Jest nagranie z historycznego lądowania na niewidocznej stronie Księżyca. Z Ziemi nigdy tego miejsca nie zobaczysz

To zdecydowanie jedna z najciekawszych i najbardziej ryzykownych misji kosmicznych 2024 roku. Chińska sonda kosmiczna Chang’e-6, która jakiś czas temu wystartowała z powierzchni Ziemi w podróż na Księżyc, drugiego czerwca wylądowała na Srebrnym Globie.
Jest nagranie z historycznego lądowania na niewidocznej stronie Księżyca. Z Ziemi nigdy tego miejsca nie zobaczysz

Można powiedzieć, że sond kosmicznych lądujących na Księżycu było jednak już wiele na przestrzeni ostatnich sześćdziesięciu lat. To prawda, ale nie cała prawda. Chang’e-6 jest dopiero drugą w historii sondą kosmiczną, która wylądowała na niewidocznej z Ziemi stronie Księżyca. Wcześniej tego wyczynu dokonała sonda Chang’e 4. Wszystkie inne sondy, załogowe czy bezzałogowe zawsze lądowały po tej stronie Księżyca, która jest widoczna z powierzchni Ziemi. To znaczące ułatwienie, bowiem przez cały czas trwania misji można było utrzymywać bezpośredni kontakt pomiędzy powierzchnią Księżyca a powierzchnią Ziemi.

W przypadku lądowania na niewidocznej stronie Księżyca bezpośredni kontakt z Ziemią jest niemożliwy. Jakby nie patrzeć, niewidoczna z Ziemi strona Księżyca jest jedynym fragmentem lądu w całym Układzie Słonecznym, którego nigdy z powierzchni Ziemi nie da się zobaczyć. Tak się bowiem składa, że Księżyc obraca się wokół własnej osi w tym samym czasie, w jakim okrąża Ziemię.

Czytaj także: Księżyc ma dwie twarze. O jednej wiemy dużo, o drugiej prawie nic. Chińczycy już wysłali sondę

W przypadku misji Chang’e chińscy naukowcy wysłali specjalne sondy (Queqiao 1 i 2) za Księżyc, skąd widzą one zarówno Ziemię, jak i niewidoczną stronę Księżyca, dzięki czemu mogą one służyć za pośrednika w przekazywaniu informacji z Ziemi do sondy i z sondy do Ziemi.

Właśnie dzięki sondzie Queqiao 2 wiemy, że w nocy z soboty na niedzielę polskiego czasu sonda Chang’e 6 miękko wylądowała na niewidocznej stronie Księżyca. Całe lądowanie zresztą zostało nagrane za pomocą kamer zainstalowanych na pokładzie sondy, a nagranie następnie zostało za pośrednictwem Queqiao 2 przesłane na powierzchnię Ziemi.

Lądowanie jednak było łatwą częścią misji Chang’e-6. Teraz rozpoczyna się ta część, której nikt jeszcze w historii nie realizował.

Sonda, która wystartowała z Ziemi 3 maja spędzi teraz na dnie krateru Biegun Południowy-Aitken kilka dni wwiercając się w powierzchnię Księżyca, i pobierając próbki skał z bezpośredniego otoczenia lądownika. Następnie próbki zostaną zapakowane do specjalnego zasobnika, który zostanie wystrzelony na orbitę okołoksiężycową. Zasobnik ten zostanie następnie przechwycony przez orbiter Chang’e-6 i na jego pokładzie poleci w kierunku Ziemi. Nikt jeszcze takiej procedury nie próbował zrealizować. Jeżeli misja się powiedzie, już 25 czerwca sonda Chang’e-6 przywiezie na Ziemię pierwsze próbki skał z powierzchni niewidocznej z Ziemi strony Księżyca.

Czytaj także: Szturm chińskiego przemysłu kosmicznego na Księżyc trwa. Czy tym razem także wyprzedzą resztę świata?

Te niepozorne dwa kilogramy skał i regolitu mogą pozwolić naukowcom zrozumieć, dlaczego niewidoczna strona Księżyca tak bardzo różni się od widocznej.

Realizowana obecnie misja Chang’e-6 nie jest jednak uwieńczeniem projektu Chang’e, a jedynie jednym z jego elementów. Już w przyszłym roku w kierunku Księżyca poleci sonda Chang’e-7, która będzie poszukiwała lodu wodnego na biegunie południowym. Trzy lata później w kierunku Srebrnego Globu poleci jeszcze Chang’e-8, która będzie testowała technologie przydatne dla uczestników pierwszej chińskiej załogowej misji księżycowej, która zaplanowana jest na 2030 rok.

Radek KosarzyckiR
Napisane przez

Radek Kosarzycki

Redaktor NaczelnyRedaktor naczelny Focus.pl. Od 2015 r. codziennie pisze o astronomii, astrofizyce i eksploracji przestrzeni kosmicznej.