Agata ma 33 lata, kruczoczarne włosy i świetną pracę w redakcji jednego z miesięczników dla kobiet. Mężczyźni od zawsze za nią szaleli. Może to z powodu zabójczego uśmiechu? Albo lekko onieśmielającej pewności siebie? Ale Agata wciąż jest singielką. Nigdy nie lubiła romantycznych spacerów ani słodkich zdrobnień. Dwa razy odrzucała oświadczyny swoich partnerów. „Nie chcę wychodzić za mąż. Po kilku miesiącach faceci z reguły mnie nudzą” – wyznaje rozbrajająco. Co mówią jej koleżanki? „Agata to nasz macho. Zazdrościmy jej niezależności. Ale martwimy się też, co będzie dalej. Bo jaki facet wytrzyma z taką babką?”

 

Kobieta, która lubi seks bez zobowiązań?

Mężczyzna, który marzy o małżeństwie i ciepłych kapciach? Niemożliwe! Do tej pory badania naukowe, zwłaszcza w dziedzinie seksu, rysowały zazwyczaj czarno-biały obraz płciowości, podkreślając szczególnie, jak bardzo obie strony różnią się od siebie w sposobie myślenia i działania. Kobiety miały być opiekuńcze i romantyczne, idealne przyszłe żony i matki. A mężczyźni, jak ich przodkowie z czasów jaskiniowych, to samce, którym zależy na zapłodnieniu maksymalnej liczby partnerek.

Do tego w roku 1992 amerykański terapeuta rodzinny John Gray wmówił całemu światu, że panie są z Wenus, a faceci z Marsa. Uwierzyło mu wielu, a sprzedaż książki o tym tytule osiągnęła zawrotny poziom siedmiu milionów. Gray twierdził m.in., że mężczyźni zazwyczaj narzekają po to, żeby zdiagnozować problem, a kobiety, bo chcą być wysłuchane. Stereotypy o łóżkowych przyzwyczajeniach obu płci też znane są nie od dziś. Kobiety – emocjonalne idealistki, lubią kochać się po ciemku i tulić długo po stosunku. Faceci – zmierzają prosto do celu (czyli własnego orgazmu).

„Podczas gdy różnice fizjologiczne między kobietami a mężczyznami to fakt, czym innym jest jednak wyszukiwanie odmiennych zachowań, zwłaszcza ze strefy seksualnej. Spróbowaliśmy zmierzyć się z masą stereotypów, żeby udowodnić, że w łóżku wcale tak wiele nas nie różni!” – mówi prof. Terri Conley, psycholożka z University of Michigan, która razem z zespołem postanowiła obalić wiele mitów, wyprodukowanych przez psychologię ewolucyjną, a także przez media.

 

SEKS CO 7 SEKUND

„Faceci myślą tylko o jednym” – to był pierwszy stereotyp, któremu przyjrzeli się Amerykanie. Oczywiście, wszyscy znają ten popularny mit. Niektórzy twierdzą nawet, że mężczyźni myślą o seksie co siedem sekund. Dopiero w 2011 roku trójka badaczy: Fisher, Moore i Pittenger postanowiła to sprawdzić empirycznie. Grupa mężczyzn i kobiet notowała przez tydzień, jak często w ciągu dnia w ich głowach pojawiają się myśli związane z seksem, jedzeniem lub spaniem. I co się okazało?

Mężczyźni wprawdzie myśleli o przyjemnościach fizycznych częściej, około 18 razy na dzień (kobiety 10 razy), ale – co bardziej zaciekawiło badaczy – mężczyźni także proporcjonalnie częściej niż kobiety marzyli o jedzeniu i drzemce. Sugestia psychologów? „Kobiety po prostu rzadziej myślą o sobie i swoich fizycznych potrzebach. Jako istoty społeczne o dużym poczuciu obowiązku, stawiają potrzeby innych na pierwszym miejscu. A mężczyźni koncentrują się na sobie: myślą więc o przyjemnościach cielesnych częściej niż panie. Im bardziej jednak płciowe role społeczne się zmieniają, tym częściej one myślą o seksie, a oni o cieście” – śmieje się Amy C. Moors, jedna z psycholożek z University of Michigan.