Średniowieczny zamek Czocha koło Leśnej w 1909 roku kupił baron Ernest von Gütschow, drezdeński przemysłowiec. Urządził w nim wspaniałą bibliotekę w stylu Tudorów (25 tysięcy woluminów), w której znalazła się m.in. bezcenna pozycja „Vier Bücher von Menschlicher  Proportion”  Albrechta Dürera wydana w Norymberdze w 1528 roku. Komnaty wypełnił znakomitymi dziełami sztuki, zbierał broń, wyroby snycerskie i obrazy. Wszystko przetrwało w zamku do 1945 roku. 

Gütschow, opuszczając zamek pod koniec wojny, miał powiedzieć zarządcy, żeby wydał zwycięskiej armii wszystko, czego zażądają, bo i tak zostanie dużo więcej. To zagadkowe polecenie do dzisiaj spędza sen z powiek poszukiwaczom. Bo choć zamkowy skarbiec został odnaleziony po wojnie, a część ogromnej kolekcji rozkradziono, to ciągle nie wiadomo, co jeszcze drzemie ukryte przed oczami wścibskich. W 1945 roku polski Referat Kultury i Sztuki skatalogował tutejsze zbiory sztuki oraz książki. Opisano dokładnie każdy przedmiot: setki obrazów,  mebli,  porcelany, szkła, zabytkowej broni. Przy okazji spisywania skarbów wiele osób przywłaszczyło sobie ich część na własność. Wicestarosta Lubania „pożyczył” m.in. część cennej zastawy na przyjęcie sylwestrowe. Wiele mebli zabrali do swoich gabinetów komunistyczni kacykowie i polscy oficerowie. Niektóre eksponaty powędrowały na Kongres Intelektualistów we Wrocławiu. Zostały tam przywiezione na osobisty rozkaz Bolesława Bieruta, do którego gabinetu następnie trafiły. Ale co z resztą? Zamek kryje wciąż wiele tajemnic, ponieważ świadkowie twierdzą, że niegdyś znajdowały się w nim pomieszczenia, których dzisiaj nie sposób odnaleźć. Czocha słynie z tajemnych przejść, wejść ukrytych w ścianach i szafach. Jedna z najstarszych legend mówi o podziemnym tunelu, który prowadził z zamku do zameczku Rajsko, usytuowanego po drugiej stronie Zalewu Leśniańskiego. Pod Czochę – co znów potwierdzają polscy świadkowie, którzy jako dzieci pracowali w okolicy w czasie wojny – bardzo często przyjeżdżały ciężarówki. Co przywoziły?