Uber natychmiast odniósł się do sprawy zapewniając na Twitterze, że zamierza w pełni współpracować z lokalnymi władzami i wyraża współczucie dla rodziny ofiary. Podczas wypadku w samochodzie był kierowca, korzystał jednak z autopilota. 

Firma zapowiedziała wstrzymanie usług z samoprowadzącymi się samochodami w Arizonie, Phoenix, Pittsburgu, San Francisco oraz Toronto. Testy takich pojazdów trwają od 2016 roku. Wtedy także doszło do pierwszego alarmującego wydarzenia, samochód wjechał na czerwone światło, a to rozpoczęło debatę o bezpieczeństwie autopilota w samochodzie. 

Ofiara wypadku z Arizony miała 49 lat. Elaine Herzberg przechodziła przez przejście dla pieszych prowadząc rower. Uderzył w nią SUV Volvo jadący z prędkością około 64 km/h. Policja z Arizony donosi, że maszyna nie zdawała się zwalniać zbliżając się do kobiety. Na zdjęciach z miejsca wypadku widać zniszczony rower, co wskazuje na siłę uderzenia. 

Sierżant policji w Tempe Ronald Elcock powiedział, że 44-letni kierowca był trzeźwy i skłonny do współpracy z władzami. 

Technologia pojazdów autonomicznych reklamowana jest jako bezpieczna. Zamontowane w samochodzie czujniki i kamery mają wykrywać pieszych, rowerzystów i terenowe przeszkody. 

Problem w tym, że jak tłumaczy John M Simpson z Consumer Watchdog, algorytm nie może wychwycić wszystkiego. 

- Samochody autonomiczne nie będą w stanie idealnie przewidzieć zmienności ludzkiego zachowania – mówi. 

Pierwszy w historii wypadek śmiertelny z autonomicznym samochodem zanotowała Tesla Motors. Jej pojazd Model S w 2016 “nie zauważył” białej przyczepy 18-kołowej ciężarówki przejeżdżającej przez autostradę. Samochód wjechał pod przyczepę, w wyniku kolizji zmarł 40-letni kierowca Tesli. 

Źródło: The Guardian