Zgodnie z oficjalnymi danymi, zakażonych koronawirusem w Polsce jest już ponad 180 000 osób. W ostatnich dniach każdej doby potwierdza się od 5 do 9 tysięcy nowych zakażeń. W wielu szpitalach brakuje miejsc, oddziały intensywnej terapii są przepełnione, a ostatnio sieć obiegły zdjęcia karetek czekających na przyjęcie w kolejce przed szpitalem.

 

 

W związku z trudną sytuacją zdecydowano o otwarciu tymczasowego szpitala na Stadionie Narodowym. Pierwsze nieoficjalne doniesienia w tej sprawie pojawiły się już w weekend, ostatecznie potwierdził je rzecznik rządu – Piotr Müller, w rozmowie z TVP Info.

– Widzimy, że liczba zachorowań rośnie na tyle szybko, że musimy zabezpieczyć też miejsca na hospitalizację dla tych, którzy jej potrzebują – zaznaczył Müller.

Na Stadionie Narodowym powstanie około 500 miejsc „z możliwą tlenoterapią również na miejscu, aby zabezpieczyć potrzeby dla osób, które będą potrzebować hospitalizacji". Pacjenci zostaną ulokowani m.in. w salach konferencyjnych i biurach, które można dostosować do potrzeb chorych.

Rzecznik rządu nie określił, jak długo może potrwać przygotowanie odpowiedniej infrastruktury, ani kiedy zostanie uruchomiony szpital. Zapytany o to, na jak długo stadion zostanie zamieniony w szpital odparł, że jest to uzależnione od rozwoju sytuacji epidemiczne w kraju.

– Patrząc na rozwój sytuacji obawiam się, że to mogą być tygodnie, jak nie miesiące, w których będziemy mieli użytą tę infrastrukturę w kilku miejscach Polski po to, aby zabezpieczyć zdrowie i życie Polaków – powiedział Müller.

W rozmowie z portalem Onet.pl Müller pytany o to, czy planowana jest budowa tymczasowych szpitali w innych miastach lub na innych obiektach sportowych odparł, że w każdym województwie jest przewidziany co najmniej jeden punkt na takie działania.

Z kolei wicerzecznik PiS Radosław Fogiel zapytany o to, ile tymczasowych szpitali może powstać w całym kraju odparł, że sytuacja jest „dynamiczna”

– Kilka dni temu wojewoda małopolski podjął decyzję o uruchomieniu szpitala, wojewoda wielkopolski zdecydował na razie o dostawieniu kolejnych 300 łóżek, ale to wszystko zmienia się dynamicznie – powiedział Fogiel w wypowiedzi dla TVP1.

Staramy się być przygotowani na dalszy rozwój sytuacji. W tej chwili mamy cały czas bazę szpitalną zabezpieczoną. Około 50 procent łóżek i około 50 procent respiratorów jest w zapasie wolnych, ale zdajemy sobie sprawę, że te liczby (chorych) przyrastają, że może się okazać potrzebny kolejny szpital – dodał.

Na pytanie o to, skąd resort zdrowia weźmie odpowiedni personel do opieki nad chorymi w szpitalach polowych, wicerzecznik stwierdził, że lekarze będą „przesuwani z innych oddziałów” decyzjami wojewodów.

Kolejnym po Warszawie miastem, w którym ma powstać szpital polowy, jest Kraków. Jak nieoficjalnie podaje krakowska „Gazeta Wyborcza” tymczasowy szpital miałby powstać w Hali EXPO, choć wcześniej mówiono także o Tauron Arenie. Jednak jeszcze przed utworzeniem tymczasowego szpitala w hali EXPO, możliwe, że na potrzeby chorych zostanie budynek tzw. czerwonej chirurgii przy ul. Kopernika.

O ostatecznym wyborze obiektu zdecydują warunki, które mogłyby okazać się najlepsze dla chorych. Wymagany jest dostęp do elektryczności, kanalizacji, bieżącej wody i wentylacja.

„Już od kilku tygodni lekarze i dyrektorzy krakowskich szpitali apelują o powstanie szpitala polowego w Krakowie. Liczba zakażeń rośnie tu w zastraszającym tempie, a od tygodni Małopolska utrzymuje się w czołówce dziennych przyrostów zakażeń” – pisze „Wyborcza”.

Obecnie na 1452 łóżka szpitalne dla chorych na COVID-19 w Małopolsce zajętych jest już prawie 1200.