyklejone” do budynków jak prawdziwe tablice. W momencie skrętu w lewo na bardzo zatłoczonym skrzyżowaniu kierowca otrzymuje informacje o prędkości innych pojazdów, a gdy manewr nie jest bezpieczny, na szybie zapala się czerwona strzałka; kiedy można już ruszyć, zmienia swój kolor na zielony.

W zamyśle inżynierów tego typu udogodnienia nie są jedynie zwykłymi gadżetami dla żądnych nowinek geeków. Jak mówi Victor Ng-Thow-Hing, technika ma również służyć kierowcom w starszym wieku. Konstruktorzy przyznają zresztą, że prawdziwym motorem zmian w branży samochodowej jest obecnie poprawa bezpieczeństwa jazdy.

Statystyki WHO są przerażające: co roku na świecie w wypadkach drogowych ginie ponad 1,2 mln ludzi, głównie z powodu nieuwagi kierowców. „Prowadzący mają skłonność do zawyżonej oceny swoich umiejętności” – czytamy w jednym z wniosków patentowych producenta Ferrari.