W 2013 roku kolumbijscy lekarze mieli problemy ze zdiagnozowaniem 41- letniego pacjenta. brytyjskim Muzeum Historii Naturalnej ustalono, co mu dolega. W ciele chorego – między innymi w płucach i wątrobie - wykryto liczne guzy, niektóre o średnicy ponad 4 centymetrów. Wydawało się, że to „zwykły” nowotwór, ale badanie mikroskopowe wykazało nietypowe komórki - dziesięciokrotnie mniejsze od ludzkich.

"To naprawdę nie miało sensu” – mówił w rozmowie ze stacją BBC dr Atis Muehlenbachs z US Centers of Disease Control. Najlepsi specjaliści spędzili wiele bezsennych nocy, nie mogąc wyjaśnić, co się właściwie dzieje. Pojawiały się teorie mówiące o kurczących się ludzkich komórkach nowotworowych czy nawet nieznanym dotychczas rodzaju infekcji. Dopiero badania molekularne wykazały, że guzy zawierają dużo DNA typowego dla tasiemców. Jednak stan osłabionego przez infekcję HIV pacjenta był już wówczas tak ciężki, że nie udało się go uratować. Zmarł w kolumbijskim Medellin trzy dni po odkryciu DNA tasiemca.

Okazało się, że chodzi o tasiemca karłowatego, rzadki przykład pasożyta, którego rozwój przebiega w ciele jednego żywiciela, bez żywiciela pośredniego. Pełny cykl rozwojowy odbywa się w kosmkach i świetle jelita cienkiego człowieka. Do zarażenia dochodzi poprzez zabrudzone kałem ręce lub pożywienie. Liczbę zarażonych tym tasiemcem osób oblicza się na 75 milionów – w niektórych populacjach ma go co dziesiąte dziecko.Kilkucentymetrowy tasiemiec karłowaty w 90 proc. składa się z układu rozrodczego. Codziennie wyrzuca do jelita żywiciela tysiące jaj.

Eksperci przypuszczają, że jedno z jaj przeniknęło przez wyściółkę jelita, uległo mutacji i przekształciło w rosnącą w niekontrolowany sposób tkankę nowotworową. Zdaniem lekarzy to rzadki przypadek, ale wiele zachorowań mogło nie zostać właściwie zdiagnozowanych. Aby ustrzec się tasiemców US Centers for Disease Control radzi myć ręce przed jedzeniem i gotować warzywa.

Czytaj także: