Początkowo nic nie zapowiadało, że jedną z przyczyn wyborczego sukcesu Baracka Obamy w walce o fotel prezydenta USA w 2008 roku będzie skuteczna kampania internetowa. Liczba odsłon pierwszej strony wyborczej Obamy nie spełniała oczekiwań. Jak wyglądała ta strona? Na ekranie powitalnym umieszczono zdjęcie uśmiechniętego kandydata Demokratów na mocno błękitnym tle. Obok niego znajdował się czerwony odnośnik: „zapisz się”. I to właściwie wszystko.

Zmiany nastąpiły, gdy do zespołu analityków zajmujących się obsługą strony dołączył Dan Siroker. Siroker, wcześniej menedżer w Google'u, zarządził podział strony głównej na kilka mniejszych segmentów. W każdym z nich umieszczono dodatkowe zdjęcia. Obok znalazły się trzy odnośniki: „zapisz się”, „dowiedz się więcej” i „dołącz do nas”. Statystyka kliknięć natychmiast poszybowała.  

Niemal do końca kampanii Siroker obserwował statystyki kliknięć i badał reakcje odwiedzających na układ i kolorystykę strony. Równocześnie na bieżąco ją modyfikował. Okazało się, że największą popularnością cieszyło się biało-czarne zdjęcie Obamy z rodziną, a goście najchętniej klikali na hasło: „dowiedz się więcej”. Wciąż ulepszana witryna internetowa przyniosła rekordowe 75 mln dolarów wpłat na kampanię.

Siroker ustalił, że zwolennicy Obamy wolą biało-czarne zdjęcia, metodą prób i błędów. Dziś jej zastosowanie już nie wystarcza, a dobra witryna nie może powstać bez udziału psychologów i socjologów. Podpowiadają oni programistom, jakimi emocjami kierują się internauci, przeglądając strony w sieci, i jakie elementy wyglądu witryny decydują o jej popularności wśród kapryśnych użytkowników.

Darwin i grymasy

Prof. Dacher Keltner z University of California w Berkeley na co dzień zajmuje się badaniami emocji i społecznych zachowań. Czasami jednak dostaje zadania specjalne – takie jak zaprojektowanie nowego zestawu internetowych emotikon, o co ostatnio poprosili go inżynierowie Facebooka. Nowe emotikony – czyli mikroobrazki przedstawiające uśmiechnięte buźki lub grymasy – mają wiernie oddawać ludzkie emocje. Według badań specjalistów od serwisów społecznościowych brak wyrazistej grafiki, informującej precyzyjnie o uczuciach piszącego, prowadzi często do nieporozumień między użytkownikami.

Pomysły profesora Keltnera ma zamienić w gotowy zestaw ikon Matt Jones, grafik ze sławnego studia Pixar. Obaj panowie opierają się na pracy Karola Darwina, dotyczącej ekspresji emocji u zwierząt i ludzi. Mają nadzieję, że dzięki niej uda im się odtworzyć nawet te trudniejsze do wyrażenia w formie graficznej emocje – jak rozczarowanie czy współczucie.

Mgr inż. Marcin Wichrowski, specjalista od multimediów, e-learningu i rozszerzonej rzeczywistości w Polsko-Japońskiej Wyższej Szkole Technik Komputerowych, potwierdza, że aby zaprojektować dobrą stronę www, trzeba łączyć specjalistyczną wiedzę programisty i projektanta stron z doświadczeniami psychologa. – Już w czasie II wojny światowej sprawdzano, jak żołnierze będą się posługiwali zaawansowanymi technologiami – przypomina Wichrowski. – Ta pierwotna analiza psychologiczna stała się  podstawą interdyscyplinarnej nauki, zajmującej się oddziaływaniem między człowiekiem a systemami komputerowymi przez interfejs użytkownika (human-computer interaction)  – opowiada.