Spektakularne zdjęcie. Cztery sondy, jedno Słońce, milion danych

Współczesny świat nie przypomina już tego sprzed 300, 200, czy nawet 50 lat. Nasza cywilizacja w ciągu ostatniego stulecia uzależniła się od energii elektrycznej, technologii satelitarnych i wszechobecnych systemów łączności. Świat stał się jedną, globalną wioską. Można sobie jednak zadać pytanie o to, co by się stało, gdyby te wszystkie zdobycze techniki któregoś dnia nagle zniknęły. Ludzie sprzed sto lat najprawdopodobniej poradziliby sobie doskonale w takich warunkach, dla obecnego jednak pokolenia byłaby to prawdziwa katastrofa. Choć trudno to sobie wyobrazić, to takie zdarzenie nie jest nierealne. Na co dzień traktujemy Słońce tylko jako źródło światła i ciepła i nie myślimy o nim w kontekście zagrożenia. A to błąd.
Spektakularne zdjęcie. Cztery sondy, jedno Słońce, milion danych

Najnowsza misja kosmiczna realizowana przez, dostarcza narzędzi, które pozwalają nam w zupełnie nowy sposób obserwować i prognozować zjawiska pogody kosmicznej, co z kolei przekłada się na bezpieczeństwo infrastruktury technologicznej na powierzchni Ziemi i na orbicie okołoziemskiej.

11 marca 2025 roku w przestrzeń kosmiczną trafiły cztery niepozorne satelity opracowane przez specjalistów z Southwest Research Institute. Cała czwórka realizuje misję PUNCH (Polarimeter to Unify The Corona and Heliosphere) latając w formacji i działając jak jeden potężny wirtualny instrument obserwacyjny o średnicy 12 800 kilometrów. Wspólnie mają za zadanie śledzić, jak materia z korony słonecznej – zewnętrznej atmosfery Słońca – przekształca się w wiatr słoneczny i rozpoczyna podróż przez przestrzeń międzyplanetarną.

Czytaj także: Sonda przeleciała przez koronalny wyrzut masy! Niesamowite nagranie trafiło do sieci

Już pierwsze obserwacje dostarczyły spektakularnych danych. W czerwcu jeden z satelitów zarejestrował precyzyjnie potężny koronalny wyrzut masy (CME), czyli wyrwanie się ze Słońca potężnego obłoku naładowanej plazmy. Taki obłok następnie przemieszcza się przez Układ Słoneczny z ogromnymi prędkościami, czasami natrafiając na swojej drodze na tę czy inną planetę. Zdjęcie wykonane przez jednego z satelitów PUNCH ukazuje skomplikowaną strukturę CME i jego otoczenie. To zupełnie nowa jakość w monitorowaniu zjawisk słonecznych.

Trzy z czwórki satelitów wyposażone są w szerokokątne kamery, zaprojektowane specjalnie do rejestrowania najbardziej subtelnych struktur w koronie słonecznej i w wypływającym z niej wietrze słonecznym. Kamery te oferują bezprecedensową rozdzielczość i zakres widzenia, co pozwala naukowcom obserwować całe zjawiska CME w sposób ciągły, a nie tylko we fragmentach, jak to miało miejsce dotychczas. Czwarty satelita wyposażony jest w koronograf (Narrow Field Imager), który umożliwia szczegółowe obrazowanie wewnętrznej korony słonecznej, eliminując intensywny blask Słońca.

Czytaj także: Dziury koronalne na Słońcu strzelają wiatrem słonecznym na oślep. Naukowcy planują fenomenalną misję

Współpraca satelitów pozwala uzyskać panoramiczne, trójwymiarowe obrazy procesu przejścia korony w wiatr słoneczny – jednego z najbardziej tajemniczych i słabo poznanych etapów aktywności naszej gwiazdy dziennej. Dzięki temu misja PUNCH po raz pierwszy oferuje spójny, ciągły obraz zewnętrznych warstw atmosfery słonecznej i jej interakcji z przestrzenią kosmiczną jako jednego, dynamicznego systemu.

Tego rodzaju obserwacje są kluczowe dla lepszego zrozumienia mechanizmów odpowiedzialnych za rozbłyski słoneczne i koronalne wyrzuty masy – zdarzenia, które mogą poważnie zakłócać działanie satelitów, systemów GPS, łączności, a nawet sieci energetycznych na Ziemi. Gdy formacja satelitów PUNCH osiągnie wkrótce pełną gotowość operacyjną, a naziemne systemy analizy danych zostaną zoptymalizowane, PUNCH ma szansę stać się najważniejszym narzędziem do prognozowania pogody kosmicznej.

Radek KosarzyckiR
Napisane przez

Radek Kosarzycki

Redaktor NaczelnyRedaktor naczelny Focus.pl. Od 2015 r. codziennie pisze o astronomii, astrofizyce i eksploracji przestrzeni kosmicznej.