Zdrowie: Wykrywanie urazów okołoporodowych

Porody drogami natury u co czwartej matki mogą wywołać uraz zwieracza odbytu, co prowadzi do kłopotliwych dolegliwości.
– Pomysł wziął się z potrzeby klinicznej. Spotykałam wiele pacjentek, które szukały pomocy w związku z urazami, podobna sytuacja jest zresztą w innych krajach Europy. W 2015 r. pomyślałam, że przydałaby się technologia, która pozwalałaby na wykrywanie takich problemów możliwie wcześnie i zarazem byłaby na tyle prosta w obsłudze, by mógł się nią posługiwać personel medyczny bez specjalistycznych szkoleń. Obecnie aż 80 proc. urazów nie jest odpowiednio diagnozowanych – opowiada dr n.med. Katarzyna Borycka-Kiciak, chirurg kolorektalny, założycielka i prezes Oasis Diagnostics.

Firma zaczęła działalność od opatentowania swojego pomysłu. Dopiero w 2017 r. uzyskała finansowanie na jego rozwój. Wtedy zaczęły się prace nad prototypem urządzenia Oniry. – Koordynuję prace związane z przygotowaniem sprzętu i jego certyfikacji, a także nad algorytmami uczenia maszynowego, które przetwarzają dane z urządzenia i przedstawiają wyniki lekarzowi – mówi dr Marcel Młyńczak, inżynier biomedyczny i szef działu technologii w Oasis Diagnostics, który dołączył do firmy na początku 2017 r.

Do tej pory wykrywanie tego typu urazów zależało od kwalifikacji ginekologa, badającego pacjentkę ręcznie, co wymaga dobrych warunków i doświadczenia. Dokładna diagnostyka prowadzona była za pomocą USG, ale specjalistów, którzy potrafią ją przeprowadzić, jest w Polsce niewielu. Oniry wykorzystuje inną technologię – spektrometrię impedancyjną. Podczas badania stosowana jest sonda doodbytnicza, której elektrody wprowadzają niewyczuwalny słaby prąd do otaczających tkanek i mierzą ich impedancję elektryczną. Te dane analizuje algorytm, który potrafi wykryć uszkodzenia w różnych warstwach mięśni zwieracza.

W efekcie lekarz dostaje prostą informację, czy pacjentka jest zdrowa, czy może trzeba ją skierować na dalszą diagnostykę lub leczenie. – Jeśli doszło do przerwania włókien zwieracza, można pacjentkę skierować na operację ich zszycia, ale jest to możliwe tylko w ciągu 24 godzin od porodu – podkreśla dr Borycka-Kiciak. Przy lżejszych urazach pomaga rehabilitacja, w której można stosować m.in. sondę Oniry. Po badaniu jest dezynfekowana i przekazywana pacjentce.

Docelowo urządzenie ma się znaleźć na każdej sali porodowej, a jego cena będzie znacznie niższa niż w przypadku USG. Obecnie trwa druga faza badań klinicznych m.in. w Hiszpanii i Włoszech, kończy się też produkcja finalnej wersji Oniry. – Uzyskaliśmy środki z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Poszukujemy jeszcze dodatkowego finansowania, by dokończyć projekt – mówi dr Borycka-Kiciak.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, produkt trafi pod koniec 2021 r. do szpitali nie tylko w Polsce, ale też na rynkach zagranicznych. Firma pracuje też nad kolejnymi urządzeniami z wykorzystaniem sond, ale nie zdradza jeszcze szczegółów.