Upały niepokoją nas mniej, niż huragany, powodzie czy trzęsienia ziemi. Zapewne tylko dlatego, że w fali wysokich temperatur nie ma nic gwałtownego. Może też dlatego, że ofiary upałów umierają najczęściej samotnie we własnych domach.

Nie zmienia to faktu, że podczas upałów wyraźnie widać wzrost liczby zgonów. Na przykład podczas ekstremalnie gorącego, najcieplejszego od 1540 roku, lata w 2003 roku w Europie zmarło, wedle różnych źródeł, od 50 do 70 tysięcy osób więcej niż zazwyczaj.

Wiadomo też, o ile wzrosła średnia temperatura oraz liczba upalnych dni w porównaniu z epoką przedprzemysłową. Na całym globie wzrosty nastąpił średnio o jeden stopień, jednak im bliżej biegunów, tym ten wzrost jest większy.

W Polsce ostatnia dekada była niemal o dwa stopnie cieplejsza niż pół wieku temu. W latach 2011-2020 średnia roczna temperatura w naszym kraju wyniosła 9,1 stopnia, w latach 1961-70 było to 7,2 stopnia. Upalnych dni z temperaturami rzędu 30 stopni mamy już przeciętnie trzykrotnie więcej – 15 każdego lata. Pół wieku temu było ich raptem pięć.

Ile dodatkowych zgonów przyniosło globalne ocieplenie?

Z rejestrowanych temperatur, ich wzrostu oraz danych demograficznych można wyliczyć, ile z nadmiarowych zgonów jest spowodowanych ociepleniem klimatu wywołanym przez człowieka. Badacze z londyńskiej School of Tropical Medicine i szwajcarskiego Uniwersytetu w Bernie na łamach czasopisma „Nature Climate Change” twierdzą, że aż 37 procent śmierci w wyniku upałów to skutek globalnego ocieplenia. Można by ich uniknąć, gdyby nie spalanie paliw kopalnych przez ostanie sto lat z okładem, które przegrzało ziemską atmosferę.

Nie jest to rozkład równomierny – w różnych miejscach globu nadmiarowych zgonów spowodowanych przez upały jest od 20,5 do 73,6 proc. więcej. Naukowcy przestawiają wyliczenia dla wybranych miast na świecie, jednak nie ma wśród nich polskich miast. Globalne ocieplenie najbardziej śmiertelne żniwo zbiera w Azji i Ameryce Południowej.

Oto przykładowe wyliczenia naukowców. W Santiago de Chile można by uniknąć 136 dodatkowych zgonów (co stanowi 44,3 proc. spowodowanych przez upały) rocznie, w Atenach 189 (26,1 proc.), w Rzymie 172 (32 proc.), Madrycie 177 (31,9 proc.), Nowym Jorku 141 (44,2 proc.), Tokio zaś 156 (35,6 proc.).

„Już teraz musimy działać”, żeby zatrzymać globalne ocieplenie klimatu

Prof. Antonio Gasparrini z London School of Tropical Medicine, główny autor pracy, komentuje, że jest to największe tego typu badanie poświęcone skutkom zdrowotnym zmian klimatu. „Przesłanie jest jasne: zmiana klimatu będzie mieć katastrofalne skutki nie tylko w przyszłości, każdy kontynent odczuwa bolesne skutki ludzkich działań. Już teraz musimy działać”.

„Nasze badania to kolejny dowód na to, że potrzebujemy zdecydowanych strategii ograniczenia globalnego ocieplenia oraz konkretnych działań w celu ochrony populacji przed skutkami upałów” – podkreślają naukowcy. Zwłaszcza, że wzrost średnich globalnych temperatur o jeden stopień to tylko ułamek tego, co nas czeka, jeśli nie zatrzymamy katastrofy klimatycznej.

Źródło: Nature Climate Change, Nauka o klimacie.