Ali Sibat prowadził w Libanie program telewizyjny, w którym odpowiadał na pytania widzów o przyszłość i radził, jak uniknąć złego losu. Nie przewidział, że pierwszy horoskop powinien postawić sobie. Jego audycję uważnie oglądali bowiem agenci Mutawy – policji religijnej w Arabii Saudyjskiej. I kiedy w maju 2008 r. udał się na pielgrzymkę do Mekki, czekali na niego na lotnisku. Po roku, spędzonym w więzieniu, Sibat, ojciec pięciorga dzieci, stanął przed sądem w Medynie. Rozprawa została utajniona, ale z przecieków wiadomo, że nie otrzymał żadnej pomocy prawnej. Sędziowie nie mieli wątpliwości: „jest winien uprawiania sprzecznej z nakazami islamu czarnej magii” i skazali go na śmierć.

I. Nie czaruj

Presja międzynarodowej opinii publicznej doprowadziła do ponownego procesu, tym razem z udziałem adwokatów. W kwietniu br. sąd apelacyjny ogłosił kolejny wyrok – kara śmierci. W uzasadnieniu saudyjscy juryści wyjaśnili, że skazany prowadził swą działalność przez kilka lat, na oczach milionów ludzi. Jest więc niepoprawnym recydywistą, odstępcą od prawdziwej wiary, i zasługuje na najwyższy wymiar kary. Adwokaci i obrońcy praw człowieka ciągle walczą o powstrzymanie egzekucji. Libańczyk stał się postacią na tyle znaną w świecie, że być może uniknie najgorszego. Takiego atutu nie miał obywatel Sudanu Hasan al-Zubair, który również w Arabii Saudyjskiej leczył pacjentów za pomocą medycyny niekonwencjonalnej. Gdy odkryto, że stosuje przy tym magiczne zaklęcia, oskarżono go o uprawianie magii. W roku 2000 wykonano wyrok – zgodnie z saudyjskim prawem ścięto mu głowę.

II. Nie bluźnij

Obraza uczuć religijnych jest karana również w państwach demokratycznych, ale najgorliwsi fanatycy nie żądają za nią zabijania. Tymczasem w niektórych krajach islamskich nie trzeba się nawet dopuścić jawnej profanacji czy bluźnierstwa, by zdaniem sądu zasłużyć na śmierć. Przed czterema laty pakistański chrześcijanin Younis Mashih opłakiwał nagłą śmierć swego bratanka. W tym samym czasie jego muzułmańscy sąsiedzi radośnie obchodzili jedno ze swych świąt. Mashih poprosił wieczorem, by zachowywali się ciszej. Doszło do sprzeczki, wymieniono kilka ostrych zdań na tematy religijne. Następnego dnia sąsiedzi oskarżyli go o znieważenie Proroka Mahometa. Mashih został aresztowany, w więzieniu omal go nie zlinczowano, w 2007 r. trybunał w Lahore skazał go na karę śmierci. Nie był to pierwszy tego typu wyrok w Pakistanie. Największy rozgłos zyskała sprawa profesora medycyny Junusa Shaikha, który podczas wykładu o homeopatii wygłosił kry tyczne uwagi o Mahomecie i jego rodzinie. Kontekst wypowiedzi nie jest do końca jasny, ale sąd w Islamabadzie nie miał wątpliwości i wymierzył uczonemu najwyższy wymiar kary.

III. Nie zmieniaj wyznania

Oparte na prawie koranicznym kodeksy karne Arabii Saudyjskiej, Iranu, Jemenu, Mauretanii, Somalii i Sudanu przewidują karę śmierci za apostazję. Według Amnesty International wyroki takie zapadają jednak rzadko i raczej nie są wykonywane. Tym większe zdumienie wywołał wydany w 2006  r. werdykt sądu w Afganistanie, skazujący na stryczek Abdula Rahmana za przyjęcie chrztu. Afgańczyk uczynił to podczas pracy w organizacji humanitarnej pomagającej uchodźcom. Pozew złożyli… jego rodzice. Orzeczenie trybunału wywołało ostre protesty uczestników misji wojskowej w Afganistanie. Bojące się kompromitacji władze zaczęły gorączkowo poszukiwać sposobu jej uniknięcia. Prokurator zaproponował Rahmanowi, by wrócił do islamu, ale ten odmówił. Po gorączkowych konsultacjach znaleziono jednak wyjście – uznano, że oskarżony jest… chory psychicznie i z tego powodu nie może ponieść najsurowszej kary. Zmieniono ją na długoletnie więzienie. Następnie prezydent Hamid Karzaj skorzystał z prawa łaski, Rahmana zwolniono warunkowo i pozwolono mu wyjechać do Europy.

IV. Nie cudzołóż