Jeżeli Rumunom z organizacji ARCA i Argentyńczykowi Pablo De Leonowi się powiedzie, zdobędą nie tylko sławę, ale i nagrodę Google Lunar X Prize, przeznaczoną dla organizatora pierwszego prywatnego bezzałogowego lotu na

Księżyc. Rumuńsko-argentyńska ekspedycja na Srebrny Glob będzie miała niezwykły przebieg. Start odbędzie się z morza: nie wiadomo dokładnie skąd, ale najprawdopodobniej z punktu w okolicy równika. ARCA zamierza wybudować pływającą platformę, która przetransportuje rakietę na miejsce startu.

Tam Rumuni wrzucą rakietę do wody i wypełnią jej zbiorniki paliwem. Potem nadmuchają olbrzymi balon. Będzie to tak zwany balon słoneczny, który lata dzięki temu, że jego powłoka dobrze absorbuje energię promieni słonecznych. Powietrze we wnętrzu balonu rozgrzewa się wtedy, staje się lżejsze i balon frunie w górę.

Taki właśnie balon ma wynieść rumuńską rakietę na wysokość około 18 kilometrów. Tam zostaną uruchomione jej silniki. Pierwszy napędzać będzie pojazd przez około 100 sekund. Drugi działać będzie 110 sekund, trzeci 168. Podczas tego sześciominutowego lotu, odrzuciwszy po kolei trzy silniki, rakieta dotrze na wysokość 140 km i wejdzie na orbitę wokołoziemską. Odrzuci osłony i przekształci się w pojazd orbitalny.

Będzie on miał własne silniki, dzięki którym dostanie się na bardziej odległą orbitę (oddaloną około 250 km od Ziemi), spędzi na niej jakiś czas i w dogodnym momencie skieruje się ku Księżycowi. Podczas tej podróży rozłoży panele słoneczne, aby naładować baterie potrzebne do funkcjonowania sprzętu nawigacyjnego i komunikacyjnego.

Około 38 tys. km od Księżyca pojazd rozpocznie hamowanie, a 10 km przed globem oddzieli się od niego kulisty lądownik. Będzie wyposażony w kamery, komputer pokładowy, sprzęt komunikacyjny i w silnik hamujący, dzięki któremu miękko osiądzie na Srebrnym Globie. Na miejsce lądowania Rumuni upatrzyli sobie księżycowe góry Karpaty – wybrali je oczywiście ze względu na swojską nazwę.

Cała wyprawa od startu do lądowania potrwa cztery dni i dwie godziny. Plan, trzeba przyznać, wspaniały. Ale czy uda się go zrealizować? Czy kilku wizjonerów i entuzjastów z niebogatego kraju zdoła dokonać rzeczy, która dotychczas udawała się tylko mocarstwom? Kto wie – może się uda. Rumuni z organizacji ARCA mają już duże osiągnięcia. Konstruują największe na świecie balony słoneczne. Dokonywali już próbnych startów rakiet z tych balonów na wysokości kilkunastu kilometrów.

A teraz mają sojusznika – Argentyńczyka Pabla De Leona. Rumuńska organizacja ARCA i Pablo De Leon jeszcze niedawno konkurowali ze sobą. Startowali w tym samym wyścigu na pierwszy prywatny lot w kosmos (przegrali z Amerykaninem Burtem Rutanem). Teraz połączyli siły. Wspólnie chcą wysłać rakietę (wraz z lądownikiem księżycowym) na wysokość 100 km. Ten próbny lot odbyć się ma jeszcze w tym roku. Kiedy przyjdzie czas na lot na Księżyc – tego Rumuni jeszcze nie wiedzą.

NAGRODA GOOGLE LUNAR X PRIZE

20 milionów dolarów zdobędzie firma lub organizacja, która zorganizuje pierwszy prywatny lot na Księżyc (bezzałogowy). Pojazd musi na Księżycu wylądować, przejechać po jego powierzchni, co najmniej 500 metrów, przysłać na Ziemię fotografie ze swojej wyprawy. Misja musi zakończyć się do 31 grudnia 2012 roku. Po tej dacie nagroda zmniejsza się do 15 milionów dolarów i wyścig trwa jeszcze przez dwa lata. Druga w kolejności drużyna otrzyma 5 milionów dolarów. Do konkursu zgłosiło się już kilkanaście zespołów, oto najciekawsze:Odyssey MoonPrywatne przedsięwzięcie międzynawowe, z siedzibą na wyspie Man. Szczegóły techniczne planowanego lotu na Księżyc utrzymuje w tajemnicy.AstroboticIch pojazd Red Rover ma wylądować niemal dokładnie w tym miejscu, w którym na Księżycu wylądował Apollo 11. Drużynie przewodzi dr William Whittaker, słynny specjalista od robotów, którego automatyczne auto zwyciężyło w wyścigu 2007 Urban Challenge

 

Team Italia

To zespół naukowców z sześciu włoskich politechnik i uniwersytetów. Zespołem kieruje prof. Amalia Ercoli-Frinzi. Włosi mają dwa pomysły na lądowanie. Albo lądownik zabierze na Księżyc duży pojazd o masie około 10 kilogramów, albo całą kolonię małych robocików, które na Księżycu rozpierzchną się we wszystkich kierunkach.

Micro-Space

To firma z USA, ze stanu Kolorado. Ma spore doświadczenie w konstruowaniu rakiet, próbowała już zdobyć nagrodę Ansari X Prize za pierwszy prywatny lot w kosmos.

Frednet

Grupa naukowców i inżynierów, sponsorowana przez produkującą oprogramowanie komputerowe firmę o tej samej nazwie. Zaprezentowali już zdalnie sterowany pojazd, który podczas testów dobrze sobie radził w przypominającej nieco Księżyc okolicy Ann Arbor w USA w stanie Michigan.

LunaTrex


Przedstawiają się jako czarny koń konkursu. Twierdzą, że ich pojazd lecieć będzie na Księżyc nie kilka dni, ale kilka miesięcy, gdyż taka powolna podróż będzie bezpieczniejsza i tańsza. Planują wysłać na Księżyc nie jeden drogi, ale kilka tanich pojazdów.

Quantum3

Grupa doświadczonych pracowników amerykańskiego przemysłu lotniczego. Twierdzą, że ich pojazd wystartuje już w przyszłym roku, by wylądować na księżycowym Morzu Spokoju.

Chandah


To właściwie nie zespół, lecz jeden człowiek: Adil Rahim Jafry, współwłaściciel firmy energetycznej Tara z Teksasu. Pan Jafry nie ma jeszcze pomysłu, jakie konkretnie rozwiązania techniczne zastosuje. Twierdzi po prostu, że zatrudni odpowiednich ludzi.

Advaeros

Malezyjska firma badawczo-rozwojowa Advanced Aerospace zajmująca się robotyką, awiacją i nawigacją. Ich pomysły są podobne do planów zespołu rumuńskiego: rakieta wystartuje z platformy na morzu prawdopodobnie przy pomocy balonu.

Stellar

W tym zespole połączyło siły kilka amerykańskich firm, m.in. Insight Technology, zajmująca się robotami i nawigacją, oraz projektująca satelity firma NCSU. Pomagają im pracownicy kilku instytutów naukowych oraz Uniwersytetu Nowojorskiego.

Juxtopia

Organizacja, która brała już udział w konkursie Urban Challenge (na skonstruowanie samochodu, który potrafi bez kierowcy jeździć po mieście), ale bez sukcesu. Jako jedyna drużyna wyznaczyła już dokładną datę startu swojej rakiety: 12 września 2011, samo południe.